Transferowa karuzela kontra „wróżby z kart”

karty tarota

Od kilku tygodni, w miarę zbliżania się do styczniowego okienka transferowego, coraz bardziej zamaszystym ruchem rozkręca się karuzela. Karuzela transferowa, która przy pomocy plotek, insynuacji, przecieków i teorii spiskowych, ma tendencję wpychania jednym klubom połowy składów innych. Obserwując i zawierzając jej obrotom szybko można by dość do wniosku, że od stycznia Borussia Dortmund, stanie się jeszcze bardziej polska, bo do dyspozycji trenera Klopa zostanie jedynie Roman Weidenfeller i Łukasz Piszczek. Chelsea José Mourinho skłonna wygrać ligę mistrzów, wykupując po prostu resztę konkurencyjnych drużyn. Czy wreszcie, że Barcelona Martino jest tak pogrążona w kryzysie, że w zimowym oknie transferowym zamierza sprowadzić tuzin środkowych obrońców, z pół tuzina pomocników i z dziesiątkę klasycznych 9.

Tymczasem, nieco przekornie, chciałbym zwrócić uwagę na inną rzecz. W ciągu ostatnich, powiedzmy 3 lat, pożegnaliśmy jako drużyna wiele ciekawych piłkarsko postaci. Niektórzy odeszli z powodu zbyt małej ilości minut, inni stracili zaufanie trenera, niektórzy byli w wieku zbliżającym ich do końca piłkarskiej kariery. Najbardziej oczywiście pamiętne są przypadki Zlatana, który idealnie wypełniałby poszukiwaną ponoć przez naszego trenera, rolę klasycznej, wysokiej 9 i Érica Abidala, który zmuszony do odejścia przed tym sezonem z powodów zdrowotnych, rozgrywa pełne 90 minut co tydzień w szybkiej lidze francuskiej.

Chciałbym więc trochę podywagować jak wyglądałby nasz skład gdyby tych kilku zawodników miał do dyspozycji nasz obecny trener. Jak wykorzystałby ich zalety i zrekompensował wady, zakładając oczywiście, że znajdowaliby się w swojej najlepszej formie z Barcelony, czy uzupełniliby oni w końcu, najbardziej osłabione pozycje obecnej drużyny. Zatem czas puścić wodze fantazji – do wróżb z kart przystąp…

Rozpoczynając zatem chronologicznie, sezon 2010/2011 i najbardziej warci wspomnienia, według mnie,zawodnicy:

Thierry Henry – roli Francuza raczej wyjaśniać nie trzeba. Żywa legenda Arsenalu, wybitny reprezentant swojego kraju. Do Barcy przybył zdobyć upragnioną Ligę Mistrzów. Będąc w swoich zespołach postacią centralną, w Barcelonie musiał nauczyć się być jedną z gwiazd. Zajęło mu to cały pierwszy sezon, kiedy nie grał na miarę możliwości, choć wcale nie źle. Po zdobyciu upragnionego tytułu, widać było spadek motywacji. Odszedł za darmo.

  • Bardzo dobry technicznie

  • Niesamowity strzał

  • Świetny w grze tyłem do bramki

  • Mógł grać na skrzydle i jako „9”…

  • … jednak grając na skrzydle, tracił sporo ze swojej jakości

  • Miał kłopoty z dostosowaniem się do roli członka zespołu, a nie jego gwiazdy

Gdyby był 5 lat młodszy, na pewno dałby sporo dzisiejszej Barcelonie „Taty”. Myślę również, że trener potrafiłby wyciągnąć z niego więcej, dzięki niedoktrynalnemu podejściu do taktyki drużyny.

Yaya Touré – Nie kryję, że jest to jedna z moich ulubionych postaci, którą widziałem w barwach blaugrana. Silny, dominujący, a zarazem techniczny, szybki. Facet z jajami, potrafił dać zespołowi gwiazd energetycznego kopa.

