Trzy punkty na dobry koniec weekendu

MD18618468746867

Tak, jak się można było spodziewać, tego niedzielnego wieczoru na Camp Nou Barcelona spokojnie i zdecydowanie dorzuciła do swojego dorobku trzy punkty. Ów mecz z Rayo Vallecano nie był jednak wybitnie jednostronny. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że był dość wyrównany. Nie obfitował w wielkie emocje, a mimo to było w nim coś, co sprawiało, że oglądało się go całkiem przyjemnie.

Pierwsza połowa, okazała się ciekawa już od pierwszych minut. Barcelona standardowo trzymała się przy piłce częściej, niż goście, aczkolwiek widać było, iż zawodnicy Rayo nie spali – starali się przechwytywać każde niedokładne podanie gospodarzy, wyprowadzać kontrę jak najszybciej się da. Zanotowali kilka dogodnych akcji i chociaż nie zagrozili w większym stopniu Jose Manuelowi Pinto, „Barca” niespecjalnie mogła odpoczywać.

Pierwsze kilka strzałów „Blaugrany” także zakończyło się niepowodzeniem, ale chyba nawet golkiper drużyny z Madrytu, Ruben, czuł, że bramka to kwestia czasu. Na prowadzenie Barcelona wyszła po urodziwym golu Davida Villi z dystansu, a po dwudziestu minutach  powiększył je, jak najbardziej, Leo Messi. Na początku goście wydawali się niezrażeni faktem, iż przegrywają. Stali się nawet bardziej aktywni, niż dotychczas, lecz po trafieniu Argentyńczyka gdzieś znikła ta ich iskierka. Wtedy gra prawie całkowicie przeniosła się na połowę Rayo.

Na drugą połowę piłkarze z Madrytu wyszli nieco pozbawieni mocy. Starali się stawiać jakiś tam opór, jednak niezbyt przeszkadzało to Barcelonie. Gdy zaczęli przegrywać już trzema golami, bo do siatki przyjezdnych ponownie trafił Messi, powoli się otrząsnęli, by niedługo później zdobyć honorowego gola po rzucie rożnym. W odpowiedzi na to gospodarze zaczęli atakować jeszcze niebezpieczniej, niż dotychczas , a w ślad za nimi znów poszli piłkarze Rayo Vallecano. Spotkanie stało się naprawdę interesujące. Świetną akcję zmarnował też Alexis, co jest już, niestety, rutyną i chyba nikogo nie zdziwi. Szczęścia pod bramką Vallecano zabrakło też Thiago, choć bez wątpienia dwoił się tam i troił. W ostatnim kwadransie meczu sytuacja nieco się uspokoiła, dopiero w doliczonym czasie „Barcy” zachciało się czwartej bramki, lecz ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 3:1.

Zwycięstwo w tym meczu było raczej pewne. Z drugiej strony jednak, goście poradzili sobie naprawdę dobrze z liderem La Ligi i udało im się wyjechać ze stolicy Katalonii z podniesioną głową. Manity, tak jak jesienią, wprawdzie nie obejrzeliśmy, ale sądzę, że to może nawet i lepiej. Na taką porażkę bowiem zawodnicy Rayo nie zasłużyli na pewno.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273