Tour de Euro #29: Polska w najlepszej ósemce Europy!

Mamy to! Po dramatycznym spotkaniu zakończonym serią jedenastek Polska pokonała Szwajcarię w 1/8 finału mistrzostw Europy! W walce o półfinał biało-czerwoni zmierzą się teraz z Portugalią, która po dogrywce pokonała Chorwację. W najlepszej ósemce są także Walijczycy. Dziś kolejne trzy spotkania, w których zagrają dwaj wielcy faworyci całej imprezy – Francuzi i Niemcy.

Szwajcaria – Polska 1:1, 4:5 w karnych
82′ Shaqiri – 39′ Błaszczykowski
karne: Shaqiri (1:0), Lewandowski (1:1), Xhaka (1:1), Milik (1:2), Shaqiri (2:2), Glik (2:3), Schaer (3:3), Błaszczykowski (3:4), Rodriguez (4:4), Krychowiak (4:5)

Historyczny mecz dla Polski – pierwszy w historii w fazie pucharowej mistrzostw Europy. Wszystko mogło rozpocząć się kapitalnie, bo już po 30 sekundach niefrasoblwość Djourou mogli wykorzystać Lewandowski na spółkę z Milikiem, ale żaden ze snajperów nie skierował piłki do siatki. Po bardzo dobrym początku biało-czerwoni spuścili nieco z tonu i oddali inicjatywę Helwetom, którzy zupełnie nie potrafili znaleźć sposobu na solidną defensywę rywali. Gracze Adama Nawałki z kolei raz po raz groźnie kontrowali. Jeden z tych szybkich ataków przyniósł w końcu skutek. Kamil Grosicki dość szczęśliwie przedarł się lewą flanką, Milik przepuścił futbolówkę zmierzającą do Błaszczykowskiego, a prawy pomocnik zachował zimną krew i wyprowadził Polaków na prowadzenie.

Od początku drugiej części Szwajcarzy rzucili się do odrabiania strat. Co jakiś czas Vladimir Petković wzmacniał siłę ognia formacji ofensywnej, wpuszczając kolejnego napastnika. Oni także nie potrafili jednak sforsować obrony z Glikiem i Pazdanem na czele. Doskonale między słupkami spisywał się też Fabiański, którego obrona uderzenia Rodrigueza może kandydować do interwencji całego turnieju. W końcu Helwetom udało się dopiąć swego. Ekwilibrystyczny strzał Shaqiriego z 16 metrów zaskoczył wszystkich, być może nawet samego strzelca. Dał on jednak remis, który mimo kilku prób Polaków utrzymał się do końca spotkania.

W dogrywce ponownie stroną przeważającą była Szwajcaria. Polscy zawodnicy wyglądali z każdą kolejną akcją na coraz bardziej wyeksplatowanych i wybijali tylko swoich rywali ambitnymi interwencjami. Z pomocą kolejny raz przyszedł też Fabiański, który doskonale zachował się przy uderzeniu Derdiyoka – to mogło okazać się gwoździem do polskiej trumny. Ostatecznie dogrywka rozstrzygnięcia nie przyniosła. Rzuty karne lepiej wykonywali zaś Polacy, którzy nie pomylili się ani razu. Wśród Szwajcarów niecelnie strzelił Xhaka i to przesądziło i wiktorii biało-czerwonych, dla których piękna przygoda na tym turnieju trwa dalej! Oby jak najdłużej!

