Taktyczny kłopot bogactwa Lucho

spain_soccer_fc_barcelona_gra153

Pretemporada powoli zbliża się do końca. Za nami już kilka spotkań towarzyskich, a start kolejnego sezonu na horyzoncie. To pokrótce przedstawienie piłkarskiego czasu, w jakim obecnie się znajdujemy. Po wspomnianych meczach coś już wiemy, więc coś możemy już powiedzieć.

Kampania 2013/2014 nie była dla piłkarzy Barcelony udana. Swoje do tej nie najlepszej mieszanki dorzucił także trener, Gerardo Martino. Po zwolnieniu Argentyńczyka oraz po odejściu dwóch kapitanów – Victora Valdesa i Carlesa Puyola – wiadome było, że w Katalonii potrzebna jest większa zmiana. Tego zadania podjął się były piłkarz Blaugrany i szkoleniowiec drugiej drużyny – Luis Enrique. To Asturyjczyk stał się twarzą tak szeroko zapowiadanej rewolucji. Na ten moment do klubu przybyli: Marc-Andre ter Stegen, Claudio Bravo, Jeremy Mathieu, Thomas Vermaelen, Ivan Rakitić oraz Luis Suarez. Ponadto z Barcy B awansował trzeci golkiper, Jordi Masip, a z wypożyczeń wrócili Rafinha i Gerard Deulofeu. Z drugiej strony, z klubem pożegnali się: wspomniani Valdes i Puyol, Jose Pinto, Oier, Cesc Fabregas, Jonathan dos Santos, Ibrahim Afellay, Alexis Sanchez, Isaac Cuenca, Bojan Krkić oraz Cristian Tello. Dodatkowo nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Daniego Alvesa i Alexa Songa. Kadra nabiera już kształtu, teraz pozostały tylko kosmetyczne porządki.

Nowi gracze zawsze wnoszą do drużyny świeżość. Stwarzają także trenerowi pole manewru, bowiem dzięki nim może stosować różne taktyki. W podobnej sytuacji znajduje się obecnie Lucho, gdyż sprowadzeni piłkarze gwarantują mu możliwość gry w kilku wariantach. Ostatnio dość powszechnie mówiło się o stosowaniu ustawienia z dwoma defensywnymi pomocnikami, co w poprzednich sezonach należało do rzadkości. Oto grafika, która prezentuje właśnie tę opcję:
Bs0t9igCEAAnhyI

Zacznę od najważniejszej zmiany, czyli gry dwójką defensywnych pomocników. Świetna gra na mundialu Javiera Mascherano powinna nas przekonać, że na swojej nominalnej pozycji Argentyńczyk jest jednym z najlepszych na świecie. Szefunio stał się niejako ofiarą katalońskich fanów po kilku nieudanych meczach w roli stopera. A o tym, że nie jest to prawdziwy środkowy obrońca, przekonywać nikogo chyba nie trzeba. Bliżej koła środkowego Javier pokazuje za to niezwykłą waleczność, nieustępliwość oraz umiejętność przerywania akcji rywala już w zarodku. Do tego można doliczyć jego wślizgi, w których nie ma sobie równych. Tutaj wzrost nie odgrywa aż tak wielkiej roli, jak we własnej szesnastce, więc El Jefecito ma nieco łatwiej. Nie możemy jednak zapominać o Sergio Busqetsie. Hiszpan od kilku sezonów jest jednym z ważniejszych elementów barcelońskiej maszyny. Na piedestale zawsze są Messi, Iniesta, Xavi, ale uważam, że bez pomocy Sergio mieliby zdecydowanie ciężej na ten szczyt się wdrapać. Cichy bohater środka pola został za to wynagrodzony przez Carlesa Puyola – sam Tarzan przekazał mu swój legendarny numer ’5′. Dodatkowo doceniła go także drużyna, wybierając czwartym kapitanem na nadchodzący rok. I Mascherano, i Busquets, nie panikują, gdy mają piłkę przy nodze, co w taktyce Blaugrany odgrywa niebagatelną rolę. Myślę więc, że ich style gry będą ze sobą dobrze współgrały i się odpowiednio uzupełniały. Alternatywami dla tych dwóch graczy mogą być Sergi Roberto oraz Ivan Rakitić, czyli piłkarze, którzy mogą zająć każde miejsce w środku pola.

Zmieniłaby się także rola bocznych obrońców, którzy mogliby grać bardziej ofensywnie niż zazwyczaj. Pewnie wielu z was mówi sobie teraz, jak można grać jeszcze bardziej “do przodu”. Otóż, chodzi mi o to, że mając z tyłu zabezpieczenie w postaci pary stoperów oraz dwóch wspomnianych defensywnych pomocników, ich wolny powrót do defensywy nie musi kończyć się dziurą na boku, ponieważ może być ona doskonale załatana. Do tej pory wyglądało to tak, że w pełni do akcji zaczepnej mógł dołączyć się tylko jeden boczny obrońca. Kiedy zapędzali się obaj, wtedy przed bramkarzem zostawało zaledwie trzech graczy, czyli tworzyła się fantastyczna okazja do kontry dla rywala. Ta zmiana także mogłaby wpłynąć pozytywnie na grę drużyny, bowiem Barcelona posiada zawodników, którzy lubią grę otwartą na skrzydłach – Alba, Adriano, Alves, Montoya. Jest to również wyjście w przypadku zatrudnienia Juana Cuadrado. Wielu zastanawia się, czy występujący częściej w pomocy Kolumbijczyk poradzi sobie w Katalonii na boku defensywy. To małe przekształcenie formacji zwolniłoby go z części zadań destrukcyjnych.

