W Walencji mówią po katalońsku – już tylko cztery punkty

FC Barcelona traci już tylko cztery punkty do liderującego ciągle Realu Madryt. Jeszcze niedawno mówiło się o szpalerze na Camp Nou, prawda? Teraz Barca musi zwyciężyć u siebie z Madrytem i liczyć choćby na jeden remis Królewskich, aby osiągnąć to, co jeszcze miesiąc temu było wydawało się być nierealne.

Real Madryt po raz pierwszy w tym sezonie nie strzelił gola na własnym obiekcie. Przy całkiem dobrej grze Valencii skończyło się to bezbramkowym remisem na Santiago Bernabeu, choć wynik mógł zmieniać się w drugiej połowie z minuty na minutę. Goście zasłużenie podzielili się punktami ze stołecznymi, choć wygrana Madrytu wcale nie byłaby w tym spotkaniu jakąś niespodzianką. Prawdą jest, że końcówka mecz to był istny horror, jednakże wszystko zakończyło się na strachu. Głównie za sprawą doskonale przygotowanego wczoraj Guaity, bramkarza Valencii.

Nam, kibicom Barcelony, pozostało skupienie się nadal na grze w krajowych rozgrywkach i liczenie na kolejne potknięcie Realu Madryt. Presja osiadła już na dobre na ramionach podopiecznych Jose Mourinho, a klęska zaczyna im powoli patrzeć w oczy. Jednakże powód do radości jest, bo “Biała La Liga” zaczyna przybierać barwy blau i grana.

Vamos!

źródło zdjęcia: Sport.es