Tour de Euro #21: Kolejne dwie reprezentacje z awansem; dziś mecz dwóch rewelacji

Wczorajsze spotkania przyniosły nam zarówno pewne, przekonywujące zwycięstwa, jak i mecze rozstrzygane w samych końcówkach, pełne zwrotów akcji. Jak będzie dzisiaj? Na boiskach zobaczymy dwie ekipy z grupy E oraz komplet reprezentacji z grupy F, a więc zakończymy dziś drugą kolejkę fazy grupowej. Zapraszamy!

Włochy – Szwecja 1:0
88′ Eder

Włosi jako jedyni z wielkich faworytów pokazali w pierwszej kolejce przekonywujący futbol, pewnie ogrywając mocną Belgię. Dla Szwedów mecz ten był z kolei ostatnim dzwonkiem, jeśli chcieli myśleć o czymś więcej niż sam udział na turnieju. Gracze ze Skandynawii faktycznie wyglądali od początku na bardziej zaangażowanych i dążących do zdobycia gola, ale niezwykle solidna włoska defensywa rozbijała każde ataki. Dobrze pilnowany Ibrahimović niewiele mógł zrobić, a ponadto nie otrzymywał odpowiedniego wsparcia od partnerów, wśród których brakowało przede wszystkim zgrania. Akcje były szarpane, podania często niedokładne, a to sprzyjało kadrze Squadra Azzurra, która z każdą minutą poczynała sobie coraz lepiej. Jak jednak zazwyczaj na tych mistrzostwach bywa, przed przerwą bramek nie zobaczyliśmy.

Po zmianie stron nieco lepiej w ataku spisywali się piłkarze Antonio Conte, ale nie był to ten sam poziom co w spotkaniu z Belgami. Natomiast Szwedzi grali dokładnie tak jak przed zmianą stron. Do pewnego momentu akcje wyglądały obiecująco, ale im bliżej pola karnego Buffona, tym coraz więcej niedokładności, które burzyły wcześniejszą pracę. Dodatkowo reprezentanci Trzech Koron dali się sprowokować sprytnym Włochom i przez to sami wybijali siebie z rytmu. Nie popisywali się także w defensywie – zaczęli tracić piłki w łatwych sytuacjach i dawali Włochom okazje do ataku. W końcu zemściło się to w 88. minucie. Po wykonaniu autu futbolówkę przejął Eder, który zdecydował się na pojedynek indywidualny. Brazylijczyk z włoskim paszportem minął kilku rywali, w tym bardzo solidnego w tym meczu Granqvista i strzałem z linii pola karnego pokonał Isakssona. Włosi są już zatem pewni wyjścia z grupy, a sytuacja Szwedów jest bardzo trudna.

Włochy: Buffon – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Florenzi (85′ Sturaro), Parolo, De Rossi (74′ Motta), Giaccherini, Candreva – Eder, Pelle (60′ Zaza)

Szwecja: Isaksson – Nilsson-Lindelof, Johansson, Granqvist, Olsson – Larsson, Ekdal (79′ Lewicki), Kallstrom, Forsberg (79′ Durmaz) – Guidetti (85′ Berg), Ibrahimović

******************************************************

Czechy – Chorwacja 2:2
76′ Skoda, 89′ Necid – 37′ Perisić, 59′ Rakitić

Chorwaci w pierwszym meczu odnieśli zwycięstwo, dlatego też już wczoraj mogli zapewnić sobie awans do fazy pucharowej turnieju. Aby jednak tego dokonać, należało zdobyć trzy punkty także w spotkaniu przeciwko Czechom, którzy chcieli zachować swoje szanse na awans do fazy pucharowej turnieju po porażce z Hiszpanami. Drużyna prowadzona przez Ante Cacicia za realizację tego planu zabrała się już od początku spotkania, odważnie wkraczając na połowę swoich rywali. Wynik udało im się otworzyć w 37. minucie, kiedy to piłkę w środku pola przechwycił Ivan Perisić i pognał w kierunku bramki, po czym po chwili strzałem z lewej nogi pokonał Petra Cecha.

Początek drugiej połowy nie zwiastował wielkich zmian. Vatreni wciąż dominowali, a podwyższenie prowadzanie wydawało się tylko kwestią czasu. I tak też się stało. W 59. minucie wyprowadzili kontratak, który z zimną krwią wykończył Ivan Rakitić. Nasi południowi sąsiedzi nie mieli już nic do stracenia i ruszyli do ataku. Dopięli swego, zdobywając bramkę kontaktową. Przepięknym strzałem głową popisał się chwilę wcześniej wprowadzony na boisko Milan Skoda, który wykorzystał dogranie z prawej strony od jednego ze swoich kolegów. Chwilę później z chorwackiego sektora kibiców na boisko wleciał race i petardy. Sędzia na moment przerwał więc to spotkanie, a jak wynika z pomeczowych wypowiedzi, myślał nawet o jego zakończeniu. Chwilę po wznowieniu gry podyktował rzut karny dla Czechów, po tym, jak ręką piłkę w polu karnym musnął Domagoj Vida. Wykorzystał go Tomas Necid, zapewniając swojej drużynie cenny punkt.

