Déjà vu, czyli zapowiedź spotkania PSG – Barcelona

Był pewien okres, kiedy El Clasico, zazwyczaj bardzo emocjonujące widowisko, rozgrywane było kilka razy w sezonie. A to w lidze, a to w Lidze Mistrzów, a nawet w Pucharze Króla. Ostatnio pojawił się jednak inny przeciwnik, który ewidentnie „przylepił się” do terminarza Barcelony. W zeszłym sezonie mogliśmy oglądać ten pojedynek dwukrotnie, a w obecnych rozgrywkach już zimą mieliśmy za sobą dwie potyczki obu ekip. Teraz czas na uzupełnienie kwartetu. Pytanie tylko brzmi – czy rzeczywiście to starcie, widziane dość często w niedługim odstępie czasu, będzie powodowało u nas dreszcze na plecach? Wszak stawka dwumeczu jest wysoka – awans do półfinału Champions League. Czytaj więcej

Teraz bez kompromisów, czyli zapowiedź spotkania PSG – Barcelona

O takich meczach kibice zwykli mówić „szlagiery”, „hity” czy „najważniejsze sprawdziany”. Trenerzy określają to jako „kolejny mecz w drodze po tytuł”. Ci bardziej zagłębieni w najnowszą historię powiedzą „spotkanie starych przyjaciół”, a ci, którzy tę historię cenią bardziej niż pieniądze mogliby rzec „widowisko z petrodolarami w tle”. Dziś jesteśmy każdą z tych postaci, bo mecz z PSG ma z pewnością wiele podtekstów. Koło takich starć nie przechodzi się obojętnie. Nie rezygnuje się z obiadu, kiedy stół jest suto zastawiony. W Paryżu serwują prawdziwie wykwintne danie. Jeśli wyjaśnienia jakichś niepewności mają przyjść, to właśnie w tym meczu. Czytaj więcej

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Atletico

Głupie są głosy mówiące, że to Barcelona przegrała mecz. To Atletico go wygrało i to w jakim stylu! Znakomicie potrafili wypunktować rywali, zniwelować ich mocne strony i zmusić ich do szukania innych rozwiązań. Dobra gra Atletico oczywiście wymusiła słabą grę Barcy. Sprawdźcie jak wypadli poszczególni piłkarze! Czytaj więcej

Tragedia, w którą nikt z was nie uwierzy, póki sam nie zobaczy

Jeżeli zakładaliście na to spotkanie kilka scenariuszy z przykrością i żalem zawiadamiam, że spełnił się ten najczerniejszy. Co śmieszniejsze, ziścił się na samym początku spotkania – jednobramkowe zwycięstwo dało bowiem awans Atletico Madryt… w 5. minucie.

To, co zobaczyliśmy w pierwszej połowie, było nieopisanie tragiczne. Kompletnie nic nie wynikało z tego, co prawdopodobnie Barca chciała stworzyć, za to Atletico grało konkretnie, pewnie i bardzo szybko przełożyło się to na wynik. Wydawało mi się, jakby Blaugranie w ogóle nie zależało na awansie, to gospodarze idealnie przygotowali się na ten rewanż i świetnie weszli w mecz. Barcelona raczej przeważała, jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale nie stwarzała zagrożenia na tyle często, by wreszcie zdezorientować i pokonać Thibauta Courtoisa. Gdyby to był mecz ligowy, mówilibyśmy o tym inaczej. Tu jednak chodzi o półfinał Ligi Mistrzów. Jeżeli nie chce się odpaść tak wcześnie, bo jestem pewna, że Barcę stać na więcej, tak grać po prostu nie można. Czytaj więcej

Bez litości po ćwierćfinał

Jak zapewne wszyscy się spodziewaliśmy, na Camp Nou nie mieliśmy okazji obejrzeć żadnych niespodzianek ze strony Levante UD. Podczas tego rewanżowego spotkania z drużyną z Walencji Barca przypieczętowała swój awans bardzo dobitnie – manitą.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo podobnie, jak pierwszy mecz ćwierćfinałowy – Barca chciała od razu zaznaczyć swoją dominację, lecz to gracze Levante otworzyli wynik spotkania, potrzebując jednej szybkiej akcji. Nie długo jednak żyli nadzieją, że pożegnają się z Pucharem Króla z twarzą. Sytuacja uspokoiła się bowiem nieznacznie i na krótki czas – na krótko przed końcem pierwszej połowy wynik wyrównał Adriano golem przedniej urody. Chwilę później wynik poprawił Carles Puyol równie urodziwą bramką, a to właściwie przesądziło o zwycięstwie Blaugrany. Czytaj więcej

Okazja, by dokonać formalności i “zaprezentować się świetnie”

Barca, kontynuując swoje tournée, będzie mieć jutro okazję do przypieczętowania awansu do półfinału w Pucharze Króla. Po pierwszym spotkaniu z ćwierćfinałowym rywalem – Levante UD zagwarantowała sobie bardzo wygodną pozycję, tak więc możemy zakładać, że mecz będzie głównie formalnością.

Ostatnie spotkanie Blaugrany z pewnością należało do bardzo udanych, zakończyło się bowiem uroczym zwycięstwem Dumy Katalonii. Rozwiało to przy okazji niepokój, który powolutku narastał po dwóch remisach z rzędu w spotkaniach ligowych. Cała drużyna spisała się bardzo dobrze, co bez wątpienia napawa optymizmem. Czytaj więcej

Klasyczne zwycięstwo, którego nam zaczynało brakować

Pierwszy mecz ćwierćfinału La Copa miał być okazją do rewanżu, na dobrą sprawę, dla obu drużyn. Na szczęście to my, jako Cules, jesteśmy najbardziej rozpieszczonymi kibicami świata – to Barcelona może zaliczyć ten mecz do wyjątkowo udanych, gdyż skończył się on wynikiem 1:4. Co ciekawe, Blaugrana nie miała z górki tak, jak się to wydaje, dlatego mamy powód do zadowolenia.

Pierwsza połowa, choć wydawała się być zdecydowanie zdominowaną przez Barcę, nie przyniosła oczekiwanych efektów. Levante przez większość czasu uginało się pod pressingiem Blaugrany, która często ograniczała pole gry do połowy gospodarzy, lecz nie udało się tego pokwitować golem. Granotas z kolei potrzebowali jednej dobrej okazji, aby w najmniej spodziewany sposób pokonać Jose Manuela Pinto. Czytaj więcej