Visca Catalunya!

12 grudnia 2013 r., Artur Mas, lider centroprawicowej katalońskiej partii politycznej CiU, ogłosił, że w porozumieniu z innymi organizacjami politycznymi, 9 listopada 2014 r. odbędzie się referendum niepodległościowe ws. Katalonii. Plebiscyt, który planowo miał odbyć się w najbliższą niedzielę, został zawieszony mocą wyroku Sądu Konstytucyjnego Hiszpanii, a w jego miejsce przeprowadzono referendum konsultacyjne, w którym udział wzięło nieco ponad 2 mln uprawnionych do głosowaniach, z których aż 80% opowiedziało się za utworzeniem niepodległego państwa. 

Powód formalny, takiej a nie innej decyzji hiszpańskiej władzy sądowniczej, był oczywisty – w myśl obecnie obowiązującej konstytucji Hiszpanii i artykułu 92 ust.1 (Decyzje polityczne o szczególnym znaczeniu mogą być poddane pod referendum konsultacyjne wszystkich obywateli), w Hiszpanii można przeprowadzić, w tak ważnej materii jak jedność państwa, tylko referendum ogólnokrajowe, a nie, jak w przypadku Katalonii, dotyczące tylko mieszkańców tego regionu.

Aby lepiej zrozumieć, dlaczego ten region chce secesji i budowy państwa niezależnego od Hiszpanii, należy pokrótce przybliżyć historię samej Katalonii, a w szczególności wydarzenia z okresu dyktatury gen. Franco, które dzisiaj wpływają na tożsamość Katalończyków.

XVIII-XIX w.

Choć historia samej Katalonii sięga starożytności, to niewątpliwie decydujące wydarzenia dla tego regionu miały miejsce już w XVIII w. Wtedy to Katalończycy po raz kolejny próbowali oderwać się od Hiszpanii, co było związane z kolejnymi zmianami dynastycznymi na tronie hiszpańskim. Powstanie, które wybuchło w 1705 r., zostało zainicjowane przez Katalonię, Aragonię i Walencję, zostało stłumione dopiero kilka lat później przez Filipa V, 12 września 1714 r. zdobyta została Barcelona. Mimo poniesionej klęsk, 11 września jest Dniem Niepodległości Katalonii, tzw. Diada.

Nowe i restrykcyjne prawo, Nueva Planta, z 1716 skutecznie ostudziło zapały regionów Hiszpanii do wszczynania kolejnych rebelii. Paradoksalnie nowy porządek prawny sprawił, że okres ten dla Katalonii był naznaczony dynamicznym, a wręcz spektakularnym rozwojem ekonomicznym, który jeszcze dzisiaj pozostawił swoje ślady (25% PKB Hiszpanii to wkład Katalonii właśnie).

Od końca XIX w. tendencje separatystyczne rosły na sile. Wydawać by się mogło, że Hiszpania targana wewnętrznymi sporami oraz m.in. wojnami napoleońskimi będzie upadała, tak się jednak nie stało. Barcelona przeżywała boom ekonomiczny i dopiero pod koniec XIX w. Baskonia stała się regionem jeszcze silniejszym ekonomicznie.

Burzliwy wiek XX

Pierwsze lata XX w. były burzliwe dla całego świata, Europy, a także Hiszpanii (wystarczy wymienić Wielką Wojnę, wojnę domową w Hiszpanii czy w końcu II wojnę światową). W 1939 r. nastały niemal 40-letnie rządy generała Francisco Franco. Dla całej Hiszpanii, a w szczególności dla Katalonii czy Baskonii, był to okres zniesienia wolności demokratycznych w myśl systemu autorytarnego. Franco, był wielki zwolennik monarchii, choć przywrócił ją dopiero w 1974 r. Co więcej, był przeciwny jakimkolwiek ruchom autonomicznym czy pluralizmowi politycznemu. 36-letni okres dyktatury frankistowskiej to ciężkie lata dla Katalonii i Katalończyków, którym zabroniono używanie m.in. języka katalońskiego, a szerzej mówiąc, Madryt narzucił Katalonii czy Baskonii swoje reguły gry. Życie kulturalne, społeczne czy instytucjonalne bardzo upadło. Niemniej jednak trzeba też zauważyć, że tzw. Hiszpański Cud gospodarczy, okazał się zbawienny dla tego regionu, który sprawił, że Katalonia stał się jednym z największych okręgów przemysłowych w Europie.