Czechy: Cech – Kaderabek, Hubnik, Sivok, Limbersky – Rosicky, Skalak (67 Sural), Plazil (86 Necid), Krejci, Darida – Lafata (67 Skoda)

Chorwacja: Subasić – Srna, Corluka, Vida, Strinić (90+8 Vrsaljko) – Brozović, Badelj, Rakitić (90+7 Schildenfeld), Modrić (62 Kovacić), Perizić – Mandżukić

******************************************************

Hiszpania – Turcja 3:0
34′, 48′ Morata, 37′ Nolito

Hiszpanie chcieli potwierdzić, że znajdują się w dobrej dyspozycji i zapewnić sobie awans już po dwóch kolejkach. Zadanie chcieli wykonać już od pierwszego gwizdka. Różnica w kulturze gry była widoczna gołym okiem. Techniczni Hiszpanie wyglądali na tle fizycznych i przeszkadzających Turków jak piłkarze z ligi wyżej. Dodatkowo w defensywie drużyny Fatiha Terima pojawiały się co jakiś czas luki, które dla takich zawodników jak Iniesta czy Silva to okazja na prostopadłe zagranie – tych nie brakowało. Pierwszy gol padł jednak po dośrodkowaniu z bocznej strefy – do siatki trafił Morata. Trzy minuty później rywali dobił Nolito. W obu przypadkach hiszpańskim napastnikom wydatnie pomogli tureccy obrońcy.

Druga część rozpoczęła się od mocnego uderzenia, drugiego gola zdobył Morata, choć chwilę wcześniej na spalonym znajdował się Alba. To trafienie zamknęło emocje w tym starciu. Hiszpanie potraktowali resztę potyczki jak nieco bardziej intensywną jednostkę treningową, a przeciwnicy nie bardzo im w tym przeszkadzali. La Roja głównie rozgrywała futbolówkę w środku, bijąc rekordy w liczbie podań, co jakiś czas tylko przyspieszając. Z kolei Turkom oberwało się od ich kibiców. Głównym kozłem ofiarnym został Arda Turan, którego każdy kontakt z piłką kończył się burzą gwizdów. Inna sprawa, że gracz Barcy swoim spacerowym tempem tylko fanów prowokował. Ostatecznie Hiszpanie dowieźli wysokie zwycięstwo do końca i mogli świętować awans do 1/8 finału.

Hiszpania: de Gea – Juanfran, Pique, Ramos, Alba (81′ Azpilicueta) – Busquets, Fabregas (71′ Koke), Iniesta – Silva (64′ Soriano), Morata, Nolito

Turcja: Babacan – Gonul, Topal, Balta, Erkin – Inan (70′ Malli), Tufan, Ozyakup (62′ Sahan) – Calhanoglu (46′ Sahin), Yilmaz, Turan

******************************************************

Bohater dnia: Alvaro Morata (Hiszpania)

******************************************************

18.06.2014, godz, 15:00, Belgia – Irlandia, grupa E

Belgia przed turniejem przez wielu była wymieniana w gronie faworytów do końcowego triumfu. Pierwsze spotkanie okazało się być więc sporym rozczarowaniem. Czerwone Diabły nie zdobyły w nim bowiem żadnych punktów, przegrywając z Włochami. Winą za porażkę obarczono przede wszystkim największe gwiazdy drużyny – Edena Hazarda i Kevina De Bruyne. Obaj po meczu zgłosili jednak urazy i przez dwa dni nie trenowali wraz z drużyną. Ostatnio wrócili do ćwiczeń z pełnym obciążeniem i dzisiaj Marc Wilmots najprawdopodobniej wystawi ich w pierwszym składzie. Spotkanie odbędzie się na stadionie w Bordeaux, z którym szkoleniowiec ma bardzo dobre wspomnienia. Jako piłkarz wraz z kadrą wystąpił tutaj na mundialu sprzed osiemnastu lat i w spotkaniu z Meksykiem zapewnił swojemu zespołowi remis, strzelając dwie bramki.

Irlandia z kolei w swoim pierwszym meczu na mistrzostwach zaprezentowała się bardzo dobrze i zremisowała ze Szwedami, choć równie dobrze przy odrobinie szczęścia mogła triumfować. Podopieczni Martina O’Neilla dzisiaj więc spróbują sprawić niespodziankę faworytom, a jeśli uda się im zgarnąć trzy punkty, zapewnią sobie awans do fazy pucharowej. Wyspiarzom jak do tej pory ta sztuka się nigdy nie udała, mimo że brali udział już w dwóch odsłonach kontynentalnego czempionatu. Historia starć obu drużyn przemawia jednak za ich rywalami, którzy na wielkiej imprezie jeszcze nigdy z nimi nie przegrali.

