Co wiemy po meczu z Atletico?

Po Barcelonie przeszło trzęsienie ziemi, huragan, tornado, tsunami, nazwijcie to jak chcecie. Było fatalnie, a nikt z klubu włącznie z samymi zawodnikami nie próbowali ugasić tego olbrzymiego ognia trawiącego dyrektora sportowego, zarząd i podchodzącego już pod stopy trenera. Nagle przyszła mniej lub bardziej spodziewana wygrana z Atletico Madryt i w myśl słów piosenki: „A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”, wszystko wróciło do normy. Przynajmniej na razie, bo te zgliszcza jeszcze się tlą i wystarczy jedna mała zapałka, jedna rzucona butelka w upalny dzień, aby na powrót wzniecić pożar. Czytaj więcej

Środowa Crackovia: Gówniany wujek

* Pis znaczy po katalońsku sikać.

** Fuentealbilla to rodzinna miejscowość Andresa Iniesty.

Źródło: Crackovia.pl

Czytaj więcej