W pełni uzbrojeni, czyli zapowiedź El Clasico!

Wszyscy gotowi? Ubrani w barwy? Niecierpliwi i oczekujący wielkiego widowiska? No to zaczynamy, spotkanie rundy w Primera Division już za moment. Obie strony rzucają na szalę wszystko, co mają najlepszego. Próby wyleczenia kluczowych zawodników zakończyły się powodzeniem, jak również starania o zachowanie zdrowia innych asów. Oba tercety napastników są przygotowane na piękną i skuteczną grę. Kto okaże się lepszy? Ciężko przewidzieć, ale pewne jest to, że przez następne dwa tygodnie nie zabraknie nam tematów do rozmowy.

Pytanie tylko czy do rozmowy o błędach, czy o znakomitej grze Barcelony. Sprawa formy obu zespołów jest tematem ciężkim do oceny. Gospodarze El Clasico – Real Madryt – pokazywali ostatnio, że nie tracą wielu goli. Świadczyć to powinno o szczelności formacji defensywnej Królewskich. Tak jednak nie jest, ponieważ drużyna zachowywała czyste konto, kiedy między słupkami jej bramki stał Keylor Navas. Kiedy w wyjściowym składzie bronił Kiko Casilla, okazało się, że Sevilla potrafiła wcisnąć wicemistrzowi Hiszpanii aż trzy gole. Wydaje się, że Kostarykanin będzie w pełni sprawny na to spotkanie, ale wyleczona kontuzja może częściowo wpłynąć na jego dyspozycję. Z resztą jemu mecze z Barcą na pewno nie kojarzą się dobrze, bo niejednokrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki w starciach z Katalończykami, kiedy jeszcze strzegł bramki Levante. Wcześniej wspomniany pojedynek z Sevillą to nie był ostatni kiepski występ Realu. Wszyscy pamiętamy na pewno spotkanie Ligi Mistrzów z PSG, kiedy Paryżanie marnowali stuprocentowe okazje, a Blancos zdobyli dość szczęśliwego gola po błędzie Trappa i ostatecznie zgarnęli trzy punkty. Taka drużyna z pewnością jest do ogrania dla Barcelony.

Szkopuł tkwi jednak w tym, że jedenastka Realu wygląda coraz bardziej okazale. Po wyleczeniu urazów wracają kluczowi gracze, a przede wszystkim James Rodriguez. Na Ramon Sanchez Pizjuan Kolumbijczyk rozpoczął jeszcze spotkanie na ławce, ale jego wejście znacznie rozruszało grę drużyny. Poza tym zdobył on gola w tamtym meczu, który finalnie nie zmienił jednak rozdziału punktów. Później James zebrał również dobre noty za reprezentacyjny ból w eliminacjach do mundialu w Rosji, kiedy rywalem jego kraju była Argentyna. W pełni sprawny wydaje się również Sergio Ramos, który z Andaluzji wracał, narzekając na bolący bark. Ciężko stwierdzić czy kapitan Realu jest stuprocentowo zdrowy, ale Benitez raczej nie zaryzykuje posadzenia go na ławce. Do wyjściowego składu wraca także Benzema, który poza kurowaniem się miał również problemy prawne. Francuz do tej pory prezentował całkiem solidną formę w derbach Hiszpanii. Pytanie tylko czy nagromadzone kłopoty pozwolą mu rozłożyć skrzydła. Były piłkarz Lyonu stworzy tercet z Cristiano Ronaldo i Garethem Balem i to będzie pierwsze wspólne spotkanie „BBC” od bardzo długiego czasu.

Podobne słowa można zastosować także, opisując sytuację Barcelony. Chuchano i dmuchano na Leo Messiego, szykowano go na najbliższe El Clasico i wydaje się, że się udało. Wiadomo, że Argentyńczyk został powołany i praktycznie na 100% wystąpi w meczu, ale niepewne jest to, ile dostanie minut. Jedne źródła mówią, że Leo zacznie spotkanie na ławce, inne typują, że wybiegnie na murawę od pierwszej minuty. Wydaje się jednak, że lider drużyny nie będzie w grze przez 90 minut. Jeżeli wynik będzie korzystny, to albo długo nie wejdzie na murawę, albo szybko ją opuści. Wydaje się jednak, że to nie będzie problemem. Po meczu z Las Palmas podnosiliśmy larum, że drużyna może mieć kłopoty ze zdobywaniem bramek i wygrywaniem, a tymczasem bez Messiego Barca przegrała jeden mecz (z Sevillą) i jeden zremisowała (z Villanovense, tam grał mocno rezerwowy skład). Neymar przejął pałeczkę przodownika i wraz z Suarezem zdobywali kolejne trafienia. W czasie absencji Leo pozostałe 2/3 tercetu „MSN” zdobyły wszystkie gole, jakie Barcelona zdobywała w tym okresie. Dlatego o trafianie do siatki Realu możemy być częściowo spokojni.

