Tour de Euro #30: Faworyci nie zawiedli; dziś hit 1/8 finału

Drugi dzień fazy pucharowej i kolejne trzy spotkania, które wyłoniły ćwierćfinalistów – tak wyglądał dzień wczorajszy. Dziś ostatnie dwa mecze 1/8 finału, w którym na pierwszy plan wysuwa się dotychczasowy hit tego turnieju – starcie Hiszpanii z Włochami.

Francja – Irlandia 2:1
58′, 61′ Griezmann – 2′ Brady

Cel dla Francuzów był jasny – wygrana, a do tego zaprezentowanie zdecydowanie lepszej gry niż w fazie grupowej, przez którą się prześlizgnęli. Spotkanie rozpoczęło się jednak sensacyjnie. Już w pierwszej minucie Pogba sfaulował Longa w polu karnym, a jedenastkę na bramkę zamienił Brady, wprawiając kibiców w konsternację. Piłkarzom także zajęło chwilę, zanim oswoili się z sytuacją, ale ruszyli do odrabiania strat momentalnie. Francuzi grali jednak bardzo statycznie, z czym doskonale radzili sobie dobrze zorganizowani w obronie Irlandczycy. Wyspiarze, jeśli byli w stanie, wybijali dodatkowo rywali z rytmu, imając się wszystkich możliwych sposobów. Co więcej – mieli okazje, by podwyższyć prowadzenie, ale Hugo Lloris więcej razy nie skapitulował.

Dużo dobrego wniósł po przerwie rezerwowy Kingsley Coman, który rozruszał ofensywę gospodarzy. Z minuty na minutę coraz lepiej radzili sobie też Griezmann oraz Giroud, dobrze zmieniając się pozycjami. Ten pierwszy uszczęśliwił w końcu fanów, kiedy w 58. minucie wykorzystał wrzutkę Bacary’ego Sagny. Nie minęły trzy minuty, a gracz Atletico trafił do siatki po raz drugi, tym razem wykorzystując zgranie Giroud i błąd defensorów. Podopieczni Didiera Deschampsa przyciskali coraz mocniej, chcąc iść za ciosem i dobić Irlandię. Plan Martina O’Neilla zepsuł jeszcze Duffy, który dostał czerwoną kartkę. Mimo prób i kilku niezłych okazji Francja nie zdołała po raz kolejny pokonać Randolpha, a zmęczeni rywale nie potrafili już odpowiedzieć. Cel został zrealizowany połowicznie – awans do ćwierćfinału jest, ale styl cały czas pozostawia wiele do życzenia.

Francja: Lloris – Sagna, Rami, Koscielny, Evra – Kante (46′ Coman (90+3′ Sissoko)), Pogba, Matuidi – Payet, Giroud (73′ Gignac), Griezmann

Irlandia: Randolph – Coleman, Keogh, Duffy, Ward – McClean (68′ O’Shea), McCarthy (71′ Hoolahan), Hendrick, Brady – Murphy (65′ Walters), Long

******************************************************

Niemcy – Słowacja 3:0
8′ Boateng, 43′ Gomez, 63′ Draxler

Niemcy dotychczas także nie pokazali pełni swoich możliwości. Mecz ze Słowacją miał być pierwszym pokazem prawdziwej siły ekipy Joachima Loewa. Bardzo szybko okazało się to prawdą – już w 8. minucie do wybitej piłki dopadł przed polem karnym Jerome Boateng, po czym bez zastanowienia huknął w kierunku bramki. Matus Kozacik nie miał żadnych szans, by wybronić to piekielnie mocne uderzenie. Chwilę później mogło być 2:0, ale podyktowanego przez Szymona Marciniaka rzutu karnego nie wykorzystał Mesut Oezil. Przewaga Niemców nie podlegała żadnej dyskusji. Rywale odpowiedzieli tylko raz – główkę Kucki z najwyższym trudem podbił jednak Neuer. W końcówce pierwszej części faworyci przycisnęli jeszcze mocniej, chcąc jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania. Dwie minuty przed przerwą lewym skrzydłem przedarł się Draxler, który dograł do stojącego przed bramką Gomeza – snajper musiał tylko dołożyć stopę.

