Trenerze szybko, tracimy go!

Messi, Neymar, Suarez – to tridente o którym marzy każdy kibic. Z taka trójką napastników żaden przeciwnik nie jest straszny. Barcelona miała już wiele wielkich ofensywnych trójek, ale jeszcze nigdy kibice tak wiele sobie nie obiecywali po tej. Maszyna wolno się rozkręcała, ale gdy już weszła na najwyższe obroty, to nie ma sobie równych. Jest o wiele lepiej niż słynna trójka z Messim, Pedro i Villą. Ten ostatni spokojnie pracuje na swoją emeryturę w lidze amerykańskiej. Ten drugi skazany jest na wieczną ławkę. Czy wkrótce utracimy Pedrito?

Statystyki Kanaryjczyka nie imponują. W 37 meczach (w których tylko 9 razy rozegrał spotkanie w pełnym wymiarze czasowym) strzelił zaledwie 10 bramek i asystował 6 razy. Dla porównania Luis Suarez dopiero wchodzący do drużyny, rozgrywający swoje pierwsze spotkanie 25 października 2014 roku uzbierał już 13 goli i 15 asyst. Pedro nigdy nie był graczem szczególnie bramkostrzelnym. Może i brakuje mu szybkości czy techniki Neymara, ale nie można odmówić mu zaangażowania. To taki typowy super rezerwowy, który wchodzi na końcówki spotkań i czasami coś ustrzeli podwyższając wyniki meczów, ale nigdy nie stanie się bohaterem. Jednak taka rola zawodnikowi się nie podoba.

Nie ma co się dziwić. Przez wiele lat Pedro był jednym z najważniejszych ofensywnych piłkarzy obok Messiego. Przetrwał Zlatana Ibrahimovica, Davida Villę czy Alexisa Sancheza. Napastnicy przychodzili i odchodzili, a Kanaryjczyk był mocnym ogniwem drużyny prowadzonej najpierw przez Pepa Guardiolę, a później Tito Vilanovę. Wystarczy spojrzeć na imponujący dorobek Hiszpana: czterokrotne Mistrzostwo Hiszpanii, czterokrotnie zdobyty Superpuchar Hiszpanii, dwukrotnie zdobyty Puchar Hiszpanii oraz Puchar Ligi Mistrzów, a także Mistrz Świata z 2010 roku oraz Mistrz Europy z 2012 roku.

Nawet w ostatnim sezonie, w którym jedynym graczem godnym wspomnienia był Alexis Sanchez, Pedro nie wypadł tak źle. Obaj rozegrani identyczną liczbę spotkań, choć Chilijczyk miał w nogach o niemal 100 minut więcej od Hiszpana. Pedro zdobył 19 bramek i 13 asyst, Alexis o dwa gole i cztery asysty więcej. Chilijczyk na boisku prezentował się o niebo lepiej, ale on również nie wytrzymał rywalizacji z Pedro.

Tacy gracze jak Kanaryjczyk zawsze są w drużynie potrzebni. Gracz z wieloletnim stażem w jednej drużynie, którym nieco brakuje umiejętności, ale są niczym pitbull – zawsze gotowi do rozszarpania wroga. Ale Pedro nie chce się tym zadowalać. Jego sytuacja nie jest najlepsza. Przez tyle lat grał u boku Messiego i nagle został odsunięty od gry, jakby był zwykłym nic nie znaczącym graczem. Czy Suarez jest lepszy? Tak, ale degradacja Pedro do roli rezerwowego nie powinna przebiegać w taki sposób, w jakim przeprowadził ją Luis Enrique.

W meczu przeciw Machesterowi City Pedro oglądał cały mecz z ławki. W końcówce spotkania zameldowali się Adriano oraz Rafinha. Trener miał jeszcze jedną zmianę, z której nie zamierzał skorzystać, chociaż mógł wprowadzić Pedro na ostatnie 3-5 minut spotkania. Nic złego by się nie stało, a sam zawodnik chociaż byłby wpisany do protokołu sędziowskiego. Tym samym trener zabrałby argument zawodnikowi, że nie korzysta z jego usług. Rozumiem, że zmiana Messiego jest rzeczą niemożliwą, ale trener nie powinien mieć żadnych obiekcji aby dokonać zmiany na Suarezie czy Neymarze. Są to zawodnicy, którzy nie tyle egoistycznie próbują dać do zrozumienia trenerowi, że nie chcą być zmieniani, co znają swoje możliwości i chcą grać do końca, aby mieć pewność, że drużyna meczu nie przegra, a nawet jeśli zaczną się kłopoty, to w porę zareagują i wezmą ciężar gry na siebie. Nie można ich za to winić i rozumiem Enrique, że nie zdecydował się żadnego z nich ściągnąć z planu gry. Przed Klasykiem musiał mieć zawodników gotowych nie tylko fizycznie ale przede wszystkim psychicznie, a taka zmiana mogłaby skończyć się kolejnymi plotkami, doniesieniami prasy, a kto wie czy nie kolejnym wyimaginowanym konfliktem. Nikt tego w ostatnich miesiącach sezonu nie potrzebuje. Dlatego też decyzja mistera była słuszna, ale niestety cierpi na tym Hiszpan, coraz bardziej zmotywowany do odejścia.

Pedro do tej pory opuścił tylko jeden mecz ligowy oraz dwa w Lidze Mistrzów, wiec w czym problem? Gdy rozegra więcej niż 20 minut meczu można mówić o sukcesie. Nic dziwnego, że gracz takiej klasy nie zadowala się byle ogonami. Nie jest też tajemnicą, że Pedro przyjaźni się z Martinem Montoyą, który w pierwszej połowie sezonu był w na tyle poważnym konflikcie z trenerem, że zdecydowany był do odejścia. Kanaryjczyk po jednej z ostatnio strzelonych przez niego bramek podbiegł do ławki rezerwowych aby zadedykować bramkę koledze. Taki śmiały gest nie mógł spodobać się Luisowi Enrique.

Czy Barcelona poradzi sobie bez Pedro? Skoro kiedyś będzie musiała radzić sobie bez Messiego, to i z Pedro sobie poradzą. Ale to nie będzie proste. Za Pedro rok temu klub mógł zarobić pokaźną sumę oscylującą wokół 40 mln euro. W tej chwili Pedro nie będzie wart więcej niż 30 mln euro, a za taką sumę Duma Katalonii nie sprowadzi żadnego wartościowego napastnika w jego miejsce. Pozostaje liczyć na wybuch formy Munira, Sandro, Deulofeu czy Adamy. Nie oszukujmy się jednak, do tego może nigdy nie dojść, a wspomniana czwórka może nigdy nie osiągnąć tyle co Kanaryjczyk. Pedro jest potrzebny drużynie tak samo mocno, jak on potrzebuje pozostać w domu. Bez wątpienia jest super rezerwowym, ale żeby nadal nim był, Enrique musi dawać mu więcej minut na boisku oraz podarować mu potrzebne wsparcie. Dla trenera będzie to prawdziwe wyzwanie aby pogodzić ego wielkiej trójki z ambicjami gracza, który niestety nigdy nie będzie wymieniany jednym tchem z Messim, Zlatanem czy Villą.