Taką Barcę lubimy oglądać

1390774047264

Pomimo chwilowej utraty korony lidera La Liga Barcelona nie dała się przestraszyć rywalom z Madrytu i bez skrupułów ugrała kolejne punkty, tym razem kosztem Malagi CF, zwyciężając skromnym rezultatem 3:0. Dziś serca kibiców, jak sądzę, podbiła cała drużyna.

Mecz całkowicie układał się po myśli Gerardo Martino oraz jego podopiecznych, gdyż to Barca od razu przejęła inicjatywę i zaczęła to wykorzystywać. Przez zdecydowaną większość pierwszej połowy nikt z barcelonistów jednak nie zdołał podsumować sporej przewagi golem, zrobił to dopiero Gerard Pique w 40. minucie.

Wyglądało to więc tak, jakby Malaga zupełnie nie dostrzegała, jak potężne szczęście miała – mnóstwo strzałów oddanych przez Barcelonę bez gadania powinno dać jej prowadzenie, a jedyny opór stawiał Willy Caballero. Sądzę, że bramkarz gości grał naprawdę dobrze, ale kto zdołałby odeprzeć tak zmasowany atak, jakim obciążyła go Barca? Goście kompletnie poddali się władzy Blaugrany, dlatego gdyby nie sprytne interwencje Caballero, Malaga wróciłaby do domu totalnie zmiażdżona.

Los jednak przestał litować się nad zupełnie niezaradnymi i bezbronnymi Boquerones i w drugiej połowie gospodarze powiększyli prowadzenie – najpierw po uroczym golu Pedro, a niedługo później Alexisa. Wszystkie te bramki poprzedzone były zamieszaniem pod bramką Malagi, które prawdopodobnie miało być obroną, lecz niezbyt ją przypominało.

Po tym naprawdę ciekawym, acz jednostronnym meczu nasuwa mi się wniosek, iż ciężko jest się przyczepić do gry Barcy. Na samym początku brakowało skuteczności, lecz  na szczęście, w efekcie końcowym, możemy być usatysfakcjonowani rezultatem meczu. Jak dla mnie, choć to moja subiektywna opinia, każdy zawodnik miał dzisiaj dobry dzień – mniej albo bardziej, ale na pewno dobry. Podobała mi się czujna gra obrońców, którzy zawsze zachowywali zimną krew, jak na przykład Jordi Alba w drugiej połowie, Victora Valdesa, który nie dawał się zaskoczyć oraz linii pomocy i ataku, gdzie gracze Malagi byli często dezorientowani serią podań. Taką Barcę lubimy oglądać, pomimo, że spotkanie nie było najbardziej wymagające pod słońcem. W ramach ciekawostki warto też dodać, iż na boisku po bardzo długim czasie mieliśmy okazję zobaczyć Ibrahima Afellaya. Zmienił zdobywcę trzeciej bramki w samej końcówce meczu, dlatego też zdołał pewnie ledwo musnąć piłkę. Sądzę jednak, że i to było dla niego bardzo cenne.

Dzięki temu zwycięstwu Blaugrana zdołała zachować prowadzenie w Primera Division, o które robi się co raz trudniej – na czołowych pozycjach bowiem jest bardzo ciasno. Teraz przed Barcą rewanż z Levante w Pucharze Króla, co powinno być dla niej formalnością.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273