Po przerwie nieco odważniej ruszyli Słowacy, którzy nie mieli jednak argumentów na to, by pokonać zarówno obronę niemiecką, jak i Neuera. Co gorsza, pierwszy poważniejszy błąd naszych południowych sąsiadów od razu został wykorzystany przez przeciwników – z najbliższej odległości piłkę do siatki wpakował niepilnowany Draxler. Późniejsze fragmenty to ćwiczenie poszczególnych aspektów gry – od ataku pozycyjnego po kontratak. Słowakom po straconym trzecim golu spadło morale, co odbiło się na mniejszej chęci do gry i spowodowało, że Niemcy mieli więcej przestrzeni. Ożywienie wprowadził rezerwowy Podolski, choć brakowało mu szczęścia, by stworzyć większe zagrożenie. W tym nieco spacerowym tempie on i koledzy przypieczętowali awans do ćwierćfinału, w którym na pewno czeka nas hit – spotkanie z Hiszpanią lub Włochami.

Niemcy: Neuer – Kimmich, Boateng (72′ Hoewedes), Hummels, Hector – Khedira (76′ Schweinsteiger), Kroos – Mueller, Oezil, Draxler (72′ Podolski) – Gomez

Słowacja: Kozacik – Pekarik, Skrtel, Durica, Gyomber (84′ Salata) – Kucka, Hrosovsky, Skriniar, Weiss (46′ Gregus) – Duris (64′ Sestak)

******************************************************

Węgry – Belgia 0:4
10′ Alderweireld, 78′ Batshuayi, 80′ Hazard, 90+1′ Ferreira-Carrasco

Węgrzy do spotkania przystępowali w roli jednej z rewelacji turnieju. Belgowie z kolei w fazie grupowej spisywali się poniżej oczekiwań, lecz mimo tego to właśnie oni wczoraj byli stawiani w roli faworytów. Słuszności tej tezy starali się dowieść już chwilę po rozpoczęciu gry, dużą ilością graczy wkraczając na połowę rywala. Prowadzenie objęli już po 10. minutach, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej do piłki wyskoczył Toby Alderweilerd i bez problemu wpakował ją do siatki. Podopieczni Marca Wilmotsa nie rezygnowali jednak z dalszego naporu i kilkukrotnie byli bliscy podwyższenia wyniku, lecz praktycznie za każdym razem na ich drodze stawał Gabor Kiraly. 40-letni golkiper w ciągu pierwszej połowy udanie interweniował bowiem aż osiem razy.

Madziarzy po przerwie wciąż mieli jeszcze nadzieje na awans do ćwierćfinału, dlatego też co raz to groźniej atakowali. Najbliżej wyrównania stanu rywalizacji byli w 66. minucie za sprawą Pintera, który tuż przed polem karnym, mając dość sporo miejsca, zdecydował się na uderzenie. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z belgijskich defensorów, jednak z najwyższym trudem tuż nad poprzeczkę sparował ją Thibout Courtois. Czerwone Diabły swojej szansy szukały więc podczas szybkich kontrataków. Szczególnie dużo zamieszania wśród naszych bratanków sprawiał ustawiony na lewym skrzydle Eden Hazard. Zawodnik występujący na co dzień w barwach Chelsea Londyn okazał się być jeszcze bohaterem meczu. Najpierw po rajdzie lewą stroną boiska huknął sprzed pola karnego, a już kilka chwil później asystował przy trafieniu Michy’ego Batshuayi’ego. Ekipę prowadzoną przez Bernda Storcka na kilkanaście sekund przed końcem dobić jeszcze zdołał Ferreira Carrasco.

Węgry: Kiraly – Lang, Guzmics, Juhasz (79 Bode), Kadar – Dzsudzsak, Gera (46 Elek), Pinter (75 Nikolic), Nagy, Lovrencsics – Szalai

Belgia: Courtois – Meunier, Alderweireld, Vermaelen, Vertonghen – Nainggolan, De Bruyne, Witsel, Mertens (70 Carrasco), Hazard (81 Fellaini) – Lukaku (76 Batshuayi)

******************************************************

Bohater dnia: Antoine Griezmann (Francja)