  • Silny

  • Techniczny

  • Potrafił w razie konieczności zagrać jako środkowy obrońca

  • Dobry przegląd pola

  • Niezły strzał z ponad 25 metrów

  • Niestety rywalizował o jedną pozycję, z człowiekiem który w systemie Barcelony miał w kluczowych atrybutach do zaoferowania nieco więcej.

Zlatan Ibrahimović – piłkarz równie fenomenalny zawodniczo, co chimeryczny charakterologicznie. Drużynie dawał rozwiązania, poszukiwane już od czasów Guardioli, jednak trudny i konfliktowy charakter wypędził go z drużyny.

  • Unikalny technicznie

  • Świetna gra tyłem do bramki

  • Dobra gra w powietrzu

  • Rozgrywanie stałych fragmentów gry

  • Przegląd pola

  • Fenomenalny strzał z dystansu

  • Zdolny do wielu nieprzewidywalnych rozwiązań akcji

  • Charakter, charakter, charakter…

  • Nerwowy – zdarzało mu się głupio osłabiać zespół

  • Tendencje do zbytniego indywidualizmu, jednak nie w typie wybitnych łowców bramek, lecz raczej zamieniania gry w prywatny pojedynek ze stratą dla drużyny

Kolejny sezon (2011/2012) i kolejne nazwiska:

Maxwell Cabelino Andrade – w zasadzie strata, którą najmniej wspominamy z wszystkich wymienionych. Jednocześnie w kontekście kontuzji etatowych bocznych obrońców i tego jak dobrze gra w zespole PSG, wydaje się, że bardzo dobrze uzupełniałby skład i przy dozie rotacji znalazłby niszę w dzisiejszej Barcelonie.

  • Kompetentny w obronie

  • Dobrze podłącza się do akcji

  • Poprawna jakość dośrodkowań

  • Sumarycznie najmniej charakterystyczny z wszystkich bocznych obrońców, może poza Montoyą – brakuje mu jednej cechy, w której wyróżniałby się na ich tle.

Bojan Krkić – wielka nadzieja młodego pokolenia, w końcówce sezonu 2010/2011 zaczął odgrywać coraz większą rolę i całkiem nieźle radził sobie z odpowiedzialnością. Strzelił niesłusznie nieuznaną bramkę w Meczu z Interem, która dawałaby Barcelonie awans do finału.

  • Szybki

  • Dobry technicznie

  • dobry przegląd pola

  • Potrafi zagrać na skrzydłach

  • Kolejny niski zawodnik – nie spełniałby wymagań wzmocnień Martino

  • Nie zapewnia tylu goli, na ile jego talent oceniali trenerzy szkółki Barcelony

Sezon (2012/2013) autorski Vilanovy i pożegnanie Seydou Keity

Seydou Keita – Zawodnik, którego Guardiola, mimo głębi składu i wielu gwiazd w swojej drużynie, wielokrotnie określał mianem „kluczowego”. Nigdy nie aspirował do bycia centralną postacią, zadowalał się byciem odpowiednika koszykarskiego „sixth men”. Z tego zadania przez kilka sezonów wywiązywał się fenomenalnie. Swoje pozostanie w drużynie uzależniał tylko od wsparcia trenera, jednak nie znajdował się w planach Vilanovy.

  • Silny

  • Dobry technicznie

  • Wysoki

  • Dobrze kryjący

  • Dobrze grający w powietrzu

  • Niezbyt mobilny

  • Nie mógł rywalizować z powodzeniem na żadnej z pozycji na której grywał, z zawodnikami pierwszego wyboru, więc zawsze był jedynie uzupełnieniem składu

Wreszcie obecny sezon – nieco dziwny, bo skład przygotowywał jeszcze Vilanova, jednak nawrót choroby nowotworowej sprawił, że na jego pracy opierać się musi obecny trener.

