Tour de Euro #16: Wygrana Polaków; do gry wchodzą obrońcy tytułu

Wczoraj byliśmy świadkami kolejnych trzech spotkań. Na boiska wybiegli tacy piłkarze, jak Luka Modrić, Robert Lewandowski czy Thomas Muller. Dzisiaj błyszczeć będą kolejne gwiazdy.

Turcja – Chorwacja 0:1
41′ Modrić

Chorwaci od samego początku spotkania odważnie ruszyli do przodu, spychając tym samym swoich rywali do defensywy. Wraz z upływem czasu ich ataki się nasilały, lecz na skutek słabej skuteczności wynik wciąż pozostawał remisowy. Vatreni do przodu przesuwali się głównie skrzydłami boiska, skąd co chwila kierowali dośrodkowania w tureckie pole karne. Pod koniec pierwszej części gry po jednym z nich piłkę do przodu wybił Selcuk Inan. Przed szesnastym metrem doskoczył do niej jednak Luka Modrić, uderzając z woleja w kierunku bramki. Strzału tego nie zdołał sparować Volkan Babacan, przed którym w trakcie interwencji futbolówka się jeszcze odbiła. Do szatni podopieczni Ante Cacicia mogli więc schodzić w dobrych humorach, ponieważ zasłużenie prowadzili.

Po przerwie obraz gry praktycznie w ogóle nie uległ zmianie. Turcy wciąż musieli się bronić, ustępując pola do popisu swoim konkurentom. W chorwackich barwach świetnie spisywała się linia pomocy na czele ze wcześniej wspomnianym Luką Modriciem, Ivanem Rakiticiem czy Ivanem Perisiciem. Ten ostatni na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania mógł podwyższyć prowadzenie, lecz trafił w poprzeczkę. Jeszcze wcześniej to samo uczynił kapitan kadry, Darijo Srna, niewiele myląc się z rzutu wolnego. Arda Turan i spółka po meczu musieli być więc zadowoleni, że nie przegrali jeszcze wyżej.

Turcja: Babacan – Gonul, Topal, Balta, Erkin – Inan, Tufan, Calhanoglu, Ozyakup (46′ Sen), Turan (65′ Yilmaz) – Tosun (69′ Mor)

Chorwacja: Subasić – Srna, Corluka, Vida, Strinić – Rakitić (89′ Schildenfeld), Modrić, Badelj, Brozović, Perisić (87′ Kramarić) – Mandzukić (93′ Pjaca)

******************************************************

Polska – Irlandia Północna 1:0
51′ Milik

Doczekaliśmy się w końcu pierwszego występu podopiecznych Adama Nawałki na francuskim turnieju. Na początek rywal w teorii najłatwiejszy, ale jak pokazał przebieg całego spotkania – bardzo niewygodny. Biało-czerwoni od samego początku zmiażdżyli przeciwnika we wszystkich aspektach. Rywale nie oddali przez 45 minut ani jednego strzału. Problem w tym, że Lewandowski i spółka także nie grzeszyli skutecznością, bo kiedy mieli już niezłe okazje, to nie trafiali w światło bramki. Nasi reprezentanci mieli też nieco pecha, bowiem powinien być odgwizdany rzut karny za rękę Lafferty’ego. Do przerwy nie zobaczyliśmy bramek.

Po 15-minutowym odpoczynku Polacy przycisnęli jeszcze mocniej, co poskutkowało pierwszym golem już po sześciu minutach. Dobra akcja na prawej stronie, którą Arkadiusz Milik bardzo pewnie. Szanse na podwyższenie prowadzenia – co wydawało się kwestią czasu – były, choć z biegiem czasu coraz więcej do powiedzenia mieli Irlandczycy. W ich grze było jednak sporo chaosu, który uniemożliwiał przeprowadzenie składnych akcji. Mimo to, Polacy mieli też trochę szczęścia, bo w dwóch dobrych sytuacjach nie popisali się rywale. Dzięki temu Wojciech Szczęsny mógł zachować czyste konto, a Polska zgarnąć trzy ważne, wręcz obowiązkowe punkty.

