Time for Puchar Króla – 0:3 na początek

Za nami pierwszy mecz rozgrywek Pucharu Króla. Niespodzianek specjalnie nie było – Barcelona bez problemu zwyciężyła z Deportivo Alavés, trafiając do ich bramki trzykrotnie. Sam fakt, że na co dzień ten przeciwnik  występuje w Segunda División B powinien skazywać ich na sromotną porażkę, tymczasem jednak możemy spokojnie powiedzieć, że aż tak źle sobie nie radził. Owszem, to goście byli górą i nie ma w tym nic dziwnego, ale powinniśmy wziąć po uwagę, że trzy strzały w jednostronnych spotkaniach bywają zaledwie rozgrzewką dla Dumy Katalonii.

Tak, jak wspomniałam, gracze z Vitorii nie zaprezentowali zbyt wiele, ale widać było, że przynajmniej w niewielkim stopniu próbują zaznaczyć swoją obecność na boisku. Z początku nawet dobrze im to wychodziło, ponieważ kilkakrotnie przedarli się w okolice pola karnego Barcy, niestety, bezskutecznie. Gościom także nie spieszyło się do strzelenia bramki, pierwsza bowiem padła dopiero w 40. minucie. Wtedy do bramki trafił David Villa, choć równocześnie możemy stwierdzić, że obrona Alavés nieco mu w tym pomogła. Szkoda, bo to tamtej chwili radziła sobie ona całkiem całkiem.

Drugą połowę bardzo dynamicznie rozpoczęli goście, od razu atakując bramkę Jose Manuela Pinto, lecz znów bez powodzenia. Akcja ta bardzo szybko się zemściła, gdyż moment później drugiego, zdecydowanie najpiękniejszego gola w tym spotkaniu zdobył Andrés Iniesta. Ale… bądźmy szczerzy, czy taki zawodnik, jak on, strzela jakieś inne, niż piękne bramki?

Później natomiast, podobnie jak przez kawałek pierwszej połowy, na boisku widzieliśmy dość monotonną wymianę podań po stronie Barcelony.  Aż do 88. minuty mieliśmy okazję obejrzeć ledwie trzy czy cztery próby powiększenia wyniku przez Blaugranę, ale dopiero ta ostatnia, której autorem został Cesc Fábregas, zmieniła rezultat spotkania, tak więc mieliśmy już 0:3.

Mówiąc krótko – fajny mecz. Fakt faktem, iż nie przyniósł nam niczego, czego byśmy się nie spodziewali, bo faworytem niepodważalnie była Barca. Mimo to warto było obejrzeć tę potyczkę chociażby po to, by popatrzeć na przykład na wracającego do formy El Guaje albo na wizytówkę spotkania, czyli gola Iniesty. Miejmy nadzieję, że emocje w Copa del Rey dopiero przed nami.

źródło zdjęcia: fcbarcelona.cat

Widzisz pogrubione słowo? Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj tutaj: [LINK]