Triumfować w hołdzie dla Johana Cruyffa – zapowiedź El Clasico

Przerwa reprezentacyjna dobiegła końca, więc przyszedł czas na powrót do ligowej rzeczywistości. Wszyscy na to czekali, ponieważ już dzisiaj będziemy świadkami starcia, które zgromadzi przed telewizorami miliony kibiców, oczekujących wspaniałej gry i walki do ostatnich minut. I nie ma tu znaczenia fakt, że sprawa mistrzostwa kraju jest już praktycznie rozstrzygnięta – takie mecze bez względu na wszystko śledzi się z zapartycm tchem. 

Dzisiejsze spotkanie będzie rozgrywane w szczególnej atmosferze. Równo dziesięć dni temu świat obiegła bowiem informacja o tym, że Johan Cruyff, zmagający się z nowotworem płuc, został powołany do niebiańskiej kadry. Wieczorem więc cały stadion odda mu należyty hołd. Piłkarze Barcelony na murawę wyjdą w specjalnych koszulkach z napisem “Gracies Johan”. Został on umieszczony w miejscu, gdzie na co dzień znajduje się emblemat za wygranie Klubowych Mistrzostw Świata. Podobną treść będą mieli do przekazania kibice. W czternastej minucie spotkania podniosą oni ku górze dziewięćdziesiąt tysięcy kartoników, tworząc specjalną mozaikę poświęconą legendzie klubu.  “Holender był jednym z najlepszych zawodników, a jako trener roumiał piłkę nożną w inny, spektakularny sposób” – powiedział w jednej z ostatnich rozmów z dziennikarzami Luis Enrique.

Asturyjski szkoleniowiec po raz pierwszy w roli trenera stanie dzisiaj naprzeciw Zinadine’a Zidane’a. Jako piłkarze, panowie ci mierzyli się ze sobą natomiast pięciokrotnie. Najbardziej pamiętne z tych starć miejsce miało trzynaście lat temu i to właśnie ono dodaje smaczku tej rywalizacji. Blaugrana mierzyła się wówczas z Los Blancos na Santiago Bernabeu, a w spotkaniu utrzymywał się jednobramkowy remis. Z tamtego wieczoru bardziej niż rezultat w pamięć kibiców zapadło starcie między wyżej wspomnianymi dżentelmenami. Wszystko to wynikło po tym, gdy Zizou, zaciekle walcząc o piłkę, uderzył łokciem w twarz Carlsesa Puyola. W obronie swojego kolegi z zespołu stanął właśnie Lucho, którzy podbiegł do winnego całego zamieszania i oberwał od niego reką w twarz. Cała tamta sytuacja wzbudziła wielkie zamieszanie, a sędziowie nie wyciągnęli z niego żadnych konsekwencji.

Sporticos_com_fc_barcelona_vs_real_madryt (1)

Miejmy więc nadzieję, że dzisiaj na wysokości zadania stanie Hernandez Hernandez. 33-letni Hiszpan ponad miesiąc temu był już rozjemcą jednego ze spotkań Blaugrany, gdy ta rozgromiła Celtę Vigo. W tamtym spektaklu pięciokrotnie do siatki trafiało trio Messi-Suarez-Neymar. Także wieczorem oczy całego świata będą skierowne na tę trójkę, tym bardziej, iż obok staną Benzema, Bale, a także Cristiano Ronaldo. Statystyki przemawiają na korzyść katalońskiego tercetu, lecz o zdobycz bramkową łatwo z pewnością nie będzie. Między słupkami Królewskich stanie bowiem Keylor Navas. Kostarykanin w bieżacym sezonie zanotował osiemnaście udanych parad, co czyni go jednym z najlepszych golkiperów w rozgrywkach ligowych. Udowodnił to chociażby w poprzednim spotkaniu z Sevillą, kiedy to obronił rzut karny, stając się bohaterem całego widowiska. “Jesteśmy bardzo zadowoleni z postawy naszego bramkarza i postaramy się, by dalej emanował pewnością” – powiedział we wczorajszym wywiadzie Sergio Ramos.

