Znów trudny początek, koniec zaś – wyborny

W ten niedzielny, niezbyt ciepły wieczór, La Liga zaserwowała nam idealne zakończenie weekendu – na Camp Nou przyjechali piłkarze z Walencji, którzy obecnie zajmują pozycję spadkową w klasyfikacji. Bez większych niespodzianek, padli łupem Azulgrany.

Mecz potrzebował dużo czasu, bo całą pierwszą połowę, by się rozkręcić. Mówiąc mecz, mam na myśli tak naprawdę gospodarzy, bo to oni byli faworytami tego spotkania i wszystko przemawiało za ich zwycięstwem. Na to zresztą się zapowiadało, gdy spotkanie się rozpoczęło.

Wraz z upływem czasu jednak co raz dziwniej wyglądał bezbramkowy remis – tak, jak to przewidywano, Barca przeważała w każdym aspekcie, lecz nie umiała znaleźć sposobu na defensywę Levante, a przecież to przede wszystkim było jej zadaniem. Przez pierwsze 45. minut, co więcej, zanotowała bardzo dużo celnych strzałów, lecz rzeczywistość była taka, iż naprawdę groźne padły dwa, może trzy. Ponadto, Ruben Martinez bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie i, niestety dla nas, nie dawał się zaskoczyć. Czytaj więcej