To nie ten Real, to nie ta Barcelona

Już jutro może okazać się czy Real Madryt uratuje obecny sezon. Porażka Królewskich w El Clasico zamknie definitywnie drzwi do zdobycia drugiego z rzędu tytułu ligowego Mistrza. Porażka Barcelony podsyci tylko atmosferę wokół rywalizacji dwóch najlepszych drużyn Hiszpanii.

Barcelona mimo dość przeciętnej gry(w stosunku do tego co byśmy od niej oczekiwali) zdobyła komplet punktów w La liga.Wystarczy spojrzeć ile ta klasowa drużyna “remontad” zaliczyła, a ostatnią właśnie w miniony weekend. Bukmacherzy wciąż stawiają na Barcę, ale Xavi Hernandez przypomina, że tak samo było w kwietniu. Wspomina się, że  to już nie ten styl za czasów Pepa Guardioli – to nowe oblicze drużyny Tito Vilanowy, który stawia na urozmaicenie gry: długie posyłanie piłek do przodu, strzały z dystansu… Przedtem tego było jak na lekarstwo, na rzecz długiego rozgrywania piłki.

“Zwycięstwo nad Realem byłoby dla nas gigantycznym zastrzykiem pozytywnej energii” – mówi Xavi Hernandez. “Gramy na Camp Nou. W poprzednim sezonie też byliśmy faworytami, a pokonali nas właśnie przed własną publicznością. To się nie może już powtórzyć”. Pomocnik Barcelony uważa również, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ten mecz mógł przesądzić o losach mistrzostwa. “Może zdarzyć się wszystko, bo to jest mecz Barca – Real, więc bez względu na wynik, to spotkanie nie będzie o niczym decydować. Przed nami jeszcze prawie cały sezon” – próbował przekonywać dziennikarzy Katalończyk.

Bardzo okrojona defensywa Barcelony, może dać Realowi szansę na strzelenie bramki. Vilanova przed jutrzejszym meczem ma w zasadzie tylko jedno zmartwienie: środek obrony. Wobec kontuzji Charlesa Puyola i wciąż niebędącego w pełni sił Gerarda Pique, trener będzie musiał postawić na dość ryzykowny duet Mascherano – Song. W przodzie Barcelona dysponuje ogromną siłą. 20 bramek w 7 spotkaniach. Do składu wraca Adriano i Iniesta, więc o siłę ataku trener Barcy nie musi się martwić.

“El Mundo Deportivo” pyta “kiedy?” Kiedy Leo Messi poprawi rekord legendarnego Alfredo di Stefano, który zdobył osiemnaście goli we wszystkich klasykach. Messiemu z 15 trafieniami (z czego osiem strzelonych w spotkaniach ligowych) do wyrównania rekordu swojego rodaka grającego przed laty w Realu potrzeba tylko trzech trafień. Gazeta zwraca uwagę również na postępujący proces “piłkarskiego dojrzewania” 25-latka. W dwóch ostatnich meczach Barcelony Argentyńczyk nie trafił do siatki zaliczając jednak aż cztery asysty, co świadczy, że powoli zostaje z niego wypierany egoizm dziecka nie potrafiącego rozstać się z piłką. Z milczka i trochę rozkapryszonego młodziana dorósł do swojej pozycji w Barcelonie, przez co stał się jeszcze bardziej  nieoceniony dla swojej drużyny, nawet wtedy, gdy nie strzela.

Real Madryt nadzwyczaj kiepsko wgrał się w obecny sezon ligowy. Dwie porażki, jeden remis i trzy zwycięstwa to duże rozczarowanie. Ostatnie mecze mogą napawać optymizmem, wygrali w niedzielę z Deportivo 5:1, a wcześniej ograli m.in Manchester City 3:2. Po okrasie dominacji Dumy Katalonii w bezpośrednich pojedynkach, od kilku spotkań mecze są wyrównane. W sierpniu w superpucharze Hiszpanii Królewscy w dwumeczu okazali się lepsi. Na Camp Nou przegrali z Barcą 3:2, ale u siebie pokonali Katalończyków 2:1 i dzięki dwóm bramkom na wyjeździe zdobyli trofeum. W sezonie 2011/2012 w rozgrywkach Primera Division w kwietniu, Barcelona u siebie przegrała z Królewskimi 2:1.

Sezon ledwie się rozpoczął, a dla mistrza Hiszpanii może się za chwilę zakończyć. Katastrofalna postawa Realu w pierwszych meczach ligowych błyskawicznie zamieniła się w ośmiopunktową przepaść, jaka w tej chwili dzieli Królewskich od Barcelony. Jeśli zespół Jose Mourinho chce w ogóle marzyć o obronie tytułu, powinien na Camp Nou wygrać. I choć sam trener zdaje się nie martwić przed wyjazdem do Barcelony, media podkreślają rolę jaką odgrywa w zespole Królewskich Cristiano Ronaldo.

Portugalczyk jest w znakomitej dyspozycji, w dwóch ostatnich meczach zaliczył dwa hat tricki, a poza tym potrafi zdobywać bramki na Camp Nou, gdzie strzelił cztery z ośmiu goli w meczach z Barceloną, a w 2,5 roku aż 8 razy pokonał bramkarza Katalończyków, z ofiary stając się ich prześladowcą. CR7 jest pierwszym piłkarzem, który zdobywał bramki w pięciu kolejnych Gran Derbi. Czy dziesiątkowana defensywa Barcy zdoła przerwać tę serię w niedzielę na Camp Nou? “Jedziemy do Barcelony nie po to żeby zwiedzać stolicę Katalonii, ale by wygrać taki mecz” – zgodnie podkreślają portugalscy ziomkowie.

Także Karim Benzema zdaje się powracać na strzeleckie tory. Hiszpańska prasa spekulowała iż Francuz skazany został na ławkę rezerwowych przy najmniej na połowę sezonu. Nić takiego jednak nie miało miejsca. Wykorzystał chwilową niedyspozycję snajperska swojego argentyńskiego kolegi z zespołu i w ostatnich czterech spotkaniach strzelił trzy gole. Mourinho powiedział niedawno, że Benzema jest jak kot. “Ma siedem żyć i zawsze spada na cztery łapy”- żartował przed dziennikarzami.

Ronaldo, Benzema, Ramos, Pepe, Casillas i reszta zrobią wszystko, by przewaga Barcy nie wzrosła do 11 pkt. Bo choć do końca rozgrywek pozostanie 31 meczów, odrobienie takiej straty mogłoby okazać się syzyfową pracą.