Znowu skromnie, znowu z trudem, ale znowu za trzy punkty

La Liga może i rozkręciła się na dobre, ale w Katalonii potrzeba jej widocznie jeszcze trochę czasu, by uruchomiła się “maszyna do ostrzeliwania”, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Mówiąc wprost – Barcelona znów zdobywa trzy oczka, znów wygrywając 1:0, raz jeszcze w nie takim znów prostym spotkaniu.

Ciężko mi skomentować to, co działo się w pierwszej połowie na Camp Nou. Jeżeli spojrzycie na statystyki – posiadanie piłki, rzuty rożne, odnajdziecie w tym przewagę Barcelony i rzeczywiście, znajdowała się przy piłce częściej, próbowała więc atakować z większą częstotliwością. Prawda jest jednak taka, iż nic konkretnego z tego nie wynikało, ponieważ gospodarze nie umieli przebić bariery, jaką stanowila obrona Malagi, a jeśli już się przez nią przedostali, kapitalnie spisywał się Carlos Kameni. Blaugrana oddała jeden, maksymalnie dwa bardziej niebezpieczne strzały, które przykuwały uwagę i miały realne szanse na powodzenie – przez większość pierwszej partii meczu rwała się do gry, ale nie potrafiła zbyt wiele zbudować. Nie mówię, iż nie było to przyjemne dla oka – wręcz przeciwnie, widzowie na stadionie z pewnością się nie nudzili. Zdecydowanie brakowało jednak dokładności, a w rezultacie – goli. Czytaj więcej

Niepotrzebny remis na własne zamówienie

Niestety, passa zwycięstw Barcelony nie trwała oszałamiająco długo. Po typowym spotkaniu z Malagą CF na wyjeździe, na oko kolejnym rywalu do pokonania, Azulgrana przywozi tylko jedno oczko. Mecz skończył się bowiem bezbramkowym remisem.

Rozpoczął się on klasycznie dla Barcy, lecz bez dwoch zdań należy zaznaczyć, że gospodarze nie zamierzali przyjąć narzuconego im stylu gry. Piłka jak zwykle wędrowała pomiędzy Katalończykami, ale Maladze udawało się od czasu do czasu przerwać te podania. Rzadko tworzyli z tego jednak coś klarownego. Czytaj więcej

Taką Barcę lubimy oglądać

Pomimo chwilowej utraty korony lidera La Liga Barcelona nie dała się przestraszyć rywalom z Madrytu i bez skrupułów ugrała kolejne punkty, tym razem kosztem Malagi CF, zwyciężając skromnym rezultatem 3:0. Dziś serca kibiców, jak sądzę, podbiła cała drużyna.

Mecz całkowicie układał się po myśli Gerardo Martino oraz jego podopiecznych, gdyż to Barca od razu przejęła inicjatywę i zaczęła to wykorzystywać. Przez zdecydowaną większość pierwszej połowy nikt z barcelonistów jednak nie zdołał podsumować sporej przewagi golem, zrobił to dopiero Gerard Pique w 40. minucie. Czytaj więcej

Z Malagą na “do widzenia”

Ten ostatni mecz w tym sezonie La Ligi może wydawać się bez znaczenia, ale znajdą się powody, dla których spotkanie z Boquerones może być wyjątkowe. Na przykład – przed Barceloną już tylko jeden, może niezbyt szczytny cel, ale jednak jakiś – zdobycie okrągłej sumy stu punktów w tabeli, oraz pożegnanie Wielkiego zawodnika.

Mam na myśli oczywiście to, iż mecz będzie, że tak powiem, czymś sentymentalnym dla Erica Abidala. Podziwia go chyba cała Europa, bo pokazał, że jeśli się chce i się wierzy, to nie ma rzeczy niemożliwych. Niestety, jak się ostatnio okazało, w Barcelonie już pracy nie dostanie, dlatego wszyscy liczymy na to, że jego pożegnanie z Katalonią będzie przebiegać tak, jak się to El Rey’owi Ericowi należy. Czytaj więcej