W cieniu sław: Pep, walizka otwarta coraz szerzej

Nie chcę pisać o porażce z Osasuną. Nie chcę pisać o głupich komentarzach, które pojawił się dwa tygodnie temu pod moim felietonem. Nie chcę pisać, bo po co? Przecież co nie zrobiłby Guardiola i tak będzie święte, piękne, pachnąc i cudowne. Ślepi i głusi. Tacy jesteście.

Kilka, a może nawet kilkanaście artykułów o tym jak Pep spieprzył mecz z Osasuną. Dziesiątki argumentów przemawiających za tym, że Mister postradał zmysły. To i tak nie daje wam do myślenia. Bo przecież kontuzje kluczowych graczy. Bo rak ucha u Tito. Bo zniżka formy Messiego. Bo kryzys. Bo wszystko… z wyjątkiem Guardioli. On jest przecież nieomylny. A BlogFCB.com to kryminaliści i heretycy. Jak można pisać o człowieku, który wygrał nam dwa razy Ligę Mistrzów i trzy razy mistrzostwo kraju, że jest złym trenerem?

Kiedy tu nie chodzi o to, czy Pepowi skończył się pomysł, czy też dokonał złych transferów. Problemem jest to, że Guardiola jest upartym osłem, któremu na dodatek już nic się nie chce. Nie potrafię zrozumieć dlaczego we wczorajszym meczu na trybunach wylądował Tello, a na ławce zasiadł beznadziejny Pedro i drewniany Cuenca. Sam Guardiola powtarza przecież, że grają ci, którzy są w najlepszej dyspozycji. Skąd w takim razie na boisku wziął się Rodriguez, którego rozwój zaczyna wyglądać jak równia pochyła? Denerwujące jest to, że piłkarzy i trenera dopadła monotonia, która przeistoczyła się w lenistwo. Czemu w meczach z Villarrealem i Osasuną nie widzieliśmy tej ekipy, która grała wczoraj na BayArena? Albo tej, która zdeklasowała na Camp Nou Valencię, awansując tym samym do finału? Zawodnikom w lidze po prostu grać się nie chce, a Pep im przyklaskuje. Messi, który wkręcał w ziemię obrońców Los Ches, w Pampelunie był cieniem siebie, bo oszczędzał siły na pierwszy mecz 1/8 Pucharu Europy.

Mister ten fakt zwyczajnie akceptuje. Ligę wygraliśmy już trzy razy z rzędu, więc teraz skupmy się na innych pucharach. Taką idę obrał przed tym sezonem Pep Guardiola. Teraz można się śmiać ze słów trenera, który mówił, że mecz z drużyną Osasuny to najważniejsze spotkanie sezonu. Jeżeliby takim było to nie grałby Sergi Roberto, a Fabregas lub chociażby Adriano. W meczu z Hospitaletem grała cała trójka wirtuozów środka pola (Xavi, Iniesta, Cesc). Ba! Całe trio zagrało również w rewanżu, gdzie kontuzji doznał Andres Iniesta. Wtedy bezbłędny Josep uznał za konieczne wystawienie największych pereł, a w meczu, który decydował o być mistrzem, albo nie, postanowił dać chwilę odpoczynku wszystkim Mistrzom Świata z drugie linii naraz?! To są żarty? Ależ nie, Pep jest najzwyczajniej w świecie głupi.

Wstyd mi przed Alexisem Sanchezem, który przyszedł do drużyny mającej ciągły głód gry. Chilijczyk podarł i wyrzucił do śmieci kontrakty z Interem i Manchesterem City. Oba kluby oferował mu lepsze warunki finansowe. Mimo to skrzydłowy wybrał Barcelonę. Na pewno nie spodziewał się, że będzie jedną z nielicznych osób, którym zależy na tryumfowaniu w tej ekipie.

Pep nie ma jaj. A facet na takim stanowisku bez zdecydowanej charyzmy, utrzymać się po prostu nie może. Guardiola sam otwiera sobie walizkę, w którą spakować powinien swoje durne 3-4-3 i za wysokie ego, a następnie wyjść.

Jeżeli w zespole nadal będą równi i równiejsi, Jeżeli nadal będziemy grać systemem, który w ogóle nie pasuje do profilu naszych piłkarzy. Jeżeli Guardiola nie przekona swoich grajków by wsadzili choć trochę serca w to co robią, to trzeba będzie się pożegnać. I nie zrobię tego ja, Rosell czy ktokolwiek inny. Zrobi to sam Mister, którego bagaż błędów zaczyna się już przepełniać. My będziemy mogli mu pokazać grzecznie drzwi i powiedzieć: “Pep! Zapomniałeś skarpetek.”