W gorącej wodzie kąpany: Czekając na cud

Od początku dnia przebierałem nogami, nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu piłkarze wybiegną na murawę San Mames. W ostatnim czasie Barcelona rozpieszczała swoich kibiców i nie zmienił tego nawet mecz w Tbilisi. Pomyślałem – „zwykły wypadek”, „dziś będzie inaczej”. Rzeczywiście, było, ale niestety scenariusz nie zakładał happy endu, a reżyser i aktorzy zaserwowali nam dramat, podczas gdy widownia przyszła na festiwal. Taki natomiast urządzili sobie piłkarze z Bilbao, choć to bardziej podchodzi pod film katastroficzny. Po takim blamażu wypadałoby się przespać, przetrawić, ale tego meczu nie można pozostawić bez komentarza.

Luis Enrique już przed meczem postanowił nas zaskoczyć. Obrona została wzięta z łapanki i kazano im ze sobą grać. Na napadzie w Bilbao Aduriz, czyli postawienie na Mascherano w pomocy wydawało się dobrym manewrem, ponieważ prędzej Bartra z Vermaelenem wygrają główkę z Baskiem niż niewysoki Argentyńczyk. Jak się okazało, snajper Athleticu i z takimi zawodnikami potrafi sobie poradzić w powietrzu. Bartra kolejny raz udowadnia, że drugim Puyolem to on nie zostanie, a opinie w stylu „musi dostać szansę” zaczynają się powoli zamieniać w puste slogany. Z kolei rolę tego, który prezentuje gole rywalom przejął Dani Alves od Jeremy’ego Mathieu. Jestem w stanie zrozumieć zmęczenie po meczu z Sevillą, ale nie zrozumiem, dlaczego obrona została tak gruntownie przemeblowana. W każdym razie średnia traconych goli na mecz w oficjalnych spotkaniach tego sezonu na razie wynosi 4. Ciężko sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz Barca w ogóle straciła 4 gole w pojedynczym starciu, a co dopiero dwa razy z rzędu.

Sergi Roberto był jednym z najgorszych graczy na murawie podczas meczu z Athletikiem / foto: Viva Barca (Facebook)

Sergi Roberto był jednym z najgorszych graczy na murawie podczas meczu z Athletikiem / foto: Viva Barca (Facebook)

Podobna katastrofa zdarzyła się w środku pola. Tercet Mascherano-Rafinha-Sergi Roberto już zapowiadał niezłą jazdę. Argentyńczyk zaliczył jeszcze kilka odbiorów i generalnie ciężko się do niego przyczepić, ale ci, którzy mieli odpowiadać za kreowanie okazji zasłużyli na solidną burę. Najbardziej wpienia mnie trzymanie w drużynie Sergiego Roberto. Nie wiem czy to kwestia wiary w magię La Masii, ale ten człowiek już dawno powinien wylądować w Stoke City. Z łatwością klub pozbywa się Adamy i Halilovica, podczas gdy w ekipie jest 23-latek, który w tym wieku nie zdołał jeszcze błysnąć, a jako kreatywny pomocnik boi się zagrać prostopadłą piłkę. Ba, ma problemy z podaniami do przodu. Lucho uparcie wierzy w tego piłkarza, ale cierpi na tym ławka rezerwowych. W przypadku urazu Rakitica czy Iniesty Barcelona ma problem i nie jest w stanie zapewnić rozegrania na przynajmniej przyzwoitym poziomie.

Manuel Neuer jest obecnie wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o fach bramkarski, ale niektórym golkiperom powinno zabronić się wychodzenia poza pole bramkowe. Ter Stegen potrafi bronić fantastycznie na linii, całkiem nieźle gra nogami (choć teraz miał też z tym problemy), ale do niektórych rzeczy nie jest stworzony. Nie wiem czy taka jest niemiecka szkoła bramkarska, ale jeśli tak, to MATS przysypiał na tematach związanych z grą na przedpolu. Wrócił wcześniej z wakacji, aby grać nie tylko w Lidze Mistrzów, ale również w Primera Division, ale wygląda na to, że już w rewanżu z Athletikiem będzie musiał ustąpić miejsca Claudio Bravo, który nawet nie zdążył rozpocząć walki o miejsce w jedenastce. Ter Stegen miał okazję porządnie wypocząć, a tak naprawdę w czasie presezonu nie wygrał niczego. Okazję na odpoczynek będzie miał w ligowe weekendy, kiedy zasiądzie na ławie.

Czego jeszcze się dowiedzieliśmy? Że atak bez Messiego ma wielkie problemy. W sumie to było znane od dawna, ale czasem przebłyski niektórych zawodników zamazywały trochę obraz. Argentyńczyk ma prawo być zmęczony. Poprzedni sezon w klubie był intensywny, później przyszedł czas na Copa America, w którym Leo zagrał do samego końca turnieju. Wrócił też wcześniej ze swoich wakacji, aby był gotowy na pierwsze ważne mecze. W Tbilisi był aktywny przez 90 minut. Dogrywka nie była już taka intensywna w jego wykonaniu, a w Bilbao był już totalnie wyłączony, jakby ktoś odciął mu prąd. Pytanie jest takie, na ile jest to kwestia zmęczenia, a na ile dobra gra w obronie Basków. Czasu na odpoczynek nie ma w ogóle, bo w poniedziałek rewanż, a drużyna potrzebuje Messiego na najwyższym poziomie. Bez tego nie ma nawet co marzyć o korzystnym wyniku, a takim nie jest 1:0 czy 2:0.

Problemów jest masa, a czasu do naprawy niedużo. Można wierzyć w cud, nikt nie zabiera piłkarzom szansy, ale ciężko jest o optymizm, jeśli ogląda się takie spotkania jak to piątkowe. Wydaje się, że jedynym ratunkiem jest wiara w mechanizmy wypracowane w poprzednim sezonie oraz w formę Messiego. Tym razem nie można testować ustawienia, w którym grają pozoranci, a nie klasowi gracze. Oczekujemy Barcelony, która nawet gdy przegrywa, to potrafi napawać nadzieją. Czas do poniedziałku będzie się niesamowicie dłużył, ale będę czekał z niecierpliwością, tak jak robiłem to dziś.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273