Szwajcaria: Sommer – Lichtsteiner, Schaer, Djourou, Rodriguez – Behrami (77′ Fernandes), Xhaka, Dzemaili (58′ Embolo) – Shaqiri, Seferović, Mehmedi (70′ Derdiyok)

Polska: Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Błaszczykowski, Krychowiak, Mączyński (101′ Jodłowiec), Grosicki (104′ Peszko) – Milik, Lewandowski

******************************************************

Walia – Irlandia Północna 1:0
75′ McAuley (samobój)

Irlandczycy przez większość kibiców i ekspertów byli z góry skazywani na porażkę w spotkaniu przeciwko świetnie dysponowanym Walijczykom. Mimo tego to właśnie oni zaraz po pierwszym gwizdku sędziego odważniej wyszli do przodu. Już po jednej z pierwszych akcji mogli wyjść na prowadzenie, lecz mocny strzał Stuarta Dallasa na rzut rożny sparował Wayne Hennessey. Wraz z upływem czasu inicjatyę zaczęli jednak przejmować podopieczni Chrisa Colemana. Odpowiedzieć mogli już w 19. minucie gry. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Aaron Ramsey, ale po tym, jak wpakował piłkę do siatki, sędzia odgwizdał spalonego. Powtórki pokazały, że się nie pomylił. Smokom w dalszej części połowy nie udało się już przebić przez mur obronny zastawiony przez rywali, dlatego też wynik pozostawał remisowy.

Po przerwie znowu do głosu zaczęli dochodzić piłkarze w zielonych trykotach. Częściej atakowali, lecz nie potrafili udokumentować swojej przewagi jakimkolwiek trafieniem. Zemścić to się mogło już po godzinie gry, kiedy to do rzutu wolnego podszedł Gareth Bale. Jego uderzenie bezbłędnie obronił natomiast Michael McGovern. Walijczycy dopięli jednak swego kilkanaście minut później po jednym z kontrataków, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony boiska bramkę samobójczą zdobył Gareth McAuley. Ekipa prowadzona przez Michaela O’Neilla przed zakończeniem meczu chciała jeszcze odpowiedzieć, lecz ich szturm się nie udał i tak oto musieli pożegnać się z marzeniami o awansie do ćwierćfinału.

Walia: Hennessey – Gunter, Chester, Williams, Davies, Taylor – Allen, Ledley (63′ Williams), Ramsey – Bale, Vokes (55′ Robson-Kanu)

Irlandia Północna: McGovern – Hughes, McAuley (84′ Magennis), Cathcart, Evans – Ward (69′ Washington), Evans, Davis, Norwood (79′ McGinn), Dallas – Lafferty

******************************************************

Chorwacja – Portugalia 0:1 po dogrywce
117′ Quaresma

Chorwaci, powszechnie uznawani za zdecydowanych faworytów tego spotkania, od początku spotkania zepchnęli swoich rywali do głębokiej defensywy. Nie potrafili jednak stworzyć sobie żadnej groźnej sytuacji, mimo tego, że zdecydowanie częściej utrzymywali się przy piłce. Jako pierwsi w tym spotkaniu strzał na bramkę oddali więc Portugalczycy, lecz wynik wciąż pozostawał remisowy, ponieważ po dośrodkowaniu z rzutu wolnego niecelnie główkował Pepe. Vatreni nie chcieli pozostawać gorsi i chwilę później odpowiedzieli za sprawą Ivana Perisicia, który po akcji prawą stroną ograł jednego z defensorów i zbiegł w pole karne. Strzelił jednak w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Danijela Subasicia.

Pierwsza połowa stała na zakakująco żenującym poziomie, więc każdy liczył, że po przerwie obraz gry się zmieni. Nic z tych rzeczy. Obie drużyny grały bardzo asekuracyjnie i sprawiały wrażenie, jakoby nie chciały awansować w obawie o ćwierćfinałowy mecz z Polakami. Bliżej zdobycia bramki byli jednak podopieczni Ante Cacicia. Najbliżej wyjścia na prowadzenie byli po godzinie gry, kiedy to po wrzuceniu piłki pole karne futbolówkę głową strącił Domago Vida, ale ta wylądowała tuż przy słupku. Moment później w centrum uwagi znalazł się Nani, który upadł w polu karnym, będąc kompniętym przez Ivana Strinicia. Gracze z Półwyspu Iberyjskiego nie otrzymali jednak jedenastki i po upływie regulamionowego czasu gry wciąż nie poznaliśmy zwycięszcy tego meczu.