Polska: Szczęsny – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Błaszczykowski (80′ Grosicki), Krychowiak, Mączyński (78′ Jodłowiec), Kapustka (88′ Peszko) – Milik, Lewandowski

Irlandia Północna: McGovern – McLaughlin, Cathcart, J. Evans, McAuley, Ferguson (66′ Washington) – McNair (46′ Dallas), Norwood, Davis, Baird (76′ Ward) – Lafferty

******************************************************

Niemcy – Ukraina 2:0
19′ Mustafi, 90+2′ Schweinsteiger

Nie było wiadomo, czego spodziewać się po tym spotkaniu. Swoje problemy tuż przed turniejem mieli Niemcy, którzy niemrawo wyglądali w sparingach oraz stracili kilku piłkarzy przez kontuzje. Swoich kibiców nie rozpieszczali także Ukraińcy. Mecz w Lille lepiej rozpoczął faworyt, który od początku narzucił swoje tempo gry. Kłopoty pojawiały się dopiero w ostatniej fazie akcji, gdy trzeba było ją wykończyć. W takich sytuacjach na wagę złota są jednak stałe fragmenty i te Niemcy wykorzystali. Po dośrodkowaniu Kroosa najlepiej zachował się Mustafi, który dał prowadzenie mistrzom świata. W końcówce przebudzili się Ukraińcy, którzy dwukrotnie byli blisko pokonania Neuera – raz bramkarza musiał nawet ratować Boateng.

Scenariusz po przerwie wyglądał podobnie jak przed zmianą stron. Ponownie lepiej rozpoczęli nasi zachodni sąsiedzi. Czujny w bramce był jednak Pyatov, który popisał się kilkoma niezłymi paradami. W odpowiedzi bramkę dla Ukrainy mógł zdobyć… Mustafi, ale jego nieporozumienie z Neuerem ostatecznie nie miało tak poważnych konsekwencji. Z biegiem czasu Ukraina wyglądała na coraz bardziej zmęczoną i rywali przycisnęła w zasadzie tylko w ostatnich pięciu minutach. W akcji ostatniej szansy przegrywający stracili jednak futbolówkę, a błyskawiczna kontra Die Maanschaft zakończyła się golem Schweinsteigera.

Niemcy: Neuer – Hoewedes, Boateng, Mustafi, Hector – Khedira, Kroos – Mueller, Oezil, Draxler (78′ Schuerrle) – Goetze (90′ Schweinsteiger)

Ukraina: Pyatov – Fedetskiy, Khacheridi, Rakitsky, Shevchuk – Sydorchuk, Stepanenko – Yarmolenko, Kovalenko (73′ Zinchenko), Konoplyanka – Zozulya (66′ Seleznyov)

******************************************************

Bohater dnia: Bartosz Kapustka (Polska)

******************************************************

13.06.2014, godz. 15:00, Hiszpania – Czechy, grupa D

Czesi oblali ostatni sprawdzian przed mistrzostwami, przegrywając z Koreą Południową. Wcale nie lepiej poradzili sobie Hiszpanie, odnosząc porażkę z o wiele niżej notowaną Gruzją. Jeśli jednak chodzi o obrońców tytułu, nie był to koniec złych informacji. Kilka dni później lokalne media podały bowiem informację o zeznaniach anonimowego świadka w sprawie napaści seksualnej, który zarzutami miał obciążyć Davida De Geę. Golkiper kilka godzin później co prawda zwołał specjalną konferencję prasową, wypierając się tego wszystkiego, lecz z pewnością nie wpłynęło to dobrze na atmosferę w kadrze.

Spotkanie między tymi drużynami poprowadzi Szymon Marciniak. Na linii wspierać go będą natomiast Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz. Co ciekawe, ostatni raz delegacja polskich sędziów na wielką imprezę została wysłana osiemnaście lat temu. Wówczas na mundial do… Francji wysłany został Ryszard Wójcik, który ze sobą zabrał Jacka Pocięgiela, a także Białorusina Jurija Dupanowa.

Przewidywane składy:
Hiszpania: Casillas – Alba, Pique, Ramos, Juanfran – Koke, Busquets, Iniesta – Nolito, Morata, Silva

Czechy: Cech – Kaderabek, Sivok, Kadles, Limbersky – Plasil, Dirda, Krejci, Kolar, Dockal – Necid

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwszy bezpośredni mecz.

