Walka o szczyt – zapowiedź meczu z Atletico Madryt

Sezon ligowy rozkręcił się na dobre, a przed nami starcie wyczekiwane od miesięcy. Będziemy świadkami walki o fotel lidera, meczu, w którym nikt nie odstawi nogi, by odnieść końcowy sukces. Tutaj podział punktów nie interesuje nikogo. Na pierwszy rzut oka faworytem wydaje się być Barcelona, ale niektóre z aspektów przemawiają za Atletico. Pierwszy gwizdek sędziego Undiano Mallenco usłyszymy już o godzinie 16:00. Czytaj więcej

Messi: Damy z siebie wszystko

Argentyńczyk poprzez Facebooka oznajmił, że nie może się doczekać rewanżu z Atletico.  Czytaj więcej

Skromny, lecz dobry początek

Tej środy każdy, kto zatęsknił za pojedynkami z madryckimi drużynami, mógł zaspokoić swoje pragnienie o późnej wieczorowej porze, kiedy to na Camp Nou przybyli piłkarze Diego Simeone, tym razem w ramach Pucharu Króla. Spotkanie okazało się sprawdzianem cierpliwości i skupienia, również dla samych kibiców – Katalończycy odnieśli wymęczone, acz niewątpliwie warte zachodu zwycięstwo 1:0, wydarte w samej końcówce.

Ten mecz z pewnością nie potoczył się tak, jak spotkanie ligowe Barcy i Rojiblancos. Rywale Katalończyków byli tym razem bardziej czujni, Blaugrana zaś – nie rzuciła się do zdobywania bramek od razu. Nie można powiedzieć wprawdzie, że biegała po murawie bez celu – to akurat nieprawda, goleady jednak także nie zobaczyliśmy. Obu drużynom brakowało konkretnego pomysłu na grę, tempo także się zmieniało. Wydawało się, iż Barcelona pozwoliła je sobie nieco zwolnić niedługo po starcie meczu. Czytaj więcej

Co wiemy po meczu z Atletico?

Po Barcelonie przeszło trzęsienie ziemi, huragan, tornado, tsunami, nazwijcie to jak chcecie. Było fatalnie, a nikt z klubu włącznie z samymi zawodnikami nie próbowali ugasić tego olbrzymiego ognia trawiącego dyrektora sportowego, zarząd i podchodzącego już pod stopy trenera. Nagle przyszła mniej lub bardziej spodziewana wygrana z Atletico Madryt i w myśl słów piosenki: „A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”, wszystko wróciło do normy. Przynajmniej na razie, bo te zgliszcza jeszcze się tlą i wystarczy jedna mała zapałka, jedna rzucona butelka w upalny dzień, aby na powrót wzniecić pożar. Czytaj więcej

Najlepsza wersja Barcy w najlepszym meczu kolejki

Pierwsze w tym roku, że tak to ujmę, „małe El Clasico” uważam za zakończone, a przy okazji rozegrane fantastycznie i na sto procent. Jedno z ostatnich spotkań tej kolejki La Ligi zakończyło się zwycięstwem podopiecznych Luisa Enrique 3:1.

Nareszcie obejrzeliśmy Barcę w tym najlepszym, ulubionym wydaniu, która grała śmiało, błyskotliwie, uparcie i naprawdę groźnie przez zdecydowaną większość czasu. Takie wrażenie sprawiała już od pierwszych minut spotkania, dlatego, mimo tego, jak dobrze radzi sobie ostatnio Atletico, byłam pewna, że Blaugrana łatwo się nie podda. Czytaj więcej

Co roku to samo

Wystarczyły dwa przegrane mecze i już zaczyna się cała lawina spekulacji czy obecny trener jest tym właściwym. Jeszcze pół biedy gdy hiszpańskie dzienniki próbują nabić sobie słupki sprzedaży. Prawdziwy horror zaczyna się w momencie wywlekania brudów z szatni zawodników. Nie wiadomo ile jest prawdy z doniesień samych graczy, którzy o dziwo nigdy nie chcą ujawnić swojej tożsamości i w żadnym wywiadzie czy na konferencji prasowej nawet nie zasugerują, że metody trenera są niewłaściwe. Wszyscy biorą odpowiedzialność na siebie, ale przychodzi do kolejnego meczu i po raz kolejny słyszymy tę samą śpiewkę. Luis Enrique nie miał tyle szczęścia co jego poprzednicy i już na początku listopada musi zmagać się z olbrzymią krytyką. Czytaj więcej

Najlepszy atak vs najlepsza defensywa

Już w tę sobotę o 18:00 czeka nas najważniejszy mecz rundy jesiennej. Barcelona pod wodzą Luisa Enrique jedzie zdobyć twierdzę Santiago Bernabeu, która w tym sezonie została zdobyta jedynie przez graczy Diego Simeone. Jak się okazuje nie będzie to tylko walka dwóch największych wirtuozów współczesnego futbolu. Będzie to również pojedynek najlepszego ataku w Europie z najlepszą europejską defensywą. Czytaj więcej

Prawdziwy żołnierz zawsze wykonuje rozkazy

Sport i pieniądze tworzą nierozerwalny związek. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie był aż tak toksyczny. Piłkarze zarabiają bajońskie sumy, oczekiwania wobec ich gry rosną, a ci już nie potrafią temu sprostać. Kluby wydają więcej niż zarabiają, korzystając z prywatnych lub co gorsza z publicznych pieniędzy. Sponsorzy toczą batalię o jak najszybsze przyszycie ich loga do nowej gwiazdy. Sport przestał się różnić od showbizensu, a w niektórych aspektach jest nawet gorszy. To szkodliwy związek, który powstał szybko i tylko czekać, aż ta bańka wkrótce zostanie przekuta. Nawet względnie nieduże pieniądze są w stanie zawrócić w głowie. Przekonał się o tym Gabi – kapitan Atletico Madryt – który stał się bohaterem afery korupcyjnej, o której nikt w Hiszpanii nie chciałby słyszeć. Czytaj więcej

Keep calm and… keep going!

Kto z Was miał okazję oglądać sobotnie derby Madrytu? Muszę się przyznać, że osobiście nie zaliczam się do tego grona w stu procentach. Nie omieszkałam jednak zajrzeć do statystyk spotkania i zobaczyć raz jeszcze gole, które uformowały nam wynik 1:2. Doszłam do wniosku, że w pewnym stopniu dają do myślenia.

Barca nie mierzyła się jeszcze w tym sezonie z żadną z madryckich potęg. Najbliższe El Clasico zaplanowano na 25 października, natomiast podopieczni Diego Simeone przyjadą na Camp Nou dopiero w 18. kolejce. Wiele może się jeszcze zmienić do tego czasu, wydaje mi się jednak, że spotkanie warto prześledzić raz jeszcze. Potraktujmy je jak wiersz, w którym musimy odgadnąć, co autor miał na myśli, a mówiąc prościej, zastanówmy się nad nim. Czytaj więcej