Te niezapomniane gole… #4 Messi style!

Lionel Andres Messi – gdy ten piłkarz skończy karierę, to zapewne debata na temat najlepszego piłkarza w historii  ucichnie, bo nikt (oprócz garstki zaślepionych fanów) nie będzie mieć wątpliwości, że zasłużone miano największego futbolisty wszech czasów zostanie przyznane właśnie Messiemu. Dziś wracamy do czasów nazywanych przez niektórych kibiców “epoką późnego Rijkaarda”, a mianowicie do sezonu 2006/2007, który był przedostatnim z holenderskim szkoleniowcem na ławce trenerskiej FC Barcelony.

31 stycznia w ramach Copa del Rey na Camp Nou przyjechała drużyna Getafe. Jak wiadomo, puchar imienia hiszpańskiego króla dla katalońskich kibiców nigdy nie był priorytetem, ale FC Barcelona, jako najbardziej utytułowana drużyna w historii tych rozgrywek zawsze walczyła w nich o zwycięstwo, chociażby, aby kolejny raz utrzeć nosa rywalom z Madrytu. To, że rywal z przedmieść stolicy Kastylii będzie dla Barcy tłem, można było przewidzieć jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Ale to, co zrobił ten 19-letni Argentyńczyk, zaszokowało wszystkich.

Akcja, która wprawiła w osłupienie rywali rozegrała się w kilkadziesiąt sekund 29. minuty tego meczu. Zaczęło się od przejęcia piłki przez Xaviego blisko środka boiska. Generał zagrał krótko piłkę do stojącego około 50 metrów od bramki przeciwnika Messiego. Ten rozpoczął rajd, mijając bez problemu dwóch graczy Getafe. Mając przed sobą sporo pustej przestrzeni, pędził z przyklejoną do nogi piłką. Blisko pola karnego czekali już na niego dwaj kolejni obrońcy. Żaden problem. Rewelacyjnym balansem ciała na pełnej szybkości minął najpierw ich, a potem z dziecinną łatwością zwiódł bramkarza, po czym z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce tuż nad interweniującym wślizgiem obrońcą. Na Camp Nou wybuchł szał radości. Koledzy z drużyny, sami zaskoczeni tym fenomenalnym rajdem gratulowali, a trener Rijkaard pewnie miał nadzieję, że ten młody napastnik sam uratuje ten sezon. Nawet Messi nie spodziewał się wtedy, jaką burzę medialną wywołał tym golem. “Problemem” okazał się fakt, że 22 lata wcześniej, w finale Mundialu przeciwko Anglikom, w barwach Argentyny sam Diego Armando Maradona, bożyszcze w swoim kraju, strzelił niemal identyczną bramkę. Różnice są naprawdę niewielkie. Diego zaczął akcję nieco bliżej środka boiska, minął taką samą ilość przeciwników, bramkarz został minięty identycznym zwodem, po czym padł strzał z ostrego kąta (Messi uderzył prawą nogą, Maradona lewą). W dodatku porównywane akcje trwały tyle samo sekund. Od tego czasu przez długi okres Messi był nieustannie porównywany do swojego idola z dzieciństwa, czego po prostu nie cierpi. Leo (co możemy przeczytać w jego biografii) uważa Diego za wielkiego mistrza i nawet nie próbuje polemizować na temat swojej wyższości nad mistrzem świata z 1986r. Jednak media wciąż porównywały gole dwóch Argentyńczyków, a dziennikarze zamęczali Lionela pytaniami o Maradonę. W efekcie Messi sam nieco sobie zaszkodził, ale strzelił niebywałą bramkę i pokazał światu, że wkrótce może być najlepszym z najlepszych. Zapraszam do obejrzenia tej cudownej bramki:

oraz konfrontacja gola Messiego i Maradony: