Furia włoskiego bałaganu

Hiszpanie są gotowi do pierwszego spotkania. Po sukcesach na Euro 2008 i dwa lata temu na boiskach RPA stoją przed szansą na historyczne osiągnięcie. Żadnej bowiem drużynie nie udało się dotychczas wygrać trzech wielkich turniejów z rzędu. Przed podobną szansą równo dziesięć lat temu stała Francja, jednak ekia prowadzona przez Rogera Lemerra szybko zakończyła swoją koreańską przygodę. Hiszpanii blamaż nie grozi, co nie znaczy, że „La Furia Roja” zmiecie swoich rywali tak, jak zrobiła to cztery lata temu na boiskach Austrii i Szwajcarii.

Podczas ćwierćfinałowego starcia na Euro 2008 na stadionie imienia Ernsta Happela w Wiedniu “narodziła” się nowa drużyna. Wcześniej oczy niemal wszystkich w Europie zwrócone były w kierunku futbolu włoskiego. Przez dziesięciolecia było tak, że to Squadra Azzurra szczycili się zwycięstwami, Hiszpanie zaś po porażkach pocieszali się pięknym stylem gry narodowej drużyny. Na Półwyspie Iberyjskim patrzono na Włochów, niemal jak na nadludzi. Przed czterema laty fenomenalna postawa Ikera Casillasa w serii rzutów karnych zniosła fatum ciążące nad “La Roja”. Dwa lata później, na mundialu w RPA Hiszpanie odebrali Italii tytuł mistrza świata. Zakompleksieni przez lata Hiszpanie dziś patrzą z dumą i podziwem na drużynę narodową. Czytaj więcej