Przewidywane składy:
Belgia: Courtois – Ciman, Alderweireld, Vermaelen, Vertonghen – Nainggolan, Witsel, Mertens, Hazarad – Lukaku, Origi

Irlandia: Randolph – Coleman, O’Shea, Clarck, Brady – McCarthy, Whelan, Hendrick – Hoolahan – Walters, Long

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwszy bezpośredni mecz.

Nasz typ: Belgia – Irlandia 2:0

******************************************************

18.06.2014, godz. 18:00, Islandia – Węgry, grupa F

Paradoksalnie może to być jedno z najciekawszych spotkań w całej fazie grupowej. W pierwszych meczach obie reprezentacje zaprezentowały się bardzo pozytywnie, odbierając punkty faworyzowanym Portugalczykom i Austriakom. W nieco lepszej sytuacji znajdują się Węgrzy, ale minimalnym faworytem są jednak rywale. Islandia postawiła twarde warunki ekipie dowodzonej przez Cristiano Ronaldo. Co prawda na początku Portugalia zepchnęła debiutantów po ich pole karne, ale z biegiem czasu ci coraz śmielej odpowiadali, aż w końcu wyrównali na początku drugiej połowy. Nie wydaje się, by trenerski duet zdecydował się na rewolucję w składzie. Po pierwsze, to nie w ich stylu – podstawowa jedenastka to zawodnicy, na których stawiano ostatnio najczęściej. Po drugie – nie ma takiej potrzeby, co pokazało starcie w pierwszej kolejce.

Wielkich roszad nie ma się też co spodziewać w szeregach Węgrów. Po dość niemrawym początku spotkania z Austrią, w drugiej części wyprowadzili dwa ciosy i sprawili bodaj największą niespodziankę pierwszej tury meczów na Euro. Najbardziej polska z zagranicznych drużyn – ze względu na czterech piłkarzy z naszej Ekstraklasy – reprezentacja już dziś może zapewnić sobie awans do dalszej fazy. W przypadku wygranej będzie on pewny, w przypadku remisu – bardzo bliski. Dla podopiecznych Bernda Storcka sam udział na turnieju miał być dużym osiągnięciem, ale ci piłkarze nie zamierzają na tym poprzestawać. Mecz może nie między tuzami europejskiego futbolu, ale śledzić go na pewno warto.

Przewidywane składy:
Islandia: Halldorsson – Saevarsson, R. Sigurdsson, Arnason, Skulason – Gudmundsson, Gunnarsson, G. Sigurdsson, B. Bjarnason – Sigthorsson, Bodvarsson

Węgry: Kiraly – Fiola, Guzmics, Lang, Kadar – Gera – Nemeth, Nagy, Kleinheisler, Dzsudzsak – Szalai

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Islandia debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Islandia – Węgry 1:1

******************************************************

18.06.2014, godz. 21:00, Portugalia – Austria, grupa F

Portugalczycy na starcie mistrzostw zawiedli wielu swoich kibiców, tylko remisując z Islandią. Wynik budził tym większe emocje, ponieważ przez większoć spotkania przeważali, lecz nie potrafili wykorzystać swoich szans. Nie pomógł nawet Cristiano Ronaldo, który po meczu bardzo niegrzecznie wypowiedział się o rywalach. „Oni tylko się bronili. Pokazali słabą mentalność i nigdy niczego nie osiągną. Po spotkaniu cieszyli się, jakby zdobyli mistrzostwo – mówił. Dzisisiejsze starcie będzie dla niego wyjątkowe. Zawodnik Realu Madryt w barwach reprezentacji zagra bowiem po raz 128. Tym samym wyprzedzi Luisa Figo, mającego na koncie o jeden mecz mniej.

Zatrzymać go spróbują dzisiaj Austrijacy, którzy w swoim pierwszym meczu na turnieju zanotowali porażkę z Węgrami. Dzisiaj więc nie mogą pozwolić sobie na kolejną klęskę, ponieważ ta rozwiała by wszelkie marzenia o pierwszym w historii wyjściu z grupy na mistrzostwach. Zadanie wydaje się tym bardziej trudne, gdyż w dzisiejszym meczu za czerwoną kartkę pauzować będzie Aleksandar Dragović, natomiast Zlatko Junuzowić nie zagra z powodu urazu stawu skokowego.

Przewidywane składy:
Portugalia: Patricio – Vieirinha, Pepe, Carvalho, Guerreiro – Gomes, Pereira, Sanches – Nani, Ronaldo, Quaresma 

Austria: Almer – Klein, Wimmer, Hinteregger, Fuchs – Alaba, Baumgartlinger – Harnik, Schöpf, Arnautović – Janko

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwszy bezpośredni mecz.

Nasz typ: Portugalia – Austria 2:1