Tour de Euro #36: Niemcy awansują po dramatycznej serii rzutów karnych; dzisiaj poznamy pełen skład półfinałów

Pokaz nieskuteczności – tak w skrócie można określić konkurs rzutów karnych, do jakiego doszło we wczorajszym spotkaniu między Niemcami a Włochami. Dzisiaj już o tym zapominamy, bowiem czeka nas kolejne starcie ćwierćfinałowe.

Niemcy – Włochy 1:1, 6:5 w karnych
65′ Oezil – 78′ Bonucci
karne: Insigne (0:1), Kroos (1:1), Zaza (1:1), Mueller (1:1), Barzagli (1:2), Oezil (1:2), Pelle (1:2), Draxler (2:2), Bonucci (2:2), Schweinsteiger (2:2), Giaccherini (2:3), Hummels (3:3), Parolo (3:4), Kimmich (4:4), De Sciglio (4:5), Boateng (5:5), Darmian (5:5), Hector (6:5)

Wczorajszy dzień stanął pod znakiem szlagierowego spotkania najbardziej utytułowanych drużyn kontynentu. Lepiej rozpoczęło się ono dla naszych zachodnich sąsiadów, którzy chcieli zrewanżować się rywalom za bolesną porażkę w półfinale polsko-ukraińskich mistrzostw sprzed czterech lat. Kontrolowali przebieg widowiska, zdecydowanie częściej utrzymując się przy piłce, lecz ich każda próba otworzenia wyniku kończyła się niepowodzeniem. Podobnie, jak w 26. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony od Matsa Hummelsa strzałem głową Gianluigiego Buffona pokonał Bastian Schweinsteiger, lecz przy tej sytuacji sędzia prawidłowo dopatrzył się faulu zawodnika Manchesteru United na jednym z obrońców.

Druga połowa nie przyniosła nam żadnych diametralnych zmian. Drużyna prowadzona przez Joachima Loewa wciąż naciskała, co raz to stwarzając sobie dogodne sytuacje do otworzenia wyniku. Serca kibiców z Półwyspu Apenińskiego mocniej zabiły już w 53. minucie. Wówczas Mario Gomez posłał tuż przed polem karnym prostopadłe podanie do Thomasa Mullera, a ten precyzyjnie uderzył, lecz piłkę sprzed z linii bramkowej wybił Alessandro Florenzi. Mistrzowie Świata dopięli swego jednak ponad dziesięć minut później. Doskonałe dogranie od Hectora wykorzystał Mesut Ozil i bez problemu wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Włochom zaczął się więc palić grunt pod nogami i odważniej wyszli do przodu. Po rozegraniu jednego z rzutów rożnych w polu karnym piłkę reką zagrywał Jerome Boateng, a sędzia nie zawahał się wskazać na jedenasty metr. Piłkę ustawił tam Leonardo Bonucci i został pierwszym zawodnikiem na tym turnieju, który pokonał Manuela Neuera.

Dogrywka nie przynosiła nam zmiany wyniku. Swoje szanse marnowali bowiem na przemian Graziano Pelle, Thomas Muller, Lorenzo Insigne czy Julian Draxler. Jasnym stało się więc, że czeka nas seria rzutów karnych. Te „lepiej” wykonyali Niemcy, a rozstrzygnięcie przyszło dopiero podczas dziewiątej serii. Więcej, niż o samym ich wyniku, mówi się jednak obecnie o tym, jak skompromitował się Simone Zaza. Krążą nawet plotki, że wciąż jeszcze drepcze na murawie stadionu w Bordeaux.

Niemcy: Neuer, Hoewedes, Boateng, Hummels, Hector, Kimmich, Khedira (16. Schweinsteiger), Kroos, Oezil, Mueller, Gomez (72 Draxler).

Włochy: Buffon, Barzagli, Bonucci, Chiellini (120. Zaza), Florenzi (86. Darmian), Sturaro, Parolo, Giaccherini, De Sciglio, Eder (107 Insigne), Pelle

******************************************************

Bohater dnia: Leonardo Bonucci

******************************************************

03.07.2014, godz. 21:00, Francja – Islandia

Francuzi w swojej grupie zajęli pierwsze miejsce, w związku z czym o miejsce w najlepszej ósemce mistrzostw przyszło im stoczyć bój z o wiele niżej notowanym Irlandczykami. W przeciwieństwie do rozmaitych zapowiedzi, nie był to dla nich spacerek. Mimo że przez większość spotkania zdecydowanie przeważali, to ich rywalom udało się wyjść na prowadzenie. Z opersji wyciągnął ich jednak Antoine Griezmann, który w ciągu trzech minut zanotował dwa trafienia. „Wierzę, że to zwycięstwo nas rozpędzi” – powiedział po tamtym spotkaniu Didier Deschamps. Dzisiaj szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać ze swoich dwóch podstawowych zawodników, jakimi bez wątpienia są Adil Rami i N’Golo Kante. Obaj zgromadzili bowiem już po dwie żółte kartki, a w ich miejsca najprawodopodobniej wskoczą kolejno Samuel Umtiti oraz Yohan Cabaye.

Niewątpliwie czeka ich jednak trudne zadanie, bowiem przyjdzie im się zmierzyć przeciwko reprezentacji Islandii, dzierżącej miano rewelacji turnieju. Wyspiarze bowiem, mimo że przed turniejem byli skazywani na porażkę, w swojej grupie zajęli pierwsze miejsce, a w fazie pucharowej z kwitkiem odprawili do domów faworyzowanych Anglików. „Chciałbym, aby ta drużyna sprawiła niespodziankę porównywalną do tej, jakiej dokonało Leicester City” – mówił ostatnio Heimir Hallgrimsson, drugi trener kadry Wikingów. Aby wszystko zakończyło się happy endem, z pewnością, tak jak w poprzednich spotkaniach, potrzebne jest wsparcie niezawodnych kibiców. Co ciekawe, dzisiaj na trybunach wspierać ich będzie nowo wybrany prezydent tego kraju, Gudni Johannesson. I nie byłoby w tym nic dziwnego, jeśli nie fakt, że zasiądzie on pośród pozostałych swoich rodaków w narodowych barwach.

Przewidywane składy:
Francja: Lloris – Evra, Koscielny, Umtiti, Sagna – Matuidi, Cabaye, Pogba – Payet, Giroud, Griezmann

Islandia: Halldorsson – Skulason, Sigurdsson, Arnason, Saevarsson – Gunnarsson, Gudmundsson, Sigurdsson, Bjarnason – Bodvarsson, Sigthorsson

Historia meczów obu drużyn w ME:
Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie – Islandia debiutuje na mistrzostwach.

Nasz typ: Francja – Islandia 2:1