Barcelona w spódnicy: marzenie z Emirates Stadium

Losowanie par 1/8 tegorocznej edycji Ligi Mistrzów odbyło się 14 grudnia 2015 roku. Los chciał, że FC Barcelona trafiła na londyński Arsenal. Ostatni raz te dwie ekipy miały okazję do spotkania w tych najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach w Europie przed pięcioma laty, w sezonie 2010/11, i to dokładnie na tym samym poziomie Pucharu. Blaugrana po pasjonującym i bogatym w zwroty akcji dwumeczu wyeliminowała Kanonierów i ostatecznie sięgnęła po trofeum.

Po grudniowym losowaniu pojawiło się w sieci mnóstwo memów komentujących skład wylosowanej pary. “Pech” The Gunners do trudnych przeciwników był przez kilka dni na pierwszym miejscu rozważań mniej lub bardziej poważnych sympatyków futbolu. Wszyscy zastanawiają się, czy ten tak zwany “pech” znajdzie swoje potwierdzenie również tym razem i ostatecznie ekipa Arsene Wengera skończy tą edycję Champions League na poziomie 1/8, jak to często miało miejsce w ostatnich latach. Czytaj więcej

Nawet Barca musi się czasami podzielić

A więc znalazł się ktoś, kto, przynajmniej jedną ręką, zatrzymał rozpędzoną Barcelonę. Sobotniego wieczora na Estadio Mestalla musiała się ona podzielić punktami z Nietoperzami z Valencii, remisując 1:1.

Co pozbawiło Barcę kompletu punktów? Skoro Valencia zdołała wyrównać rezultat na kilka minut przed końcem spotkania, a zaraz później stworzyła sobie kolejną, całkiem niezłą sytuację, która groziła zupełną stratą punktów, odpowiedź jest prosta – zbyt wczesne złożenie broni i świętowanie zwycięstwa. Gospodarze wykorzystali bowiem czujność Blaugrany, a takie błędy najczęściej drogo kosztują. Czytaj więcej