Éric Abidal – przykład zawodnika szczególnego. Jego związek z Barcelonismo wykraczał poza relacje czysto zawodowe. Był inspiracją dla kolegów, w szatni cieszył się przyjaźnią wielu z nich. Nigdy nie zgłaszał pretensji do swojej roli w drużynie, niestety decyzją poprzedniego trenera i zarządu, pożegnany przed sezonem.

  • Charyzma wykraczająca poza boiskowe umiejętności

  • Akceptacja swojej roli w drużynie

  • Pozytywny wkład w atmosferę w drużynie

  • Możliwość gry na dwóch pozycjach w obronie

  • Gigantyczne doświadczenie i spokój, które zdążył zademonstrować na tle rozchybotanej obrony w zeszłym sezonie

  • Profesjonalizm – już po pierwszej chorobie, w testach wytrzymałościowych, klasyfikował się jako jeden z najlepszych w drużynie.

  • Przebyte choroby sprawiały, że fizycznie ciężko byłoby polegać na nim co 3-4 dni

  • Po obu operacjach, jego gra na boku obrony, cierpiałaby ze względu na niedostatki szybkości

David Villa – przybywszy na Camp Nou jako legenda La Roja, jej najlepszy strzelec, nigdy w barwach bordowo-granatowych, nie zbliżył się do swojej strzeleckiej wydajności z Valencii. Tym niemniej za czasów tria MVP, strzelał gole ważne i ważniejsze. Pokochała go za to Barcelońska publiczność, wspierając go nawet w seriach minut bez gola. Niestety, podobnie jak Titi, z gwiazdy swojego zespołu, napastnika pełną gębą, zmuszony nieco do gry na Messiego, ustawiany na skrzydle, tracił na swojej jakości. Wydaje się, że taktycznie najlepszy w ustawieniu Barcelony w meczu rewanżowym z Milanem. W Atletico, zwolniony nieco z presji, przeżywa renesans formy.

  • W najlepszej dyspozycji potrafił strzelić bramkę z najbardziej nieprawdopodobnych pozycji

  • Dobry w grze w powietrzu

  • Instynkt

  • Dobry przegląd pola

  • Specjalista od ważnych goli

  • Zdolny do gry na skrzydle i „9”…

  • … i podobnie jak Henry, tracił sporo ustawiany z dala od swojej naturalnej pozycji

  • nie jest urodzonym dryblerem

  • nie zawsze wybiera optymalnie między strzałem, a podaniem do partnera

Thiago Alcântara – Pod wodzą Guardioli rozgrywał z sezonu na sezon coraz więcej minut. Słynął z „brazylijskiej fantazji”, co wraz z młodzieńczym brakiem doświadczenia, równie często, jak na błyskotliwe akcje, przekładało się na niebezpieczne straty. Niewątpliwie wielki talent nie brzydzący się harówką w obronie.

  • Technika!

  • Niekonwencjonalne, pomysłowe rozwiązania akcji

  • Świetny przegląd pola

  • Pracowity w pressingu

  • Niezły strzał zza linii pola karnego

  • Dobra gra głową, przy jego wzroście

  • Czasem lekkomyślny

  • Zbyt ryzykowne zagrania w niezabezpieczonych sektorach boiska

Nie jest to kompletny spis zawodników, którzy opuścili naszą drużynę przez ostatnie kilka sezonów. Pominąłem tych, którzy nigdy nie dorobili się statusu gwiazd jak Keirrison czy Henrique oraz tych, którzy po opuszczeniu Barcy, sportowo nie odzyskali statusu, z którym do nas przychodzili – Aliaksandr Hleb, Dmytro Chygrynskiy, a także tych którzy po prostu skończyli piłkarskie kariery. Nie ma także zawodników wypożyczonych, choć jak wskazuje historia, do Barcy rzadko z wypożyczeń się wraca. Mimo wszystkich braków tego spisu, uważam jednak, że warto zastanowić się „co by było gdyby”, bo wnioski mogą przydać się także na „co zdarzyć się może”.