Nie można jednak tego powiedzieć o obronie. Od początku rozgrywek zespół traci masę goli i to często po indywidualnych błędach. Pewne miejsce w składzie ma Pique, który na Bernabeu zostanie przywitany porcją solidnych gwizdów, które będą mu towarzyszyły do momentu opuszczenia stadionu. Większą zagadką jest to, kto będzie partnerował Hiszpanowi w tym arcyważnym pojedynku. Sprawa jest skomplikowana, a żeby postarać się rozwikłać zagadkę, należy zacząć od… pomocy. Najważniejsze dla ustawienia pary stoperów będzie to czy w wyjściowym składzie wybiegnie Ivan Rakitic. Chorwat również dostał zielone światło do gry i został powołany. Media katalońskie są zdania, że Luis Enrique postawi na byłego zawodnika Sevilli od pierwszych minut, a to oznaczałoby, że niemal pewny jest występ Mascherano na środku defensywy. Gdyby jednak Ivan zasiadł na ławce, to Javier zostanie najprawdopodobniej przesunięty do drugiej linii (co mogłoby osłabić kreatywność zespołu w środkowej strefie), a obok Pique zagra Vermaelen lub Mathieu. Z pewnością nie będzie to Bartra, który na El Clasico nie otrzymał powołania. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że w zapowiedzi trzeba będzie uwzględniać spore braki kadrowe obu drużyn, ale wygląda na to, że jedynym brakującym zawodnikiem, uwzględniając oba zespoły, jest… Douglas. Celowo nie wspominam o Rafinhii, bo jego brakuje już dłuższy czas i jeszcze trochę potrwa jego powrót do zdrowia.

Ostatnie ligowe spotkanie na Bernabeu było oficjalnym debiutem Luisa Suareza w Barcelonie. Urugwajczyk zaczął mecz od pierwszych minut i wtedy jego współpraca z Neymarem czy Messim nie wyglądała wtedy tak znakomicie. Mimo wszystko to Barcelona pierwsza objęła prowadzenie, a stało się to za sprawą trafienia Neymara. Następnie było już tylko coraz gorzej. Z rzutu karnego wyrównał Cristiano, w drugiej połowie na prowadzenie wyprowadził gospodarzy Pepe, a na sam koniec Iniesta z Mascherano popełnili błąd, który wykorzystał Isco. Wyprowadził atak, który na bramkę zamienił Karim Benzema. Barcelona przed tym meczem była w gazie, nie przegrywała żadnych spotkań, a Bravo nabijał minuty z rzędu, w których nie przepuścił bramki. Pojedynek w Madrycie pozwolił jednak Realowi zbliżyć się do lidera z Katalonii na zaledwie jedno oczko. Tym razem gospodarze obejmą fotel lidera, wygrywając mecz. Miejmy nadzieję, że tak się jednak nie stanie. Życzę wszystkim wielkich emocji, ale mimo tego jak najmniej obgryzionych paznokci!

21.11.2015, godz. 18:15, Santiago Bernabeu
12. kolejka Primera Division
Real Madryt – FC Barcelona

Przewidywane składy:

Real: Navas – Danilo, Ramos, Varane, Marcelo – Kroos, Modric, James – Bale, Benzema, Cristiano

Barcelona: Bravo – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Busquets, Iniesta, Rakitic – Messi, Suarez, Neymar

Opinie redaktorów:

Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Koniec odliczania, doczekaliśmy się. Klasyk ma to do siebie, że wyzwala coś więcej niż tylko sportowe emocje, ale miejmy nadzieję, że czeka nas widowisko wyłącznie piłkarskie. Jeśli chodzi o formę obu drużyn, to wyżej stawiam jednak Blaugranę. Nie obawiam się o defensywę, bo wciąż w nią wierzę i myślę, że właśnie w takich spotkaniach trzeba udowodnić swoją jakość. W dodatku nikogo specjalnie nie trzeba mobilizować na mecze z Realem Madryt. Z drugiej strony mamy Leo Messiego i jego problemy zdrowotne. Jestem ciekawy w jakiej dyspozycji będzie Argentyńczyk, ale to nie jego uważam za kluczowy element układanki. Bardziej spoglądam na brazylijsko-urugwajski duet, który ostatnio czaruje. Mój typ to 1:3.

Hubert Bochyński (BlogFCB.com): Doczekaliśmy się! Czas dzielący nas od El Clasico można już mierzyć w godzinach. Jak zwykle podczas tej potyczki, emocje są wielkie, nie tylko te stricte sportowe. Od 18:15 królować będzie już jednak tylko futbol. Kluczowa będzie nie tylko forma w ostatnich tygodniach, ale także strategia przygotowana przez szkoleniowców oraz dyspozycja dnia. Ostatnio nieco lepiej spisują się Katalończycy, którzy zresztą przystąpią do spotkania z trzypunktową zaliczką, a ta z kolei nakłada presję na rywala. Barca do zyskania ma wiele, zaś stracenia naprawdę mało. Do gry powróci Leo Messi, który powinien być wartością dodaną do już okazałego ataku tworzonego przez Luisa Suareza i Neymara. Zasiądźmy przed telewizorami i delektujmy się tym galaktycznym starciem, prawdziwymi gwiezdnymi wojnami. Serce stawia na gości i to na ich wygraną 2:1 postawiłbym pieniądze.