Tour de Euro #23: Bezbarwna Francja, ambitna Albania z nadziejami na wyjście z grupy

Poznaliśmy już pierwsze oficjalne rozstrzygnięcia. Wczoraj swoje zmagania zakończyła grupa A. Rzutem na taśmę swoje nadzieje na dalszą grę utrzymali Albańczycy, którzy pokonali Rumunię. Dziś ostatnie spotkania w grupie B. Zapraszamy!

Rumunia – Albania 0:1
43′ Sadiku

Rumunia, stawiani przez wielu w roli faworytów tego spotkania, aby zapewnić sobie awans do fazy pucharowej musiała zwyciężyć, licząc na korzystny dla siebie rezultat w równoległym starciu. Drużyna kierowana przez Anghela Iordanescu więc od początku przejęła inicjatywę i zdecydowanie częściej utrzymywała się przy piłce. Nie potrafili oni jednak zrobić z niej użytku, ponieważ murem nie do przejścia okazała się być albańska defensywy. Około pół godziny po rozpoczęciu gry do głosu doszli właśnie piłkarze z Bałkanów. Przeprowadzili kilka naprawdę składnych akcji pod polem karnym rywali, a po jednej z nich udało im się otworzyć wynik. Tuż przed przerwą dośrodkowanie z prawej strzałem głową wykończył Sadiku, wykorzystując tym samym błąd golkipera drużyny przeciwnej, który niepotrzebnie oddalił się od własnej bramki.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli piłkarze z czarnym orłem na piersi, kilkukrotnie próbując podwyższyć prowadzenie. Podopiecznym Gianniego De Biasiego brakowało jednak odpowiedniego wykończenia wykreowanych sytuacji. Wpłynęło to dobrze na zawodników w żółtych strojach, który w ostatnich dwudziestu minutach rzucili wszystkie swoje siły do ataku. Najbliżej wyrównania byli piętnaście minut przed zakończeniem spotkania, kiedy to po po efektownej wymianie piłek w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Florian Andone, lecz trafił w poprzeczkę. W dalszej części meczu żadna ze stron nie stworzyła już sobie klarownych sytuacji do zdobycia gola i wynik się nie zmianił. Albańczycy dość niespodziewanie w swoim debiutanckim występie na mistrzostwach uplasowali się na trzecim miejscu w swoim grupie i czekają na pozostałe rozstrzygnięcia.

Rumunia: Tatarusanu – Sapunaru, Grigore, Chiriches, Matel – Hoban, Prepelita (46′ Sanmartean) – Popa (68′ Andone), Stanciu, Stancu – Alibec (57′ Torje)

Albania: Berisha – Hysaj, Ajeti, Mavraj, Agolli – Basha (83′ Cana), Abrashi, Memushaj, Lila, Lenjani (77′ Roshi) – Sadiku (60′ Balaj)

******************************************************

Szwajcaria – Francja 0:0

Francja miała jasny cel – przypieczętować pierwsze miejsce w grupie, najlepiej robiąc to w dobrym stylu, znacznie lepszym niż w pierwszych dwóch meczach. Didier Deschamps zdecydował się na kilka roszad w podstawowej jedenastce, ale desygnowani przez niego piłkarze wiedzieli, o co grają. Francja w pierwszych fragmentach była bliżej pola karnego Szwajcarów. Bardzo dobre zawody rozgrywał Pogba, który niepokoił swoimi próbami Sommera, jeden ze strzałów odbił się od poprzeczki. Z czasem Trójkolorowi tracili animusz i gra stała się bardziej wyrównana. Końcówka pierwszej części nie obfitowała ani w wielkie emocje, ani bramkowe okazje. Wszystko miało rozstrzygnąć się – jak zazwyczaj na tym turnieju – po zmianie stron.

Gra się jednak nie zmieniła. W zespole Francuzów brakowało kogoś, kto potrafiłby wziąć na siebie ciężar gry i pociągnąć drużynę gospodarzy do wygranej. Dopiero wejście Payeta rozbujało francuską ofensywę. Bohater dwóch poprzednich spotkań miał najlepszą okazję na zdobycie gola, ale trafił w poprzeczkę. W akcjach obu ekip brakowało tempa, często pojawiały się podania spowolniające ataki. To nie sprzyjało tworzeniu dogodnych okazji. W ostatnim fragmencie wszyscy wydawali się być usatysfakcjonowani tym remisem i nie kwapili się do zrywu. Kibice zgromadzeni na trybunach stadionu w Lille z pewnością mogli czuć niedosyt.