Nasz typ: Hiszpania – Czechy 1:0

******************************************************

13.06.2014, godz. 18:00, Irlandia – Szwecja, grupa E

Szwecja w turnieju weźmie udział po raz czwarty z rzędu. Ostatnie dwa występy zakończyła jednak już na etapie fazy grupowej. Teraz wszyscy w kraju liczą, że podopieczni Erika Hamrena udziału w mistrzostwach nie zakończą już po trzech spotkaniach. Do triumfu drużynę poprowadzić ma przede wszystkim Zlatan Ibrahimović, dla którego będzie to ostatnia tak wielka impreza w karierze.

Z drugiej strony staną natomiast Irlandczycy, którzy ostatni raz w Mistrzostwach Europy odnieśli zwycięstwo… trzydzieści cztery lata temu. Wówczas ich wyższość w debiutanckim spotkaniu uznać musieli Anglicy. Od tamtej pory nie udało im się zdobyć trzech punktów w kolejnych pięciu meczach turnieju. Dzisiaj wszyscy liczą na przełamanie tej passy. Bo jak nie teraz, to kiedy?

Przewidywane składy:

Irlandia: Randloph – Brady, Clark, O’Shea, Coleman – Hendrick, Whelan, McCarthy – Hoolahan – Long, Walters 

Szwecja: Isaksson – Olsson, Nilsson-Lindelof, Granqvist, Lustig – Forsberg, Ekdal, Kallstrom, Durmaz – Berg, Ibrahimovic

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwszy bezpośredni mecz.

Nasz typ: Irlandia – Szwecja 0:2

******************************************************

13.06.2014, godz. 21:00, Belgia – Włochy, grupa E

Hit dzisiejszego dnia. Co ciekawe, jeśli te dwie drużyny występowały na tych samych mistrzostwach Europy, zawsze rywalizowały w tej samej grupie. Raz górą byli Włosi, a raz padł remis. Tym razem wyraźnego faworyta nie ma, ale dla wielu to starcie o pierwszą lokatę. Belgia to ekipa, którą postrzega się nawet w gronie największych faworytów. Pokolenie młodych, zdolnych zawodników, wzmocnionych doświadczeniem z mundialu dwa lata temu, grających w najwięksych klubach świata, stać na wszystko. Największym problemem może okazać się brak kapitana i podstawowego stopera – Vincenta Kompany’ego – nieocenionego także przez swoje umiejętności przywódcze. Z drugiej strony, Czerwone Diabły dysponują jedną z największych sił w ofensywie, która może nadrobić wszelkie niedociągnięca z tyłu.

Także Squadra Azzurra nie może liczyć na wszystkich swoich najlepszych piłkarzy. Tutaj kłopot skupił się w środku pola, w którym opcjami dla selekcjonera z pewnością byliby Verratti, Marchisio oraz Montolivo. Wobec ich urazów Antonio Conte musiał sięgnąć po graczy mniej ogranych, a to może okazać się największym problemem na takim turnieju. Włosi swojej taktyki pewnie nie zmienią. W dalszym ciągu najważniejsze będzie ustawienie w obronie, sprytna, wręcz wyrachowana gra i wybijanie przeciwnika z rytmu. To drużyna turniejowa, która może nie zachwycać, ale jeśli przychodzi do najważniejszych meczów, potrafi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i rywalizować ze wszystkimi. Szykuje nam się dzisiaj prawdziwa gratka!

Przewidywane składy:
Belgia: Courtois – Alderweireld, Denayer, Vermaelen, Vertonghen – Witsel, Fellaini, Nainggolan – De Bruyne, R. Lukaku, Hazard

Włochy: Buffon – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Candreva, Florenzi, De Rossi, Giaccherini, Darmian – Pelle, Eder

Historia pojedynków obu drużyn w ME:
- 1980 (faza grupowa) Włochy – Belgia 0:0
- 2000 (faza grupowa) Włochy – Belgia 2:0

Nasz typ: Belgia – Włochy 2:2