Tour de Euro #22: Portugalia znowu traci punkty; dzisiaj poznamy ostateczne rozstrzygnięcia w grupie A

Wczoraj zakończyliśmy drugą kolejkę fazy grupowej. Do końcowych rozstrzygnięć tej fazy trochę jeszcze brakuje. Dziś poznamy ostateczne wyniki w grupie A, gdzie Francuzi podejmą Szwajcarów, a Rumuni zmierzą się z Albańczykami. Zapraszamy!

Belgia – Irlandia 3:0
48′, 70′ R. Lukaku, 61′ Witsel

Po niemrawym spotkaniu i porażce z Włochami reprezentacja Belgii miała przed drugą kolejką niezbyt łatwą sytuację. By liczyć się jeszcze w walce o jak najlepszą lokatę w grupie, należało wygrać z nieobliczalną Irlandią, która w pierwszym meczu pokazała, że nie będzie odpuszczać bardziej wyszkolonym technicznie rywalom. Czerwone Diabły także nie miały przyjemnej potyczki z wyspiarzami. Hazard i spółka częściej utrzymywali się przy piłce pod polem karnym przeciwnika, ale Irlandia bardzo dobrze przesuwała się w obronie, zamykając wszelkie korytarze, którym faworyci mogli się przedrzeć. Jedyną opcją były zagrania za linię obrony, ale podopieczni Marca Wilmotsa byli najczęściej łapani na spalonym. Tak było choćby wtedy, gdy do siatki trafił Ferreira-Carrasco, ale arbiter gola uznać nie mógł. Belgia biła głową w mur i nie za bardzo miała pomysł, co w swej grze zmienić.

Tuż po przerwie odważniej ruszyli Irlandczycy. Przy pierwszej sposobności nadziali się jednak na kontrę Belgów, którą pewnie wykończył Romelu Lukaku. Chwilę wcześniej sędzia mógł co prawda odgwizdać rzut karny lub wolny pośredni dla graczy Martina O’Neilla, ale nie zdecydował się na taki krok, umożliwiając przeprowadzenie Belgom zabójczej akcji. Od tego momentu grało im się dużo łatwiej, a kolejne akcje były rozgrywane bardzo cierpliwie. Jedna z nich przyniosła drugie trafienie – dośrodkowanie Meuniera wykorzystał Witsel. Kilka minut później drugą szybką kontrę wykorzystał jeszcze Lukaku, pieczętując pewną wygraną swojej ekipy. Irlandia miała jeszcze kilka zrywów, ale pogodziła się już z przegraną. Wynik ten oznacza, że pierwsze miejsce w grupie F przypadło Włochom.

Belgia: Courtois – Meunier, Alderweireld, Vermaelen, Vertonghen – Witsel, Dembele (57′ Nainggolan) – Ferreira-Carrasco (64′ Mertens), De Bruyne, Hazard – R. Lukaku (83′ Benteke)

Irlandia: Randolph – Coleman, O’Shea, Clark, Ward – Hendrick, Whelan, McCarthy (62′ McClean), Brady – Hoolahan (71′ McGeady) – Long (79′ Keane)

******************************************************

Islandia – Węgry 1:1
40′ G. Sigurdsson – 88′ Saevarsson (sam.)

Jedne z największych rewelacji pierwszej kolejki rozgrywek grupowych. Wygrana Węgrów zapewniłaby im awans do dalszej fazy. Jednak ta możliwość nieco spętała im nogi. Madziarzy częściej byli przy piłce, ale akcje rozgrywali na stojąco. Bierni gracze z przodu nie dawali w zasadzie żadnej alternatywy do ataku, co tylko ułatwiało pracę w defensywie solidnej Islandii. Problemem tych drugich były jednak kontry, które najczęściej zaprzepaszczane były jednym niecelnym zagraniem. Końcówka pierwszej części należała już z kolei zupełnie do nich. Po jednym ze stałych fragmentów gry arbiter podjął odważną decyzję i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Gylfi Sigurdsson, który pewnie wykorzystał tę okazję i wyprowadził drużynę na prowadzenie.

