Tour de Euro #5: Tricolores, czyli francuska piłka na przestrzeni lat

W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się bliżej gospodarzowi rozpoczynającej się w przyszłym tygodniu imprezy – reprezentacji Francji. Na przestrzeni ponad stu lat ekipa ta odniosła kilka ważnych sukcesów i jest uznawana za jedną z najlepszych w Europie, a także na całym świecie.

Francja jest członkiem FIFA od 1904 roku, a jej europejskiego odpowiednika – od 1954 roku. W przypadku obu organizacji Les Blues byli ich współzałożycielami. Pierwsze oficjalne spotkanie kadra z kraju znad Sekwany rozegrała 1 maja 1904 roku w Brukseli z Belgią (remis 3:3). 26 lat później Francuzi wzięli udział w pierwszych mistrzostwach świata rozgrywanych w Urugwaju. Choć pierwszy mecz, z Meksykiem, zakończył się ich zwycięstwem, to porażki w dwóch kolejnych potyczkach pozbawiły ich szansy na wyjście z grupy. Sytuacja powtórzyła się także w 1934 roku.

Po raz pierwszy inauguracyjną fazę na mundialu udało się przejść w 1938 roku (turniej był rozgrywany właśnie we Francji). Wówczas jednak przygoda nie trwała wyraźnie dłużej – w kolejnej rundzie lepsi okazali się Włosi.

Kolejne godne odnotowania wydarzenie to dopiero rok 1958. Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Szwecji ekipa Francji pewnie przebrnęła przez fazę grupową, a później zameldowała się nawet w strefie medalowej. W półfinale lepsza okazała się co prawda Brazylia (późniejszy mistrz), ale w spotkaniu o brąz Trójkolorowi okazali się lepsi od RFN, wygrywając aż 6:3. W ostatnim spotkaniu cztery bramki zdobył Just Fontaine, który na całej imprezie strzelił ich trzynaście, co do dziś jest rekordem, jeśli chodzi o jeden turniej. Obok bardzo skutecznego napastnika grali tacy zawodnicy jak Raymond Kopa czy Maryan Wisnieski.

Dwa lata później Francuzi zorganizowali pierwsze w historii Mistrzostwa Europy. W turnieju brały udział cztery drużyny i gospodarze zajęli ostatnią lokatę, przegrywając oba rozgrywane starcia. Co ciekawe – w kadrze zabrakło wówczas Kopy oraz Fontaine’a, czyli głównych architektów największego dotychczas sukcesu osiągniętego dwa lata wcześniej.

Następne 20 lat w historii reprezentacji Francji to pasmo klęsk. Przez ten okres udało się zakwalifikować tylko na dwa mundiale (w obu przypadkach Les Blues wracali do domu po pierwszej rundzie), a na Euro udało się wrócić dopiero w 1984 roku. Impreza była wówczas rozgrywana właśnie nad Sekwaną i gospodarze od razu zdobyli złote medale, w finale pokonując Hiszpanię 2:0. Drużynę do wielkiego sukcesu poprowadził wówczas Michel Platini, autor dziewięciu bramek – strzelał je w każdym meczu turnieju.

Do dobrej gry nawiązali dwa lata później na mundialu w Meksyku, zdobywając brązowe krążki. W meczu o trzecie miejsce pokonali Belgów. Co więcej – zrobili to bez swojego lidera, Platiniego, który już wtedy był uważany przez swoich rodaków jako największego piłkarza w historii futbolu w swojej ojczyźnie.

Wyniki Francuzów na wielkich imprezach można utożsamić z sinusoidą. Przełom lat 80 i 90 to kolejny dołek, podczas którego nie udało się powtórzyć takiej gry, a co za tym idzie – rezultatów, jak poprzednicy dekadę wcześniej. Pewna poprawa nastąpiła pod koniec XX wieku. Pokolenie Zinedine’a Zidane’a, Bixente Lizarazu, Laurenta Blanca czy Youriego Djorkaeffa dość niespodziewanie uległo w półfinałowych karnych Czechom na Euro 1996.