Po śmierci gen. Franco w 1975 r. i przyjęciu nowej konstytucji trzy lata później, Katalonia obok Baskonii odzyskała autonomię polityczną i kulturalną – przywrócono m.in. nazwę władz katalońskich,  Generalitat de Catalunya.

Tożsamość – katalonizm a nacjonalizm kataloński

Katalończycy różnią się od Hiszpanów. Aby zrozumieć tożsamość Katalonii i jej mieszkańców, trzeba wyjaśnić dwa pojęcia, katalonizm oraz nacjonalizm kataloński. Pierwszy termin został ukuty w epoce romantyzmu w XIX w. i oznaczał ruch kulturowy, którego celem miała być ochrona charakterystycznych cech regionu i podkreślenie odrębności historycznej (na podobnej zasadzie moglibyśmy powiedzieć o śląskości). Z kolei nacjonalizm kataloński jest definiowany jako ruch polityczny, który czerpie z ideologii nacjonalistycznej. Katalonia to autonomiczny podmiot, który nie ma nic wspólnego z Hiszpanią. Nacjonalizm w wydaniu katalońskim zakłada, że Katalończycy mają prawo o samostanowieniu, ponieważ są narodem, który posiada swoją kulturę, tradycję, historię i język. Te dwa pojęcia kształtują katalońską tożsamość, która sprawia, że chęć odłączenia się od Madrytu, nigdy nie wygaśnie.

Independència

Za referendum przemawiają trzy aspekty. Po pierwsze: tożsamość Katalonii, czyli poczucie, że jest narodem katalońskim, a nie hiszpańskim; po drugie przekonanie, że niepodległa Katalonia byłaby silnym państwem, które mogłoby być podmiotem, w strukturach Unii Europejskiej czy ONZ. W końcu Katalończycy są przekonani, że w obliczu panującego kryzysu w całym państwie, lepiej będzie im bez Madrytu niż z nim, w końcu nie bez powodu przez lata Katalonia była uważana za tzw. spichlerz Hiszpanii, a łożenie kolejnych miliardów euro na nieudolne władze centralne dla Katalończyków jest bezcelowe.

Katalonia na ten moment musi pogodzić się z swoją sytuacją polityczną. Brak podstawy prawnej do przeprowadzenia referendum, które mogłoby dać jakąś legitymację dla utworzenia niepodległego państwa oraz twardy sprzeciw władz centralnych sprawia, że region ten prawdopodobnie na długie lata pozostanie tylko regionem autonomicznym. Nie dziwimy się także władzom Hiszpanii – precedens Katalonii stałby się faktycznym zagrożeniem dla jedności całego państwa, ponieważ Kraj Basków także marzy o niepodległości.

Wyniki niedzielnego referendum były łatwe do przewidzenia i z perspektywy czasu można tylko ubolewać nad tym, że kampania wyborcza pochłonęła kilkanaście mln euro, a przecież wiadomo było, że większość głosujących będzie za.

Co z Barceloną

Hipotetyczna niepodległość Katalonii byłaby ciosem w serce dla całego futbolu. Jak zapowiadają władze La Liga, w zaistniałej sytuacji Katalonia musiałaby utworzyć własną ligę. Oznaczałoby to ni mniej ni więcej, jak utworzenie katalońskiej ekstraklasy, w której prym wiodłaby Azulgrana razem z Espanyolem. Pomysł nieintratny dla nikogo. Oczywiście można by dopuścić ileś zespołów z Katalonii do rozgrywek hiszpańskiej ekstraklasy i niższych lig, tak jak ma to miejsce w lidze francuskiej z AS Monaco. W końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał się pozbyć kury znoszącej złote jaja, jaką jest Barcelona, El Clasico i wszystko co z tym związane.