Tour de Euro #34: Polska odpadła w starciu z Portugalią

Niestety, nasza reprezentacja odpadła z turnieju. Zrobiła to jednak w mistrzowskim stylu. Dzisiaj natomiast rozstrzygnie się, kto zagra z Portugalią w półfinale.

Polska – Portugalia 1:1, 3:5 w karnych
2′ Lewandowski – 33′ Sanches
karne: Ronaldo (0:1), Lewandowski (1:1), Sanches (1:2), Milik (2:2), Moutinho (2:3), Glik (3:3), Nani (3:4), Błaszczykowski (3:4), Quaresma (3:5)

Polacy po raz pierwszy w historii dotarli do ćwierćfinału kontynentalnego czempionatu, dzięki czemu znacznie zwiększyli swoją renomę na piłkarskich salonach. Wczoraj znowu chcieli zaskoczyć i podobnie, jak w ostatnim ze spotkań, zaraz po pierwszym gwizdku sędziego przejęli inicjatywę. Opłaciło się to, bowiem już po dwóch minutach gry z radością mogliśmy podskoczyć ku górze. Bardzo dobre górne podanie otrzymał Kamil Grosicki, po czym z charakterystycznym dla siebie pędem ruszył w kierunku bramki rywali. Chwilę później z lewej strony posłał piłkę do świetnie ustawionego Roberta Lewandowskiego, a ten mocnym strzałem pokonał golkipera rywali. Portugalczycy natychmiast chcieli odpowiedzieć, lecz każda ich próba kończyła się niepowodzeniem. Aż do pewnego czasu. W 33. minucie meczu Renato Sanches, który stał się najmłodszym w historii turnieju graczem, który wyszedł w pierwszym składzie, oddał strzał z siedemnastego metra, pokonując tym samym Łukasza Fabiańskiego.

Po przerwie zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego jeszcze mocniej zaczęli naciskać na bramkę Biało-Czerwonych. Zaraz po wznowieniu gry przed bardzo dobrą szansą na wyprowadzenie swojej reprezentacji na prowadzenie stanął Cristiano Ronaldo, lecz swój rajd lewą stroną boiska zakończył bardzo niecelnym strzałem. Kilkanaście minut później swojego szczęścia uderzeniem z dystansu spróbował Cedric Soares. Wynik wciąż pozostawał natomiast remisowy, ponieważ futbolówka o kilkanaście centymetrów minęła się z słupkiem naszej bramki. W dalszej części regulaminowego czasu gry żadna ze stron nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i wiadomym było, że czeka nas dodatkowe trzydzieści minut rywalizacji.

Dogrywka nie przyniosła nam zmiany obrazu widowiska. Portugalczycy wciąż zdecydowanie częściej utrzymywali się przy piłce, lecz nie stworzyli już sobie żadnej klarownej szansy. Przed nami były więc rzuty karne. Każdy z zespołów wykonywał je bezbłędnie, aż do momentu, kiedy przyszła kolei na czwartego w naszej reprezentacji Jakuba Błaszyczykowskiego. Chybił, a po chwili do naszych rywali do ćwierćfinału wprowadził Ricardo Quaresma. Nasi bohaterowie zostali więc odesłani do domu, mimo że kompletnie na to nie zasłużyli.

Polska: Łukasz Fabiański – Łukasz Piszczek, Michał Pazdan, Kamil Glik, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński (98 Tomasz Jodłowiec), Kamil Grosicki (82 Bartosz Kapustka) – Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik.

Portugalia: Rui Patricio – Cedric Soares, Jose Fonte, Pepe, Eliseu, Renato Sanches, William Carvalho (96 Danilo), Joao Mario (80 Quaresma), Adrien Silva (73 Joao Moutinho), Nani, Cristiano Ronaldo.

******************************************************

Bohater dnia: Renato Sanches

******************************************************

01.07.2014, godz. 21:00, Walia – Belgia

Walijczycy ryalizację grupową sensacyjnie zakończyli na pierwszym miejscu, dlatego też w pierwszym meczu fazy pucharowej przyszło im się zmierzyć z Irlandia Północną. Smoki wyszły z tego starcia zwycięsko, docierając tym samym do najlepszej ósemki mistrzostw, w których to przecież debiutuje. Podczas tego starcia kontuzji barku doznał kapitan zespołu, Ashley Williams, lecz dzisiaj będzie już on gotowy do gry. „Martwliśmy się tym urazem, jednak zespół medyczny wykonał fantastyczną pracę i doprowadził go pełni sprawność. Jego powrót jest dla nas wszystkich wspaniałą wiadomością” – powiedział na ostatniej konferencji prasowej szkoleniowiec reprezentacji, Chris Coleman.

Belgowie natomiast w pierwszej fazie turnieju spisywali się poniżej swojego poziomu i zajęli drugie miejsce w swojej grupie. Mimo tego, mogli się z tego cieszyć, bowiem trafili do tej teoretycznie słabszej strony drabinki. Cztery dni temu stanęli naprzeciw węgierskiej kadry, której nie dali zbyt wielu szans, gromiąc 4:0. „Teraz jesteśmy już w ćwierćfinale i o ostatnim spotkaniu zapominamy. Skupiamy się na naszym następnym ryalu” – skomentował Marc Wilmots. Szkoleniowiec reprezentacji w dzisiejszym starciu nie będzie mogł liczyć na jednego ze swoich defensorów, Jana Vertonghena. Zawodnik wystepujący na co dzień w Tottenhamie Hotspur na jednym z ostatnich treningów odniósł bowiem kontuzję kostki, dzięki czemu nie zagra przez kilka najbliższych tygodni.

Oba zespoły spotkały się ze soba podczas kwalifikacji do francuskiego turnieju. W pierwszym spotkaniu między nimi padł remis, natomiast w drugim z nich to Wyspiarze zgarnęli trzy punkty, triumfując po trafieniu Garetha Bale’a.

Przewidywane składy:
Walia: Hennessey; Gunter, Chester, Williams, Davies, Taylor; Allen, Ledley; Ramsey, Bale; Robson-Kanu

Belgia: Courtois; Meunier, Alderweireld,Denayer, J Lukaku; Witsel, Nainggolan; Carrasco, De Bruyne, Hazard; R. Lukaku

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to pierwsze bezpośrednie starcie – Walia debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Walia – Belgia