W drodze na Mundial – ciąg dalszy

Jak wiedzie się „naszym” w barwach narodowych? Za nami dwa kolejne mecze eliminacji do Mundialu w wykonaniu Barcelonistów w swoich reprezentacjach. Na celowniku mamy oczywiście Hiszpanię, Argentynę oraz Chile. Przyjrzyjmy się więc wszystkim pięciu spotkaniom.

HISZPANIA – BIAŁORUŚ 4:0 (12.10.12)

„Wielki Piątek” dla Barcelony, a konkretnie dla Jordiego Alby i Pedro, który ustrzelił swojego pierwszego hat-tricka. Tym samym udowodnili oni, że Barcelona=La Roja. To nie podlega wątpliwości. Obaj zawodnicy grali tego wieczora niesamowicie, wraz z resztą reprezentacji byli dla rywala bezlitośni. Co prawda, nie był on wyjątkowo wymagający, wynik jednak ma swoją wartość, zarówno punktowo, jak i mentalnie. Po tym spotkaniu Hiszpanie awansowali na pierwsze miejsce w swojej grupie.

ARGENTYNA – URUGWAJ 3:0 (12.10.12)

W tym spotkaniu główną rolę także odgrywał jeden z graczy Barcelony, a mam na myśli naturalnie Leo Messiego. Zdobył on dla Albicelestes dwie z trzech bramek, a wszystkie, w woli ścisłości, padły podczas drugiej części meczu. W pierwszej połowie Argentyńczycy mieli kilka dogodnych akcji, których, niestety, nie wykorzystali, wobec tego o pierwszego gola musieli walczyć aż do 66. minuty. Wtedy właśnie piłkę do siatki wpakował Messi. Niecałe dziesięć minut później jego wyczyn powtórzył Sergio Aguero, a zaraz po nim, bo w 80. minucie, wisienkę na torcie sprawił rodakom po raz drugi Leo. Argentyńczycy, zdobywając te trzy punkty, prowadzili w tabeli, wyprzedzając o jedno „oczko” Kolumbię i Ekwador.

EKWADOR – CHILE 3:1 (12.10.12)

Zdecydowanie najciekawszy mecz spośród wszystkich, jakie tylko można było obejrzeć w piątek. O co chodzi? No, oczywiście o TO. Pomysł ciekawy, nie powiem. Pragnę jednak zauważyć, że jesteśmy na boisku, a nie w Hollywood, nominacja do Oskara jednak gwarantowana. Jeśli chodzi o resztę spotkania, warto zauważyć, że nienajlepsza forma Chilijczyków wciąż trwa. W spotkaniu z Ekwadorem co prawda mieli szansę na komplet punktów, ponieważ pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1, ich nadzieje jednak rozwiał drugi gol Felipe Caicedo (rzut karny), a w doliczonym czasie o zwycięstwie Ekwadorczyków przesądził Segundo Castillo.

HISZPANIA – FRANCJA 1:1 (16.10.12)

La Roja przez ponad godzinę trzymała trzy punkty w garści, radząc sobie całkiem dobrze z Trójkolorowymi. Pamiętam nawet, jak w 92. minucie komentator Orange Sportu powiedział, że Francuzi, choć idzie im to opornie, do ostatniej sekundy będą walczyć o choćby wyrównanie wyniku. Pomyślałam wtedy „jakim cudem?” A no, cudem o nazwie Oliver Giroud. Jeżeli ktoś odważył się wyłączyć telewizor po upływie podstawowego czasu, zrobił największy błąd, jaki może popełnić fan futbolu, ponieważ wynik meczu wcale nie był zamknięty. Hiszpanie nieco o tym zapomnieli i najprawdopodobniej nie bolałoby to tak bardzo, gdyby nie to, że kilkanaście sekund później spotkanie się zakończyło. Gola dla mistrzów świata i Europy zanotował Sergio Ramos, w tabeli natomiast obie te drużyny, z dorobkiem 7 punktów, znajdują się na pozycjach gwarantujących bezpośredni awans do Mundialu 2014.

CHILE – ARGENTYNA 1:2 (16.10.12)

Cules Barcelony mogli mieć nieco rozdarte serca, a ci, którzy kibicowali Alexisowi Sanchezowi, znów się zawiedli. Tym razem pierwsze dwa gole zdobyli Argentyńczycy (Leo Messi w 28. minucie oraz Gonzalo Higuain w 31. minucie). Dwubramkowe prowadzenie utrzymywali do końca czasu podstawowego, aż o honor drużyny postanowił powalczyć Felipe Gutierrez. Jak się okazało, walkę tę zakończył powodzeniem i choć nie pomogło to za bardzo Chilijczykom, warto docenić, iż grali do samego końca.

A Wy? Jak oceniacie występy Katalończyków w kadrach narodowych?