Może już czas na papieroska, Dareczku?

Ameryki nie odkryję, ale swoje trzy grosze wtrącić muszę. Dariusz Szpakowski, czyli komentator ceniony i popularny. Jego głosu nie można pomylić z żadnym innym. Ach, ileż to razy, kopiąc piłkę na podwórku, naśladowałem jego słynne “a Jezus Maria” z magazynu piłkarskiego “GOL” (kto pamięta, ten przybija piąteczkę!).

Niestety, dobre czasy minęły, “Jezus Maria” już nie pomaga. Minęło kilka dni od meczu Barcelony z Realem Madryt, który transmitowała Telewizja Publiczna. Meczu, który dla przeciętnego kibica, jest jedną z niewielu okazji, żeby zobaczyć te dwie drużyny na żywo. Można oczywiście powiedzieć, że dawka takiego futbolu właściwie nie wymaga komentarza, ale komentator to też część widowiska.

Szkoda, że przeciętnym Januszom TVP funduje w tym widowisku gościa, którego dobre lata minęły. Gościa, którego ignorancja i partactwo wołają o pomstę do nieba. Szpakowski już dawno przestał interesować się piłką nożną. On już tylko odhacza kolejne spotkania, które w nim samym chyba nie budzą żadnych większych emocji. Czytaj więcej