15-minutowa przerwa nie przyniosła zmiany w obrazie meczu. Stroną próbującą podjąć inicjatywę byli Węgrzy, ale dobrze zorganizowani w tyłach Islandczycy kasowali wszystko, co było możliwe. Z biegiem czasu niemiecki selekcjoner reprezentacji Węgier musiał podjąć ryzyko – ostatnie minuty jego zespół grał trójką obrońców i trzema nominalnymi snajperami (na boisku pojawił się między innymi Nemanja Nikolić). Rywale, coraz bardziej zmęczeni, zaczęli się gubić i w końcu popełnili jeden błąd. Na prawej stronie więcej miejsca miał napastnik Legii Warszawa, który zagrał wzdłuż bramki, a tam niefortunnie interweniował Saevarsson. Islandczykom zabrakło pięciu minut, by wygrać i być o krok od awansu do 1/8 finału. Tam są już prawie na pewno Węgrzy.

Islandia: Halldorsson – Saevarsson, R. Sigurdsson, Arnason, Skulason – Gudmundsson, G. Sigurdsson, Gunnarsson (65′ Hallfredsson), B. Bjarnason – Sigthorsson (84′ Gudjohnsen), Bodvarsson (69′ Finnbogason)

Węgry: Kiraly – Lang, Juhasz (84′ Szalai), Guzmics, Kadar – Gera – Dzsudzsak, Kleinheisler, Nagy, Stieber (66′ Nikolić) – Priskin (66′ Bode)

******************************************************

Portugalia – Austria 0:0

Obie drużyny w pierwszej kolejce zmagań dość niespodziewanie straciły punkty. Portugalia zremisowała z Islandią, lecz w jeszcze gorszej sytuacji znajdowała się Austria, która poniosła klęskę w spotkaniu z Węgrami. Mimo tego już od początku spotkania odważniej do przodu ruszyli podopieczni Fernando Santosa, kilkukrotnie próbując zaskoczyć zamurowany przed własnym polem karnym zespół rywali. Najbliżej zdobycia gola byli pół godziny po rozpoczęciu spotkania, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony Nani głową skierował piłkę w słupek. Swoją okazję tuż przed zakończeniem pierwszej połowy mieli także gracze w białych strojach, lecz po rzucie wolnym wykonanym przez Davida Alabę piłkę z linii bramkowej wybił Vierinha

Druga cześć gry również stanęła pod znakiem dominacji wicemistrzów kontynentu sprzed dwunastu lat. Nie potrafili oni jej jednak udokumentować. Wszystko to za sprawą Roberta Almera, który bronił wszystko to, co zmierzało w światło bramki. Kiedy już wydawało się, że wynik tego meczu nie ulegnie zmianie, Cristiano Ronaldo wywalczył rzut karny. Sam podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze, ale trafił w słupek. Kilka minut później trafił do siatki, jednak sędzia słusznie dopatrzył się spalonego. Tym samym zawodnikowi Królewskich nie udało się uczcić rekordowego występu w reprezentacyjnych barwach. Jego drużyna zremisowała, więc wciąż jest daleko od awansu do następnej fazy turnieju.

Portugalia: Patricio – Vierinha, Pepe, Carvalho, Guerreiro – William, Moutinho, Gomes (83 Eder) – Nani (89 Silva), Ronaldo, Quaresma (71 Mario)

Austria: Almer – Klein, Prodl, Hinteregger, Fuchs – Ilsanker (87 Wimmer), Baumgartlinger – Harnik, Alaba (65 Schopf), Arnautovic – Sabitzer (85 Hinterseer)

******************************************************

Bohater dnia: Robert Almer (Austria)