Szwajcaria: Sommer – Lichtsteiner, Schaer, Djourou, Rodriguez – Behrami, Xhaka, Dzemaili – Shaqiri (79′ Fernandes), Embolo (74′ Seferović), Mehmedi (86′ Lang)

Francja: Lloris – Sagna, Rami, Koscielny, Evra – Cabaye, Sissoko, Pogba – Griezmann (77′ Matuidi), Gignac, Coman (63′ Payet)

******************************************************

Bohater dnia: Armando Sadiku (Albania)

******************************************************

20.06.2014, godz. 21:00, Rosja – Walia, grupa B

Rosjanie wciąż marzą o awansie do dalszej fazy turnieju, dlatego też dzisiaj muszą zgarnąć trzy punkty. W poprzednich dwóch spotkaniach udało się im bowiem zdobyć tylko punkt. Zawdzięczać oni mogą go przede wszystkim Wasilijowi Bierezuckiemu, który w spotkaniu z Anglikami w ostatnich minutach spotkania strzałem głową zapewnił wyrównanie. Defensor dzisiaj z pewnością również chciałby trafić do siatki rywali, tym bardziej, że dzisiaj obchodzi swoje 34 urodziny. Ewentualna wygrana dla naszych wschodnich sąsiadów byłaby pierwszą od marca bieżącego roku, kiedy to rozprawili się z Litwinami. Zespół Leonida Słuckiego od tamtej pory wciąż nie mogą przełamać złej serii. Dwukrotnie remisował i cztery razy schodził z boiska pokonany.

Walijczycy z kolei jak do tej pory na swoje konto zebrali trzy punkty i na ten moment zajmują drugie miejsce w grupie. Jeśli dzisiaj znowu uda im się wygrać, zapewnią sobie awans do dalszej fazy turnieju, mimo tego, że biorą w nim udział dopiero po raz pierwszy w historii. Motywacji piłkarzom prowadzonym przez Chrisa Colemana z pewnością nie zabraknie, ponieważ ze swoim dzisiejszym rywalem mają pewne rachunki do wyrównania. Smoki trzynaście lat temu w dwumeczu decydującym o awansie na EURO 2004 przegrały bowiem ze Sborną 0:1. Wówczas jedną z niekwestionowanych gwiazd reprezentacji był Ryan Giggs. Teraz wszyscy kibicie będą liczyć na Garetha Bale’a, który w ostatnich dwóch spotkaniach mistrzostw zdobył dwie bramki. Wszystkie padły po uderzeniach z rzutu wolnego.

Przewidywane składy:
Rosja: Akinfeev – Smolnikov, Berezutski, Ignashevich, Szennikov – Golovin, Neustadter – Kokorin, Shatov, Smolov – Dzyuba

Walia: Hennessey – Chester, Williams, Davies – Gunter, Ledley, Allen, Ramsey, Taylor – Robson – Kanu, Bale

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Walia debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Rosja – Walia 2:1

******************************************************

20.06.2014, godz. 21:00, Słowacja – Anglia, grupa B

Słowakom do awansu powinien wystarczyć remis. Dotychczas nasi południowi sąsiedzi radzili sobie jednak różnie. W spotkaniu z Walią długimi fragmentami nie potrafili sforsować defensywy rywala. W dodatku popełnili dwa błędy, które natychmiast wykorzystali wyspiarze, zgarniając trzy oczka. W drugiej kolejce zaprezentowali się dużo lepiej na tle Rosjan, odnosząc wygraną, której musieli bronić do ostatnich fragmentów. Tym razem czeka ich najtrudniejsze zadanie w tej fazie rozgrywek. Wydaje się, że trener Jan Kozak nie zdecyduje się na gruntowne przemeblowanie składu, tym bardziej że w starciu z Rosją wyglądał on na zbilansowany między obroną a atakiem. Słowacy będą musieli jednak zagrać z jeszcze większym zaangażowaniem.

Anglia nie zgodzi się bowiem na żaden kompromis. Podopieczni Roya Hodgsona wyjdą na boisko po trzy oczka, by przypieczętować pierwsze miejsce w swojej grupie. To oznaczać będzie teoretycznie łatwiejszą ścieżkę w dalszych rundach turnieju. Do tej pory reprezentacja Trzech Lwów nie zachwyca, ale mimo to wszystko jest w jej rękach. Wygrana w ostatnich sekundach w prestiżowym starciu z Walią z pewnością dodała Anglikom skrzydeł. Możliwe jest, że szkoleniowiec dokona kilku zmian w składzie, dając szansę wykazania się bohaterom ze wspomnianego starcia, którzy mogą zastąpić słabo dysponowanych Kane’a oraz Sterlinga. Anglicy są faworytem i będą się starali uniknąć kolejnej nerwówki w końcowych fragmentach meczu.

Przewidywane składy:
Słowacja: Kozacik – Pekarik, Skrtel, Durica, Hubocan – Pecovsky, Kucka, Hamsik – Mak, Nemec, Weiss

Anglia: Hart – Walker, Cahill, Smalling, Rose – Dier, Alli, Rooney, Lallana – Vardy, Sturridge

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Słowacja debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Słowacja – Anglia 0:2