Dogrywka żadnego przełomu nie przyniosła, bowiem wciąż tylko najbardziej wytrwali potrafili bez zmrużenia oka spoglądać w kierunku płyty boiska Stade de Lens. Kiedy wydawało się, że pierwszy celny strzał w tym spotkaniu padnie podczas rzutów karnych, po strzale w słupek Ivana Perisicia zabójczy kontratak wyprowadziła drużyna prowadzona przez Fernando Santosa. Prawą stroną pognał Cristiano Ronaldo, uderzył w bramkarza, lecz jego strzał dobił wprowadzony kilkanaście minut wcześniej Ricardo Quaresma.

Chorwacja:  Subasić – Srna, Corluka (120′ Kramarić), Vida, Strinić – Brozović, Modrić, Rakitić (110′ Pjaca), Badelj, Perisić – Mandzukić (88′ Kalinić)

Portugalia:  Patricio – Cedric, Pepe, Fonte, Guerreiro –Mario (87′ Quaresma), Adrien Silva (108, Danilo), William Carvalho, Andre Gomes (50′ Renato Sanches) – Nani, Cristiano Ronaldo

******************************************************

Bohater dnia: Łukasz Fabiański (Polska)

******************************************************

26.06.2014, godz, 15:00, Francja – Irlandia

Typowani na największych faworytów przed turniejem gospodarze na razie zawodzą swoich fanów. Mimo zajęcia pierwszego miejsca w grupie, były to trzy słabe występy Trójkolorowych, którzy wymęczyli dwie wygrane oraz zremisowali ze Szwajcarią. W grze brakuje polotu, który był jednym z największych atutów w meczach towarzyskich przed imprezą, w formie nie są także największe gwiazdy – Pogba oraz Griezmann. Gdyby nie stabilna forma Dimitriego Payeta, Francuzom mogłoby być trudno nawet o wyjście z grupy! Didier Deschamps musi coś zmienić w nastawieniu swoich piłkarzy, bo reprezentacja trafiła do teoretycznie mocniejszej połówki drabinki i w spotkaniach z rywalami z europejskiego topu trzeba prezentować się dużo lepiej.

Irlandia to z kolei ekipa, która jako ostatnia zapewniła sobie awans z grupy. Rzutem na taśmę udało się zdobyć bramkę w ostatnim starciu przeciwko Włochom. Podopieczni Martina O’Neilla to – jak przystało na zespół z wysp – niezwykle walczący gracze, którzy ambicją starają się przykryć wszelkie niedociągnięcia natury technicznej. W kadrze brakuje wirtuozów, ale są za to zawodnicy nieustępliwi, twardo grający, którzy nie odpuszczą do ostatniego gwizdka. Teraz Irlandczycy będą chcieli przeciwstawić się ogromnemu potencjałowi Francuzów i możemy spodziewać się trudnych warunków dla faworyta. Gra fizyczna to atut Irlandii, więc będą go chcieli jak najbardziej wykorzystać.

Przewidywane składy:
Francja: Lloris – Sagna, Rami, Koscielny, Evra – Kante, Pogba, Matuidi – Payet, Giroud, Griezmann

Irlandia: Randolph – Coleman, O’Shea, Duffy, Ward – Hendrick, Whelan, McCarthy, Brady – Hoolahan – Long

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwszy bezpośredni mecz.

