Leżący z wilkami

Przegrana na własne życzenie, trochę frajerstwa i niezrozumiana taktyka zespołu, składającego się z największych piłkarskich snobów na świecie – tak można podsumować środowy występ zawodników Dumy Katalonii. Zupełnie nie potrzebna była ta fala emocji związana z “Iniestazo” z 2009 roku, bo piłkarzom Barcy chyba zbyt mocno się ona udzieliła. Mecz z Chelsea sam się nie wygra i o tym gracze powinni wiedzieć dokładnie od 26 listopada, kiedy w dosłownie identyczny sposób przegrali w lidze z Getafe.

Jako że w moich artykułach ostatnio skupiam się na relacjach cules – reszta świata, nie mógłbym sobie odmówić skomentowania zachowań kibiców od Madrytu po Londyn i kończąc na Mediolanie (choć nie będzie to tak surowe jak to zwykle bywa, gdyż zaraz po spotkaniu z Chelsea postanowiłem nie wchodzić na Facebooka, by nie zostać ochlapanym falą spermy przez moich znajomych anty-barcelonistów). Niestety ich pociecha jest w pełni uzasadniona, tak samo jak ich milczenie odnośnie ewentualnych kontrowersji z ubiegłego spotkania. Chelsea zrobiło dokładnie to co miała zrobić – strzelić tzw. “gola z dupy”, a potem zastawić dziewięcioosobowego tira w bramce Petra Cecha. Czytaj więcej