******************************************************

19.06.2014, godz. 21:00, Rumunia – Albania, grupa A

Rumunia w ciągu ostatnich dwóch spotkań zdobyła tylko jeden punkt, lecz jeśli dzisiaj uda jej się zwyciężyć, zapewni sobie awans. Trzech punktów łatwo jednak nie będzie zdobyć, a to wszystko przez kontuzje kluczowych zawodników. W dzisiejszym spotkaniu najprawdopodobniej nie wystąpią bowiem Razvan Rat, Mihai Pintili, a także Bogdan Stancu. Najbardziej kibiców boli strata tego ostatniego, bowiem ten na mistrzostwach zdobył już dwie bramki. Co ciekawe, wszystkie z nich padały z rzutów karnych, czego przed nim w jednej edycji kontynentalnego czempionatu dokonało tylko dwóch zawodników. Mowa tutaj o Franku Arnesenie (1984) i Gaizku Mendieta (2000).

Albanię czeka z kolei ostatnie spotkanie w tym turnieju. W poprzednich dwóch spotkaniach nie udało im się bowiem zdobyć nawet punktu. Najbliżej tego byli podczas ostatniego spotkania z Francuzami, lecz w ostatnich minutach spotkania stracili dwie bramki. Mimo tego pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie i dzisiaj również będą chcieli to zrobić, krzyżując plany swoim rywalom. W szeregach zespołu Gianniego De Biasiego w porównaniu do poprzedniego meczu nastąpi jedna zmiana. Zagrać nie będzie mógł bowiem Berim Kukelsi, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek.

Przewidywane składy:
Rumunia: Tatarusanu – Filip, Grigore, Chiriches, Sapunaru – Hoban, Prepelita, Stanciu – Stancu, Andone, Torje

Albania: Berisha – Agolli, Cana, Mavraj, Hysaj – Memushaj, Taulant Xhaka, Abrashi – Sadiku, Roshi, Lenjani

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Albania debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Rumunia – Albania 2:0

******************************************************

19.06.2014, godz. 21:00, Szwajcaria – Francja, grupa A

Szwajcarzy jak do tej pory na swoje konto zgromadzili cztery oczka. Dobrze weszli w turniej, w pierwszym meczu triumfując nad Albanią. Trudniejszym przeciwnikiem okazała się być natomiast Rumunia, z którą to zespół prowadzony przez Vladimira Petkovicia tylko zremisował. Aby dzisiaj zapewnić sobie awans do następnej fazy turnieju bez oglądania się na pozostałych, musi zdobyć przynajmniej punkt. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, tym bardziej, że w spotkaniu być może nie będzie mógł wystąpić narzekający ostatnio na problemy z kolanem Valon Behrami.

Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja Francuzów, którzy w dwóch pierwszych meczach wygrali, dlatego też teraz mogą patrzeć na swoich grupowych rywali z góry tabeli. Mają więc zapewniony awans, lecz w żadnym ze swoich występów nie zachwycili. W lokalnych mediach ostatnio najwięcej czasu poświęcono dla Paula Pogby, który w ostatnim spotkaniu po zwycięskim golu Dimitri Payeta wykonał „gest Kozakiewicza”, który rzekomo miał być wykonany w stronę krytykujących go ostatnio dziennikarzy. Sam zawodnik tłumaczył się, że nic takiego nie miało miejsca, lecz stworzyło to spore zamieszanie wśród jego drużyny.

Przewidywane składy:
Szwajcaria: Yann Sommer – Stephan Lichtsteiner, Fabian Schaer, Johan Djourou, Ricardo Rodriguez – Gelson Fernandes, Granit Xhaka – Xherden Shaqiri, Blerim Dzemaili,  - Haris Seferovic

Francja: Hugo Lloris – Bacary Sagna, Adil Rami, Laurent Koscielny, Patrice Evra – Paul Pogba, Dimitri Payet, Yohan Cabaye, Blaise Matuidi – Antoine Griezmann, Andre-Pierre Gignac

Historia meczów obu drużyn w ME:
- 2004 (faza grupowa) Francja – Szwajcaria 3:1

Nasz typ: Szwajcaria – Francja 1:2