Typ niepokorny – czyli jak Suarez „zagra” w Barcelonie

luis-suarez-barcelona-club-leon_3192650

W tym sezonie szeregi FC Barcelony zasilił Luiz Suarez. Urugwajczyk po nieudanym dla siebie mundialu znalazł swoje miejsce w jednym z najlepszych klubów w Europie. O transferze Suareza z Liverpoolu mówiło się jeszcze przed Mistrzostwami Świata. Teraz Urugwajczyk rozpoczął już oficjalnie treningi w stolicy Katalonii. Jak sam przyznaje, w tym momencie z nadzieją patrzy w przyszłość związaną z klubem będącym od zawsze jego marzeniem.

Luis Suarez do Barcelony trafił z Liverpoolu, jednak swoją przygodę z europejskim futbolem rozpoczął w 2006 roku od gry w holenderskim FC Groningen. Po roku występów w tymże klubie przeniósł się do Ajaxu Amsterdam, gdzie zaczął święcić prawdziwe piłkarskie triumfy i bardzo szybko stał się jedną z największych gwiazd zespołu. Od 2011 roku Suarez grał już dla The Reds. To właśnie z Liverpoolem w sezonie 2011/12 niepokorny Urugwajczyk zdobył m.in. Puchar Ligi Angielskiej i wystąpił w finale Pucharu Anglii, w którym to jego drużyna uległa Chelsea Londyn 2:1. W ostatnim sezonie na Anfield (2013/14) zdobył 31 bramek w 33 spotkaniach, co zaowocowało w późniejszym czasie nagrodą Europejskiego Złotego Buta, którą otrzymał za zajęcie ex aequo z Cristiano Ronaldo I miejsca w rankingu na najlepszego strzelca wszystkich najważniejszych europejskich lig zrzeszonych w UEFA.

Czy Suareza w Barcelonie czeka świetlana przyszłość?

Biorąc pod uwagę jego talent, determinację i umiejętności, o los tego piłkarza możemy być  raczej spokojni. Wiadomo jednak, że na Camp Nou konkurencja duża, wymagania spore, ciśnienie nieustannie rośnie. To wszystko wydaje się być jednak kroplą w morzu, bowiem Luisowi Suarezowi w jego spektakularnej karierze może przeszkodzić nie kto inny jak sam Luis Suarez. Informacje o jego wybrykach związanych z gryzieniem przeciwnika nie raz obiegały światowe media. Tak, tak Urugwajczyk lubi sobie czasami pokąsać kolegę z przeciwnej drużyny. Właściwie nie wiadomo skąd się to wszystko bierze. Być może Suarez naoglądał się za dużo Mikea Tysona atakującego w nieprzepisowy sposób Evandera Holyfielda. Żarty żartami, a tak poważnie podczas tego pamiętnego starcia Tyson nie wytrzymał nerwowo napięcia związanego z walką o pas mistrza świata federacji WBA i najnormalniej w świecie odgryzł przeciwnikowi kawałek ucha. Mamy zatem żywy dowód na to, że tego typu sytuacje zdarzają się w sporcie na najwyższym poziomie.

Tak więc skoro bokser może, to dlaczego piłkarz nie może?