Sporticos_com_fc_barcelona_vs_real_madryt

W kadrze madryckiej ekipy zabraknie kontuzjowanego Raphaela Varane’a, a także nie cieszących się zaufaniem trenera Arvalo Arbeloi, jak również Mateo Kovacicia. Z jednego ze swoich francuskich defensorów nie może również skorzystać Luis Enrique. Mowa tutaj o Jeremym Mathieu, który w dziesiątej minucie swojego występu przeciwko reprezentacji Rosji nabawił się kontuzji. 32-latek przeszedł już operacje usunięcia łąkotki z kolana i najprawdopodobniej do gry wróci za 4-5 tygodni. Nie jest to dobra informacja dla sztabu Barcelony, biorąc pod uwagę fakt, iż z drobnym urazem zmaga się także Adriano. Oprócz nich, na liście powołanych na klasyk zabrakło Jordiego Masipa, Aleixa Vidala, Douglasa i Sandro.

Dzisiejsza potyczka obu tych zespołów będzie już 231 w historii. Jak do tej pory, lepszy bilansem tych starć poszczycić mogą się Królewcy, którzy wygrywali dziewięćdziesiąt dwa razy. O jeden triumf mniej ma na koncie Duma Katalonii, a czterdzieści osiem razy padał remis. Jeśli dzisiaj uda się wygrać gospodarzom, dogonią oni madrytczyków w tej klasyfikacji i powiększą swoją przerwagę nad nimi w ligowej tabeli już do trzynastu oczek. Wielu jednak sądzi, że nie będzie to jednostronny mecz, bowiem stołeczni piłkarze do tego spotkania przystąpią w stuprocentach zmotywowani, mając na uwadze i zachowane teoretycznych szans na mistrzostwo, ale także chęć zrewanżowania się za listopadowe El Clasico. Wtedy, jak wszyscy dobrze pamiętają, Blaugrana rozgromiła swoich rywali, strzelając cztery bramki i nie tracąc ani jednej.

02.04.2016, godzina 20:30, Camp Nou
31. kolejka La Liga
FC Barcelona – Real Madryt

Przewidywane składy:
FC Barcelona:
Bravo – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Rakitić, Busquets, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar

Real Madryt: Navas – Carvajal, Pepe, Ramos, Marcelo – Casemiro, Kroos, Modrić – Bale, Benzema, Ronaldo

Opinie redaktorów:
Dominika Siudem (DumaKatalonii.pl): El Clásico, mecz na który wszyscy czekają, rządzący się własnymi prawami, w którym nigdy do końca nie wiadomo, kto zwycięży. Wydawać by się mogło, że to Barcelona jest faworytem, gdyż gra u siebie i ogólnie jest w dobrej formie, jednak Real, również prezentujący się dobrze, nie ma nic do stracenia, co sprawia, że niezwykle trudno jest wytypować tu zwycięzcę. Jeśli Królewscy przegrają to spotkanie, to już na pewno pożegnają się z pierwszym miejscem w La Liga, tak więc jestem przekonana, że będą tutaj walczyć na wszystkie sposoby. Barcelona natomiast nie chce przerwać swojej świetnej passy oraz chce już ostatecznie przypieczętować pierwsze miejsce w tabeli. Na ten moment wiadomo, że oba zespoły będą walczyć ze wszystkich sił, pytanie tylko, jak zaprezentują się po przerwie reprezentacyjnej i czy na ich grę wpłyną zbliżające się mecze w Lidze Mistrzów (zwłaszcza na Barcelonę, która grać będzie z Atlético Madryt). Czekajmy więc na to niezwykłe widowisko, podczas którego wszystko się może wydarzyć.

Hubert Bochyński (BlogFCB.com): Klasyki mają to do siebie, że wszelkie rozważania możemy włożyć między bajki, bo i tak każdy z nich potrafi nas czymś zaskoczyć. Małe znaczenie ma teraz seria meczów bez porażki Barcelony i słabszy sezon Realu. Nie ma też co patrzeć na sytuację w tabeli i wyraźną przewagę drużyny Luisa Enrique. Kiedy sędzia rozpocznie widowisko, wszystko zejdzie na dalszy plan i 22 zawodników będzie walczyło na całego. Oba kluby mają także w perspektywie grę w Lidze Mistrzów, więc nie wykluczam jakichś niespodziewanych rozwiązań w wyjściowych jedenastkach. Jeśli miałbym się pokusić o wytypowanie wyniku, stawiałbym na podobne spotkanie co przed rokiem i wygraną gospodarzy 2:1. Na powtórkę z jesieni nie ma jednak co liczyć. Vamos!