Kolejnym novum byłby w tym przypadku Leo Messi i jego wyjściowa pozycja na boisku. Jak widać na grafice powyżej, Argentyńczyk zajmowałby miejsce za dwoma napastnikami, ale z możliwością wejścia w pole karne rywala. Dostałby więc więcej zadań kreacyjnych i byłby bardziej odpowiedzialny za konstruowanie akcji. Do pomocy zawsze miałby jeszcze jednego pomocnika. Tutaj wachlarz rozwiązań jest bardzo szeroki – Iniesta, Xavi, Rakitić, Sergi Roberto, Rafinha. Do wyboru, do koloru. Każdy z nich posiada technikę predysponującą do gry w drużynie Dumy Katalonii, co w połączeniu z umiejętnościami Atomowej Pchły może dać świetną mieszankę. Także sam Messi może być przesunięty na jedno z dwóch najbardziej wysuniętych miejsc, ustępując tym samym przestrzeni w środku pola innemu kreatorowi. Na pozycji, którą na grafice zajmuje Lionel, możemy również zobaczyć Iniestę, Rafinhę, Roberto czy Rakiticia.

W ataku wariantów jest mniej, ale to nie oznacza, że Lucho musi trzymać się tylko jednego systemu. Do gry w tym obszarze boiska predysponowani są bowiem Suarez, Neymar, Messi, Pedro, Deulofeu czy nawet Rafinha. Mimo że każdy z nich będzie przydatny w spotkaniu z innymi przeciwnikami, to wszyscy są w stanie zaoferować niebywałą jakość. Dzięki temu linia ataku Barcy już jest wymieniana jako jedna z najlepszych w piłkarskim świecie. Enrique może zastosować system z napastnikami grającymi wężej, wystawiając np. Suareza i Neymara, ale równie dobrze ma możliwość wykorzystać potencjał swoich skrzydeł, posyłając do boju Pedro i Deulofeu. W tym drugim przypadku decydująca może być siła barcelońskich flanek, ponieważ do dwójki szeroko ustawionych napastników należy doliczyć parę ofensywnie nastawionych bocznych obrońców, o czym wspominałem wyżej.

**************************************************

W hiszpańskich mediach pojawiła się jeszcze jedna alternatywa, którą przedstawia ta grafika:

10584507_742567755800417_722032536_n

Przyjście Mathieu i Vermaelena – dwóch środkowych obrońców, którzy z powodzeniem mogą występować na lewym boku – stwarza Luisowi Enrique jeszcze jedną możliwość, czyli grę trzema defensorami. Rozwiązanie dość ryzykowne, bowiem w przypadku dobrze wyprowadzonego kontrataku może być pod katalońską bramką bardzo gorąco. Ten wariant próbował zastosować Pep Guardiola, ale nie miał do tego odpowiednich wykonawców. Osobiście uważam, że jedyną różnicą podanych tu ustawień z rozpatrywaną przeze mnie wcześniej formacją jest zamiana jednego defensywnego pomocnika na stopera. Reszta piłkarzy pełni podobne funkcje.

**************************************************

Jedno trzeba przyznać – Luis Enrique ma naprawdę duże pole manewru, jeśli chodzi o wybór taktyki i piłkarzy. Jeszcze na początku sezonu wielu patrzyło na “rewolucję” przeprowadzaną w katalońskim klubie z przymrużeniem oka, ale teraz możemy stwierdzić, że gracze, którzy do Barcy przybyli, mogą zagwarantować nam emocje i, co najważniejsze, wygrane oraz trofea. Nie brakuje wielkich gwiazd (Suarez), piłkarzy solidnych, ale głodnych sukcesu (Rakitić) czy młodych wilków, którzy chcą dostarczyć drużynie świeżej krwi (Rafinha, Deulofeu). Uważam, że ten projekt naprawdę zmierza w dobrym kierunku. I tak samo jak zespół obejmował Pep Guardiola, jestem dziwnie spokojny o szkoleniowca z Asturii. Choćby zeszłoroczną pracą w Celcie Vigo pokazał, że nie jest z niego byle jaki fachowiec. Pewnie, nie oczekuję od niego w pierwszym sezonie potrójnej korony, ale będę się cieszył z każdego, nawet najmniejszego sukcesu. Zadowolony będę także, jeśli zmieni się coś w grze drużyny, która w ostatnich dwóch sezonach, mówiąc łagodnie, była daleka od ideału. Mam nadzieję, że Lucho zaszczepi w piłkarzach coś, co mieli za czasów Pepa. Coś, dzięki czemu znów będą niezaspokojeni, jeśli chodzi o triumfowanie. I nieważne, jakim ustawieniem będzie grała Barcelona – czy to będzie zwyczajne 4-3-3, czy może wariant z dwoma defensywnymi pomocnikami, a może z trzema obrońcami. Zmienić się musi nastawienie. A to już rola trenera. Luis, nie sknoć tego!