Czy to nadal nasza gra?

Staram się aktualnie śledzić okienko transferowe, szczególnie te hiszpańskie. Niestety muszę przyznać, że do tej pory mnie rozczarowuje. Na razie wzmacniają się tylko pierwsze trzy drużyny poprzedniego sezonu, a reszta stawki aspirująca do podium – m.in. Valencia czy bardziej Sevilla – jest uśpiona. Ściągnęły one kilku zawodników, ale raczej bez nazwisk, więc ciężko stwierdzić w tej chwili ich przydatność. Zauważyłem jednak inną ciekawą prawidłowość. Coraz częściej furorę w La Liga robią piłkarze pochodzący z Ameryki Południowej. Ktoś powie – “przecież to normalne, zawsze tak było”. Racja, ale nie przypominam sobie kiedy ostatnio takie pieniądze “przelewały się” za Latynosów. Czy gra rodem ze Starego Kontynentu zaczyna wymykać się nam, Europejczykom, z rąk? Czytaj więcej

Niemiecka PepRyszka: Luksusowe ryzyko

Nowy, wielki duet Barcelony, Leo Messi i Neymar ma zapewnić nie tylko grad bramek. Wzrasta rywalizacja w drużynie, która zakupując utalentowanego młodziana z Santosu, podjęła luksusowe ryzyko.

Sprawa Thiago Silvy

Tymczasem inna oferta już leży na stole. 32 miliony euro Barcelona zaproponowała w pierwszej rundzie negocjacji o pozyskanie z PSG 28-letniego Thiago Silvy. Francuzi przed rokiem musieli Milanowi za Brazylijczyka dać o 10 mln więcej. Środkowy obrońca, choć ma już blisko trzydziestkę na karku, jest głównym celem transferowym Barcelony w letnim mercado. Katalończycy zdają sobie jednak sprawę, że nie będzie łatwo ściągnąć stopera na Camp Nou. Francuski ‘Le Parisien’ donosi, że prezydent klubu, szejk Nasser Al-Khealifi, wcale nie zamierza sprzedawać Thiago Silvy. Czytaj więcej

La Roja staje się legendą! Hiszpania – Włochy 4:0!

Hiszpania ponownie piłkarskim mistrzem Europy! Ach, cóż to był za występ La Roja! Futbolowa magia, wspaniała piłkarska finezja połączona z żelazną taktyczną konsekwencją. Efekt był piorunujący – rozbicie rewelacyjnych w tym turnieju Włochów aż 4:0 i trzeci z rzędu triumf w wielkim turnieju.

Przed finałowym starciem w Kijowie dwóch najlepszych drużyn Starego Kontynentu bardzo wielu obstawiało zwycięstwo „Squadra Azzurra”. Dlaczego? Bo grali najładniejszą na turnieju piłkę, bo mają napastnika, bo w wielkiej formie jest Andrea Pirlo i wreszcie – bo podobno Hiszpanie grali słabo, doprowadzając do senności przeciętnego obserwatora. Nikt jednak nie przypuszczał, że podopieczni Vicente del Bosque nie pokazali jeszcze pełni swoich umiejętności, że jeszcze zostawały w nich duże rezerwy, rezerwy, które po wykorzystaniu wznosiły Hiszpanów na kosmiczny poziom nieosiągalny dla nikogo innego. Czytaj więcej