Te niezapomniane gole…#5 Szał R10

Dawno, dawno temu, kiedy na boiskach w Hiszpanii liczyły się więcej niż dwa zespoły, trenerzy nie wsadzali sobie palców w oczy,  a na ławce Blaugrany siedział pewien Holender, po murawie biegał ten irytujący Gudjohnsen, a mecz FC Barcelona- Villareal CF był określany mianem hitu. 25. listopada 2006r. na Camp Nou, na stadion ówczesnych mistrzów Hiszpanii i Europy przyjechali gracze “Żółtej Łodzi Podwodnej”, mając w głowach poważne plany wyjazdu ze stolicy Katalonii z kompletem punktów. Na szczęście Barca miała wystarczająco dużo atutów, by wybić (a raczej wykopać) gościom ten pomysł z głowy. Dzieło zniszczenia zaczął i zakończył prawdopodobnie największy geniusz piłkarski w historii. To był jeden z ostatnich wielkich występów Ronaldinho w jego bogatej w imprezy i laseczki gole i tytuły przygodzie w Barcelonie.

Ronnie takimi występami jak ten z Villarreal udowodnił, że był jednym z najlepszych graczy zakładających koszulkę Barcy w historii. Moim zdaniem wystarczyłoby dodać mu trochę profesjonalizmu Iniesty i determinacji Puyola, aby miał w gablocie nie jedną Złotą Piłkę, a pięć lub nawet więcej. Jest on jednak doskonałym przykładem gracza, dla którego futbol nie jest całym życiem, ba, mimo tak przeogromnego talentu nie jest nawet najważniejszy.

Wracając do tego spotkania, gracze Villarreal mimo rozegrania naprawdę dobrego meczu schodzili z boiska ze spuszczonymi głowami chyba tylko dlatego, że Ronaldinho grał po drugiej stronie. Zaczął magię swoim charakterystycznym “no-look pass” pomiędzy nogami rywala do Gudjohnsena, który padł faulowany przez rywala w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił oczywiście Ronaldinho mocnym, płaskim strzałem w lewy róg. Najciekawsza bramka, która jest wisienka na torcie dzisiejszego odcinka, jest sytuacja z 88. minuty.

Villarreal przegrywał już 0:3 i jego piłkarze zapewne marzyli o końcowym gwizdku. Ronaldinho jednak miał dla kibiców jeszcze jedną sztuczkę. Mało mu było udanych dryblingów, podań i wpisywania się na listę strzelców. Parę minut wcześniej sędzia słusznie nie uznał mu asysty, ponieważ po minięciu obrońcy zwodem “flip-flap” piłka kontrolowana przez Brazylijczyka opuściła boisko.

Ronaldinho podwyższa wynik na 4:0 w swoim magicznym stylu

W 88. minucie Barca kreowała kolejny atak pozycyjny. Grający na prawej stronie Gianluca Zambrotta podał do stojącego przed polem karnym Xaviego. Ten zagrał cudowną górną piłkę dokładnie na klatkę piersiową Ronaldinho, który huknął piłkę z przewrotki pod poprzeczkę bramkarza Villarreal. Po meczu mówił, że takiej właśnie bramki brakowało mu w dorobku strzeleckim. Cały Ronaldinho. Tym właśnie różni się od innych piłkarzy- nigdy nie waha się wybrać niekonwencjonalnego zagrania, bo przecież futbol ma być rozrywką nie tylko dla piłkarzy, ale także dla kibiców. Zapraszam do obejrzenia podsumowania występu R10 w tym meczu( gol od 8:27)

Widzisz pogrubione słowo? Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj tutaj: [LINK]