Tito, problemem defensywa!

Poniższy artykuł został opublikowany na stronie WhoScored.com 26 października tego roku. Zaznaczam to, iż poniższe statystyki nie uwzględniają ostatniego ligowego meczu z Rayo Vallecano. W lecie dużo mówiło się o odejściu z zespołu Pepa Guardioli, a przyjściu w jego miejsce Tito Vilanovy. Popularna jest opinia, że styl grania jest ten sam, a zmianom uległy małe, ale znaczące szczegóły.

Z pewnością dowodzi tego przykład meczu z Deportivo La Coruna. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4-5, a hat-trickiem popisał się Leo Messi. Barcelona oddała inicjatywę i pozwoliła sobie na stracenie czterech zupełnie niepotrzebnych bramek. Jednak na pierwszy rzut oka, Barca na początku sezonu była doskonała. Blaugrana zdobyła 22 punkty na 24 możliwych, a co ważniejsze, wypracowała 8-punktową przewagę nad Realem Madryt. Dodatkowo, katalońska ekipa może być już praktyczna pewna awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Idąc dalej, historia się powtarza; Leo Messi bije rekordy. Mały Argentyńczyk jest cztery trafienia od pobicia wyniku Pelego, jeśli chodzi o strzelone gole w jednym roku kalendarzowym. W samym tym sezonie, zdobył już 15 bramek. Bardzo ważnym „punktem zaczepnym” był powrót do formy Ceska Fabregasa. Pedro i David Villa zapewnili z kolei większe możliwości w ataku. Sytuacja ofensywy jest więc podobna do tej z czasów Guardioli. Inaczej to wygląda, gdy spojrzymy na obronę. Większość uzna, że Tito miał po prostu niesamowitego pecha, tracąc dwóch stoperów: Carlesa Puyola i Gerarda Pique. Tak naprawdę powodem fatalnej postawy defensywnej jest błąd popełniony w polityce transferowej – do zespołu sprowadzono defensywnego pomocnika, Alexa Songa zamiast stopera z prawdziwego zdarzenia.

Taka sytuacja często zmuszała Vilanovę do wystawiania na murawę wielu pomocników z Songiem i Mascherano na czele. Gdy do tego doliczymy Xaviego, Iniestę, Busquetsa (oraz Fabregasa), to okazuje, że się na boisku często przebywało 5, a nawet 6 pomocników. Nie można zapominać też faktu, jak często do środkowej linii „schodzi” Leo Messi. Takie zestawienie zawodników spowodowało fatalną grę w defensywnie. Do tej pory we wszystkich rozgrywkach Barcelona straciła 19 goli w 13 meczach. Średnia, więc wynosi 1,46 gola na mecz. To bardzo słaby wynik, gdy porównany to z drużyną Pepa – 0,75 gola na mecz.

Bliższe spojrzenie na statystyki, pozwala zrozumieć, że w tym sezonie nie zawinili sami obrońcy, ale i zawodnicy z drugiej linii. Katalończycy średnio w tym sezonie pozwalają na oddanie w swoją bramkę 9,3 strzałów na mecz. Rok temu wynik ten wynosił 7,3.

Ilość fauli praktycznie nie uległa zmianie – 10,6 do 10,7. Bardzo ważną informacją jest to, że niesamowicie spadła średnia odbiorów (z 19,1 do 11, 4). Blisko 8 odbiorów mniej w każdym meczu, to bardzo dużo.

Poprawa nastąpiła natomiast w utrzymywaniu się przy piłce. Rok temu procent ten wynosił 69,3, a dziś 69,7. Oznacza to, że zespół ma jeszcze większe atuty w ofensywie, mogąc wyprowadzać większą ilość ataków.

Powrót Pique, Puyola z pewnością pomoże zespołowi, ale do tego czasu Barcelona musi polegać na Leo Messim.

[Źródło: WhoScored.com]