Trzy powody dlaczego Guardiola przedłuży kontrakt

Pep Guardiola niebawem złoży podpisik na nowym kontrakcie. Nie mam wątpliwości. Zapytacie – skąd ta pewność? A to mam dla Was trzy powody.

…bo przecież wygrywa

No dobra. Dziesięć punktów straty do Realu znikąd się nie wzięło. Można mówić… bo sędziowie, bo Pique, bo Valdes, bo spalony, bo śnieg. Prawda jest taka, że Barcelona nie gra źle. W ważnych spotkaniach potrafią odpowiednio się spiąć i wygrać. Finał Ligi Mistrzów, mecze z Realem (nie zapominajmy o Superpucharze). Co by nie było jedynym niewypałem jest własnie ta przepaść punktowa do Królewskich w lidze. Ale zgodzcicie się wszyscy chyba – trzy na cztery mistrzostwa Hiszpanii, dwukrotnie Liga Mistrzów, oprócz tego wiele innych trofeów, to i tak znakomite osiągniecia. Zostawmy więc trenera w spokoju, bo przecież wygrywa.

…bo kto inny?

Znajdźcie mi zastępcę dla Guardioli, ale nie pierwszego z brzegu bez roboty. Ja chcę takiego, który połączy wiarę w wychowanków i podwórkowy styl Barcy z wynikami. Dobra, mamy Luis Enrique z Romy, który nie tak dawno temu kierował rezerwami Barcelony. Jego obecny zespół zajmuje szóste miejsce, a przecież jeszcze dwa sezony temu ta drużyna była wicemistrzem Włoch, czyli słabo. Barca to jednak zespół z inną filozofią gry niż wszystkie i prowadzi się go zgoła inaczej. Według mnie jeszcze za wcześnie na Luisa Enrique, który prawdopodobnie nie podołałby zadaniu. Zatem musi zostać Guardiola, bo kto inny?

…bo jeszcze dużo do zrobienia

Finał Copa del Rey, Liga Mistrzów. Jeżeli udałoby się pokonać Basków w finale Pucharu Króla byłaby szansa ponownego zagrania na nosie Realowi i zabrania im kolejnego trofeum do swojej gablotki, czyli Superpucharu Hiszpanii. Sporo drużyn w Champions League, które były faworytami napotkało niespodziewany opór. Manchester United już wyeliminowany, ale jest jeszcze Inter, Bayern czy Chelsea, które swoich meczów nie wygrały. To sprawia, że łatwiej będzie Barcy obronić to trofeum po raz pierwszy w historii. Aż się boję myśleć, co by się działo, gdyby w finale Ligi Mistrzów spotkał się ponownie Mourinho z Guardiolą. Nic tylko zasiąść na kanapie i oglądać nadchodzące spotkania, bo jeszcze dużo do zrobienia.

Guardiola zdobył w Barcelonie wiele, naprawdę wiele. Wszedł do szatni, ustawił zespół, a ten wygrał w swoim pierwszym sezonie sześć trofeów. Tego na co dzień sie nie spotyka. Ba! To pierwszy taki przypadek w historii! Zaskutkowało to tym, że teraz gdy Real po trzech latach posuchy prawdopodobnie zdobędzie w końcu mistrzostwo Hiszpanii, to nam pozostał niedosyt. Guardiola mówił, że odejdzie z zespołu, gdy nie będzie już widział w swoich piłkarzach ambicji i woli walki. Oglądając jego drużynę raz lub dwa razy w tygodniu mogę powiedzieć Wam jedno – to jeszcze nie teraz.

Autor: Remigiusz Kwiatkowski