Lepiej było dwa lata później na własnych boiskach. Francuzi zostali po raz pierwszy mistrzem świata. Zidane, Deschamps, Barthez, Thuram, Henry, Trezeguet, Blanc, Desailly czy Petit – tych piłkarzy fanom futbolu (zwłaszcza nieco starszym) przedstawiać nikogo nie trzeba. Nad Sekwaną zostali bohaterami narodowymi. Finał z Brazylią (3:0) przeszedł do historii jako jedno z najważniejszych spotkań mundialu.

Po kolejnych dwóch latach francuski związek piłkarski był zmuszony szykować miejsce na kolejne trofeum – tym razem to europejskie. Na boiskach niedalekiej Belgii oraz Holandii Trójkolorowi pokazali po raz kolejny swoją siłę. W praktycznie niezmienionym podstawowym składzie pokonali w finale Włochów, mimo że do 90. minuty przegrywali 0:1. W doliczonym czasie wyrównał Sylvain Wiltord, a w dogrywce złotego gola strzelił David Trezeguet.

Po dwóch świetnych turniejach nastąpiła zmiana pokoleniowa. Z drużyną pożegnało się większość doświadczonych zawodników, z czym nie do końca radzili sobie kolejni trenerzy. Mundial 2002 – broniący tytułu Francuzi nie potrafili wyjść z grupy, a na Euro 2004 ulegli w ćwierćfinale późniejszemu mistrzowi – Grecji.

Mały przełom nastąpił w 2006 roku, kiedy Francja sięgnęła po srebro na mistrzostwach świata w Niemczech – pamiętny finał z Włochami rozstrzygnięty po rzutach karnych, “byk” Zidane’a. Jednak kolejne dwie imprezy to wielka porażka. Zarówno na Euro 2008, jak i na mundialu 2010 Trójkolorowym nie udało się wyjść z grupy, a w szatni wybuchały kolejne skandale. Najgłośniejszy z nich miał miejsce sześć lat temu w RPA, kiedy podczas turnieju drużynę opuścił Nicolas Anelka, nie mający dobrych kontaktów z selekcjonerem, Raymondem Domenechiem. Sprawa afer i nieporozumień zyskała status narodowej i we Francji dyskutowali o niej wszyscy. Krnąbrni zawodnicy zostali w końcu na jakiś czas odstawieni od zespołu, co przyniosło rezultat w 2012 roku.

Euro w Polsce i na Ukrainie zakończyło się dla Francuzów na ćwierćfinale z Hiszpanią, ale w ich grze w końcu można było dostrzec pewne pozytywy. Na tym samym etapie ulegli dwa lata temu w Brazylii, uznając wyższość Niemców. Widzimy zatem, że bardzo często Les Blues odpadają z późniejszym triumfatorem.

Jak widać, francuska piłka reprezentacyjna przeżywała swoje lepsze i gorsze momenty. Zmiany te następowały falowo – przez kilka lat utrzymywali się na szczycie, by przez następne kilka mieć problemy i w ogóle dostać się na wielką imprezę. Barwy narodowe reprezentowali tacy gracze jak Kopa, Fontaine, Platini, Blanc, Deschamps, Zidane, Henry czy Vieira, ale bywały momenty, gdy drużynie brakowało indywidualności, przez co nie osiągała zadowalających wyników.

Na uwagę zasługują turnieje, w których Francuzi byli gospodarzem – radzili sobie w nich na ogół dobrze. Co prawda pierwsze mistrzostwa Europy zakończyli na ostatnim, czwartym miejscu, ale w 1984 roku okazali się najlepsi. Jeśli chodzi o mundiale, w 1938 roku odpadli w ćwierćfinale, z kolei w 1998 roku byli mistrzem świata. W tym roku Trójkolorowi są zaliczani do głównych faworytów. Czy sięgną po trzecie europejskie trofeum i zrównają się w klasyfikacji wygranych z liderującymi Niemcami oraz Hiszpanią? Szanse są spore, jednak oprócz dobrej formy oraz gry potrzebna jest chemia między piłkarzami i atmosfera w szatni, a z tym bywało w ostatnich kilkunastu latach różnie…

******************************************************
Do Mistrzostw Europy 2016 pozostało 9 dni.