Te niezapomniane gole… #6 Tak się strzela Milanowi!

Zbliża się rewanżowy mecz z Milanem, a wraz z nim ożywają nadzieje wszystkich culés na festiwal strzelecki w wykonaniu piłkarzy “Blaugrany”. Trzeba przyznać, że jest to przeciwnik bardzo niewygodny, o czym piłkarze FC Barcelony przekonali się niecałe dwa tygodnie temu, a najdotkliwiej zapamiętano w Katalonii tą drużynę podczas pamiętnego finału Champions League w Atenach, który zakończył się zwycięstwem “Rossoneri” aż 4:0. Były jednak także piękne chwile w starciach z mediolańczykami, jak w sezonie 2004/05 na Camp Nou. Jak się strzela bramki Milanowi pokazał nie kto inny, jak Ronaldinho!

Na początek krótka anegdota: po transferze do FC Barcelony geniusz z Porto Alegre udzielił wywiadu, w którym padło pytanie, dlaczego mając właściwie dogadaną sprawę z Manchesterem United zdecydował się na transfer do “Barçy”. Brazylijczyk odparł, że wybrał Barcelonę, ponieważ w tym mieście są najlepsze dyskoteki w Europie. Dziennikarz uśmiał się, będąc przekonany, że “Ronnie” żartował. Nic z tego. Jak się później okazało, podczas swojego pobytu w Katalonii R10 regularnie sprawdzał, czy aby na pewno sława barcelońskich imprez nie jest przesadzona.

Wróćmy do meczu FC Barcelona – AC Milan. Odbył się on 2. października 2004r.  ramach meczu grupy “F” Ligi Mistrzów. “Barça” wystąpiła w następującym składzie: Valdes- Beletti, Oleguer, Puyol, Gio- Marquez, Xavi, Deco- Giuly, Ronaldinho, Eto’o. Stawką tego spotkania było pierwsze miejsce w grupie i możliwość trafienia na prostszego rywala w dalszej fazie rozgrywek. Mimo zdecydowanej przewagi “Dumy Katalonii” od pierwszych minut to piłkarze Carlo Ancelottiego wyszli na prowadzenie. Świetne podanie Rui Costy z głębi pola wykorzystał w 17. minucie niezawodny Andrij Szewczenko. Na odpowiedź “Blaugrany” kibice obecni na Camp Nou czekali niecałe 20 minut, wtedy Samuel Eto’o dostał prostopadłe podanie Xaviego i bez namysłu huknął pod poprzeczkę bramki strzeżonej przed Didę. Od tej chwili ataki bordowo-granatowych nie ustępowały, lecz były nieskuteczne, aż do magicznej, 89. minuty. Ronaldinho dostał piłkę w okolicach pola karnego, dynamicznym zwodem minął dwóch defensorów przeciwnika i huknął z całej siły w samo okienko bramki. Chwilę później uległ eksplozji radości tłumów na Camp Nou i biegnąc w kierunku trybun zdjął koszulkę, za co otrzymał żółtą kartkę, ale tradycyjnie przyjął to z uśmiechem. Jeśli ktoś wtedy miał jeszcze wątpliwości co do klasy Brazylijczyka, to po obejrzeniu tej akcji z pewnością się ich pozbył.

Katalońska prasa długo rozpisywała się o tym meczu i o przepięknej bramce Ronaldinho. Mówiło się wtedy, że “Barça” z R10 w składzie jest w stanie wygrać z każdym. “Ronnie-mania” w Barcelonie właśnie kiełkowała, a mecz z Realem Madryt na Bernabeu (3:0) i fenomenalna postawa na boisku Ronaldinho sprawiły, że na długi czas rozprawiano o tym, gdzie jest kres możliwości tego geniusza.

EMD20041103001MDP-page-001

Okładka dziennika Mundo Deportivo, 3.11.2004r.

Pozostaje mieć nadzieję, że we wtorek piłkarze FC Barcelony stworzą widowisko, o którym będzie się mówiło przez lata. Dzisiejszy Milan z pewnością nie jest tak silny, jak w 2004r., Barcelona jest w stanie osiągnąć na Camp Nou korzystny wynik. Wszystko w nogach i głowach piłkarzy nie bez powodu nazywanych “Dumą Katalonii”.

Zapraszam do przeczytania pozostałych tekstów z cyklu:
odcinek 1, odcinek 2, odcinek 3, odcinek 4, odcinek 5

źródła zdjęć: HBT, wordpress.com okładka MD- hemeroteca.mundodeportivo.com