Nasz typ: Francja – Irlandia 2:0

******************************************************

26.06.2014, godz. 18:00, Niemcy – Słowacja

Niemcy to kolejny zespół znajdujący się w gronie faworytów, który dotychczas tych aspiracji nie potwierdził. Wygrana grupa, trzy gole zdobyte i żadnego straconego to bilans nie najgorszy, ale ich gra jest daleka od ideału. O ile w obronie Die Maanschaft prezentuje się bardzo solidnie, a w bramce ma dobrze dysponowanego Neuera, o tyle im bliżej pola karnego rywali, tym coraz większa posucha. Najwyższej dyspozycji nie prezentują najważniejsze ofensywne ogniwa w kadrze Joachima Loewa, a selekcjoner nie ma zbyt wielkiego manewru, jeśli chodzi o wprowadzenie do gry nowego zawodnika. Nieustępliwa i konsekwentna defensywa Słowaków powinna być kluczem w ewentualnej próbie odniesienia przez nich sukcesu.

Słowacy to drużyna, która zdaje się rozkręcać z każdym spotkaniem. W wyrównanej grupie B zajęli co prawda trzecie miejsce, ale zwłaszcza w dwóch ostatnich meczach pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Kolegami doskonale dyryguje Marek Hamsik, wybierany przez wielu ekspertów do jedenastki fazy grupowej, co już należy wziąć pod uwagę. Solidnie gra również defensywa, która w każdym kolejnym występie notuje progres. Największym problemem jest brak skutecznego napastnika – gwarantu zdobycia gola. Wobec tego wydaje się, że szkoleniowiec Słowacji ponownie skorzysta z Ondreja Dudy. Nasi południowi sąsiedzi w teorii stoją na przegranej pozycji, ale jak pokazała historia, nie ma się co sugerować statystycznymi faktami, tylko wystarczy wyjść i zdobyć przynajmniej jednego gola więcej od przeciwnika.

Przewidywane składy:
Niemcy: Neuer – Hoewedes, Boateng, Hummels, Hector – Khedira, Kroos – Mueller, Oezil, Draxler – Goetze

Słowacja: Kozacik – Pekarik, Skrtel, Durica, Hubocan – Pecovsky, Kucka, Hamsik – Mak, Duda, Weiss

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Słowacja debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Niemcy – Słowacja 3:1

******************************************************

26.06.2014, godz. 21:00, Węgry – Belgia

Węgrzy zdaniem wielu z mistrzostwami mieli pożegnać się już po trzech pierwszych spotkaniach. Drużyna prowadzona przez Bernda Storcka sprawiła jednak ogromną niespodziankę i zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie. Tym samym w fazie pucharowej kontynentalnego czempionatu wezmą udział po raz pierwszy od czterdziestu czterech lat. Wówczas na turnieju rozgrywanym na belgijskich boiskach zajęli miejsce czwarte, co nie było odbierane jego żadna sensacja. Dzisiaj nasi bratankowie nie dysponują tak silnym składem, jak wtedy, lecz z pewnością są w stanie zatrzymać o wiele wyżej notowane zespoły, o czym przekonali się już Austriacy i Portugalczycy.

Belgowie z kolei bardzo słabo weszli w turnieju i już na samym jego początku odnieśli porażkę przeciwko Włochom. Stopniowo się jednak rozkręcili, co udowodnili, zwyciężając w pozostałych dwóch spotkaniach. Na skutek tego zajęli drugie miejsce w swojej grupie, z czego teoretycznie mogą się cieszyć, bowiem udało im się trafić do tej „łatwiejszej” strony drabinki. Przed wieczornym spotkaniem są więc stawiani w roli zdecydowanych faworytów, tym bardziej, że na fali wznoszącej znaleźli się Eden Hazard i Kevin De Bruyne. Z dobrej strony pokazał się również Romelu Lukaku, który w ostatnim meczu ze Szwecją dwukrotnie wpakował piłkę do bramki.

Przewidywane składy:
Węgry: Kiraly – Juhasz, Guzmics, Kadar, Lang, Dzsudzsak, Stieber, Kleinheisler, Nagy, Priskin, Gera

Belgia: Kiraly – Juhasz, Guzmics, Kadar, Lang, Dzsudzsak, Stieber, Kleinheisler, Nagy, Priskin, Gera

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwsze bezpośrednie starcie.

Nasz typ: Węgry – Belgia 2:3