******************************************************

27.06.2014, godz. 18:00, Włochy – Hiszpania

Włosi na turniej zdaniem wielu posłali jedną z najgorszych generacji piłkarzy od lat, dlatego też nikt nie wróżył im zadowalających wyników. Mimo tego drużyna prowadzona przez Antonio Conte jak do tej pory spisywała się znakomicie, dwukrotnie odnosząc triumf. Przegrali tylko w ostatnim spotkaniu przeciwko Irlandczykom, lecz wówczas mieli już zapewniony awans z pierwszego miejsca w grupie, dlatego też wystąpiła rezerwowa jedenastka. Dzisiaj więc Squadra Azurra do gry przystąpi bardziej wypoczęta niż Hiszpanie, którzy do ostatnich chwil bili się o pozycję lidera z Chorwacją. Podczas tej konfrontacji uznać wyższość swoich rywali, choć przez długi okres czasu to właśnie oni kontrolowali grę. Na skutek tego, już na tym etapie mistrzostw dochodzi do tak hitowego starcia.

Oba zespoły między sobą mierzyły się już 34 razy. Bilans ten nie przemawia za żadną ze stron, ponieważ obie triumfowały 10-krotnie, a 14 razy padał remis. Wszyscy najlepiej pamiętają jednak potyczkę sprzed czterech lat, która miała miejsce w Kijowie w ramach finału EURO 2012. Wówczas puchar Henriego Delaunaya do góry mogła wznieść kadra La Furja Roja, która rozgromiła rywali aż 4:0 po trafieniach Davida Silvy, Jordiego Alby, Fernando Torresa oraz Juana Maty. Dzisiaj w podstawowym składzie najprawdopodobniej zobaczymy pierwszych dwóch z wyżej wymienionych zawodników. Pozostali nie otrzymali bowiem powołań na francuski turniej.

Przewidywane składy:
Włochy: Buffon – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Florenzi, Parolo, De Rossi, Giaccherini, Darmian – Eder, Pelle

Hiszpania: De Gea – Juanfran, Pique, Ramos, Alba – Fabregas, Busquets, Iniesta – David Silva, Morata, Nolito

Historia meczów obu drużyn w ME:
- 1988 (faza grupowa) Włochy – Hiszpania 1:0
- 2008 (ćwierćfinał) Hiszpania – Włochy 0:0 [4:2 w rzutach karnych] - 2012 (finał) Hiszpania 4:0 Włochy

Nasz typ: Włochy – Hiszpania 2:1

******************************************************

27.06.2014, godz. 21:00, Anglia – Islandia

Na wygranego tego spotkania w ćwierćfinale czekają już Francuzi. Faworyci – Anglicy – spisywali się do tej pory przeciętnie. Dwa remisy i jedna wygrana to za mało dla kibiców, którzy liczyli, że odmłodzona reprezentacja w końcu osiągnie jakiś sukces. Pozycja zajęta w grupie poskutkowała tym, że ekipa Trzech Lwów trafiła do znacznie mocniejszej połówki drabinki, przez co znacznie wydłużyła się ich droga do półfinału, który uważany był za realny cel przed turniejem. Obudzić się muszą zwłaszcza napastnicy, którzy poza drugą połową w meczu z Walią nie pokazują się z najlepszej strony. Wydaje się, że Roy Hodgson postawi na sprawdzonych zawodników, wśród których dominować będą gracze Tottenhamu.

Islandia to z kolei jedna z większych sensacji rozgrywek grupowych. Najmocniejszymi stronami debiutanta są zgrana, twardo grająca defensywa oraz kompaktowość całej drużyny. Ponadto rywale muszą uważać na stałe fragmenty gry, w tym wrzuty z autu, które wielokrotnie sprawiały problemy obrońcom w tym turnieju. W ekipe Larsa Lagerbacka nikt nie może czuć się specjalnie, wszyscy traktowani są tak samo i ta zespołowość doskonale scala zawodników. Dzięki temu możliwe były takie rezultaty jak wygrana z Austrią czy remis z Portugalią. W trzech dotychczasowych spotkaniach Islandczycy zagrali żelazną jedenastką i prawdopodobnie dzisiaj wybiegną na boisko w takim samym zestawieniu.

Przewidywane składy:
Anglia: Hart – Walker, Cahill, Smalling, Rose – Dier, Alli, Rooney, Lallana – Vardy, Kane

Islandia: Halldorsson – Saevarsson, R. Sigurdsson, Arnason, Skulason – Gudmundsson, G. Sigurdsson, Gunnarsson, B. Bjarnason – Sigthorsson, Bodvarsson

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Islandia debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Anglia – Islandia 2:0