To chyba na tyle, panowie. Kowalski, jakieś sugestie?

Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie „na topie” były tematy dotyczące sprowadzonych tego lata zawodników. Zastanawialiśmy się, czy będą pasować do drużyny? Czy Tito zaufa im od razu oraz czy spodobają się kibicom? A może sprawią, że Barcelona zyska więcej fanek? W natłoku tych i wielu innych pytań prawie zupełnie zapomnieliśmy o rzadziej widywanych graczach, jak Andreu Fontás, Jonathan Dos Santos czy Ibrahim Afellay. Ich przyszłość wciąż nie jest do końca jasna, a czas przeznaczony na transfery kurczy się. Mister postanowił zabrać głos w tej sprawie, a to co powiedział okazało się jednoznaczne: jak dotąd nie podjęto żadnej decyzji w sprawie wymienionych piłkarzy, ale najwyraźniej nie jest im pisane pozostać na Camp Nou.

Prawdę mówiąc, ciężko jest się dziwić decyzji Tito Vilanovy. Fakt jest faktem, że może wystarczyłoby dać chłopakom pole do popisu, bo przecież w tym sezonie żaden z nich nie miał jeszcze okazji się zaprezentować. Po tym, jak sprawę naświetlił nam trener Blaugrany staje się jasne, że Fontás, Afellay oraz Dos Santos takowej pewnie już nie dostaną. Poza tym, znalazło się parę klubów zainteresowanych młodymi piłkarzami. Mimo, że gwiazdą nie jest żaden z tej trójki, prestiż sprowadzania zawodników ze stolicy Katalonii okazał się tu być decydujący, tak więc nie dziwne, że nawet ci niezbyt chciani w Barcelonie nie powinni mieć problemu ze znalezieniem nowej pracy. Na przykład, na Dos Santosie bardzo zależy Sevilli i zdaje się, że mimo pewnych przeszkód Jonathan może trafić do Andaluzji. Ibrahimem Afellayem interesowano się już wcześniej. Pieniędzy żałuje zarząd Malagi CF, więc odpowiednim rozwiązaniem powinien być transfer Andreu Fontása, lecz na chwilę obecną kompletnie niczego nie możemy być pewni na sto procent.

Warto by  zastanowić  się, dlaczego nasze trio nie spełnia wymogów Vilanovy, przez co nie mieliśmy szansy obejrzeć ich w żadnym z trzech meczy bieżącego sezonu. Jeżeli chodzi o zasługi dla „Barcy”, trudno byłoby się rozpisywać. Cała trójka zadebiutowała w pierwszym zespole dość niedawno, a w przypadku Ibrahima Afellaya pierwszy mecz z Barceloną był także debiutem w Primera División. Poza startem, niemalże na palcach można policzyć nie tylko ich rozegrane spotkania, ale również minuty na boisku.  Jeżeli chodzi o ilość bramek, jaką chłopaki zafundowali drużynie, jest ona znikoma, ważniejsze osiągnięcia odnotowali bowiem w młodszych kadrach.  Nie ulega wątpliwości, że gdyby dać im nieco więcej czasu i okazji do pokazania się (tak, jak udało im się to w młodości), prawdopodobnie coś by się wyklarowało, Tito jednak zdecydował się nie czekać. Bądźmy szczerzy… czy naprawdę Blaugrana straci tak wiele, gdy już ich pożegnamy…? Nie zamierzam tu umniejszać żadnemu ze wspomnianych futbolistów, bo przecież jeszcze kilka lat temu (czyli wtedy, gdy Dos Santos i Fontás grali w drużynach juniorów, później w FC Barcelonie B, a Afellay aż cztery razy sięgnął po mistrzostwo kraju z PSV Eindhoven) cała trójka radziła sobie bardzo dobrze. Primera División jednak nie podbili. A może rozwiną skrzydła w barwach innych klubów?

Dopóki sezon transferowy trwa, zarząd Barcelony będzie próbował działać. Dotychczas nikt nie został definitywnie przekreślony, choć prawdę mówiąc to tylko teoria, bo jakby nie patrzeć „trójka na wylocie” jest w kręgu zainteresowań konkretnych klubów. Rozmyślając nad tym dłuższą chwilę można dojść do oczywistego wniosku: tak będzie lepiej dla każdego z nich. Jedynie wspomnienia (i zdjęcia) ze stolicy Katalonii mogą być niepowtarzalne. Szkoda jedynie, że sezon temu zarówno Afellay, jak i Fontás nie mieli szczęścia w kwestiach zdrowotnych, gdyż  właśnie to w dużym stopniu zamknęło im ścieżkę do wzbicia się na wyżyny swych umiejętności. Być może czas wyjść z cienia tych, którym się to udało. Mam nadzieję, że jeżeli transfery dojdą do skutku, chłopaki zdołają pokazać klasę i jeszcze wiele osiągnąć.