Ano dlatego, że nikt w Barcelonie nie będzie tolerował takich zachowań. Zgodnie z mottem: „Més que un club“ – „Więcej niż klub“ Barcelona to nie tylko grupa ludzi kopiąca piłkę, ale również zespól kreujący pewne wzorce zachowań, mający swój własny – ujmując metaforycznie „dess code“, określający co wypada, a czego nie wypada wyczyniać na boisku i poza nim. Zasada niby niepisana, bo przecież piłkarz wolnym człowiekiem jest, ale wiadomo reputacja klubu – sprawa priorytetowa. Zostawiając względy czysto PR- owe warto zwrócić także uwagę na kwestie absencji, które łączą się nierozerwalnie z wybrykami Suareza. Piłkarz grając jeszcze w Ajaxie Amsterdam za ugryzienie rywala został ukarany zakazem gry w dwóch kolejnych meczach ligi holenderskiej. Do bliźniaczo podobnej sytuacji doszło w sezonie 2012/13. Wówczas to grający w barwach Liverpoolu Urugwajczyk zaatakował zawodnika Chelsea Branislava Ivanovica, w konsekwencji czego był zmuszony pauzować dziesięć spotkań. Do trzech razy sztuka? Miejmy nadzieję, że do trzech i tylko do trzech, bowiem podczas tegorocznego mundialu Luis Suarez znowu nie zapanował nad emocjami i ugryzł reprezentanta Włoch Giorgio Chielliniego. Po tym incydencie FIFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne w sprawie Urugwajczyka i postanowiła zawiesić go na dziewięć spotkań międzynarodowych. To wiązało się niestety z jego absencją w kolejnych mundialowych meczach. Dodatkowo Suarez został zawieszony na cztery miesiące we wszystkich aktywnościach piłkarskich (zawodnik nie ma wówczas nawet prawa przebywać na stadionie i dopingować swojej drużyny).

Te i inne kłopoty wynikające z niesubordynacji Suareza z pewnością nie spotkają się z aprobatą władz FC Barcelony. Klub nie będzie miał pożytku z zawodnika, który zamiast grać, pauzuje za karę kilka spotkań w sezonie. To oczywiście najczarniejszy z czarnych scenariuszy. Nikt nie wróży Suarezowi kolejnych „kąśliwych” akcji, zwłaszcza w szeregach Barcelony, jednak wszyscy wiemy, że po tym zawodniku można spodziewać się wszystkiego co najdziwniejsze i najbardziej zaskakujące. Piłkarz po przybyciu do stolicy Katalonii podkreślał w licznych wywiadach, że nie może się doczekać regularnej gry w zespole. Jest świadomy błędu, który popełnił i za który przyszło mu teraz zapłacić. Stara się zapomnieć o tym co się wydarzyło w Brazylii i iść dalej. Taka postawa cieszy i daje nadzieję, że podobne incydenty ze strony Urugwajczyka nie będą miały już miejsca. Głowa to jedno, co jednak może człowiek w obliczu instynktów, które budzą się na tyle niespodziewanie, że nie dają się w żaden sposób kontrolować?

Nieoficjalny debiut

Jak wiemy Luiz Suarez zdążył już zadebiutować w barwach FC Barcelony. W nieoficjalnym meczu o Puchar Gampera piłkarze Blaugrany wygrali 6:0 z meksykańskim Club Leon FC. Urugwajczyk ku uciesze wszystkich kibiców pojawił się na boisku w 77. minucie zmieniając Rafinhę. Na kolejny, tym razem już oficjalny mecz Suareza będziemy musieli poczekać aż do 26  października. Wówczas Barcelona podejmie swojego największego rywala, czyli Real Madryt. Czeka nas zatem wymarzony „come back” Wielkiego Niepokornego.

O tym jak wielkiej klasy zawodnikiem jest Luis Suarez mieliśmy okazję przekonać się oglądając go w meczach zarówno Ajaxu Amsterdam jak i Liverpoolu. Podczas mundialu to w dużej mierze dzięki niemu Urugwaj zdołał wyjść z grupy śmierci, ogrywając takie drużyny jak Anglia, czy Włochy. Wielu z nas zastanawia się do dzisiaj, czy wynik spotkania 1/8 finału z Kolumbią byłby taki sam (2:0) gdyby zagrał w nim Suarez. To są oczywiście domniemania, które nie zmienią rzeczywistości. Prawda jest taka, że Luis Suarez został graczem FC Barcelony. Z tym klubem może osiągnąć naprawdę wiele. Wszystko zależy od niego. On musi znaleźć w sobie zwycięzcę. On musi utorować sobie drogę do sukcesu i przestać sobie samemu przeszkadzać.