War Machine

Pierwotnie ten artykuł miał dotyczyć Leo Messiego i jego nowej-starej roli w nowej-starej FC Barcelonie pod wodzą nowego trenera. Jednak wydarzenia z wtorkowego wieczoru sprawiły, że owszem o Messim będzie, ale też nie obejdzie się bez krytyki Dumy Katalonii po porażce z PSG.

Aby nie było tak ponuro już na samym początku, skupmy się na pozytywnych aspektach gry Dumy Katalonii. Pierwsza bramka zdobyta przez Leo Messiego, po zjawiskowej akcji zespołowej – coś czego w Barcelonie nie uświadczymy podczas każdego rozgrywanego spotkania. Takie bramki ciężko zdobyć grając na konsoli. Premierowe trafienie La Pulgi w tej edycji Ligi Mistrzów, było jest i będzie punktem odniesiena do ofensywnej gry Azulgrany.

Przeanalizujmy na spokojnie całą akcję bramkową podopiecznych Luisa Enrique. Całą akcję możemy podzielić na trzy fazy:

Iniesta inicjuje akcję w środku pola, podając do wbiegającego z lewego skrzydła do środka Neymara.

Iniesta podaje do Brazylijczyka i natychmiast go obiega, wbiegając na pozycję lewego skrzydłowego. Z kolei Neymar podaje do Messiego.

Następuje szybka wymiana z pierwszej piłki (to kluczowy aspekt), gdzie asystę zalicza Iniesta podając do Messiego, którego nie kontrolował David Luiz. Messi strzela bramkę.

Ta akcja to cała Barcelona – cała jej filozofia. Szybka wymiana podań na małej przestrzeni z pierwszej piłki przy wymienności pozycji. Błąd ze strony PSG polegał na tym, że defensywny pomocnik, w tym wypadku Thiago Motta, pozostawił zbyt wiele wolnej przestrzeni przed polem karnym gospodarzy, z czego skrzętnie skorzystali goście.

Żeby nie było tak kolorowo. Barcelona straciła w tym meczu aż trzy bramki, z czego dwie po stałych fragmentach gry, gdzie zawiodło indywidualne krycie (Mascherano przegrał pojedynek z Luizem, a Rakitić nie upilnował Verattiego). Najbardziej martwi jednak strata trzeciej bramki. Tu wyszły wszystkie niuanse, których nie widzieliśmy w meczach ligowych, ponieważ PSG to poziom europejski. Zero asekuracji i bierność przy bramce PSG aż bolało. Zaczęło się niewinnie w bocznym sektorze na lewej stronie Barcelony. Gdzie trójka zawodników PSG dosłownie rozklepała zawodników Dumy Katalonii.

Przy poziomie PSG widać było też wadliwość pressingu ze strony Blaugrany. Przy pressingu zasada jest prosta – albo wszyscy próbują odebrać piłkę, albo nie ma to sensu, bo przeciwnik spod takiego pressingu z łatwością wyjdzie. Wtorkowy wieczór obnażył defensywę Barcelony, bo gospodarze bez większych problemów, po kilku podaniach, wychodzili z własnej połowy boiska i groźnie atakowali.

Bardzo cieszy forma i postawa Messiego w tym sezonie. Asystuje, kreuje i wykańcza. I robi to z uśmiechem na twarzy, widać, że sprawia mu to przyjemność. W meczu z paryżanami, Argentyńczyk nie dość, że strzelił bramkę to wykreował jeszcze trzy okazje dla kolegów oraz miał wymierny udział przy bramce Neymara, gdzie swoją obecnością w polu karnym sprawił, że Brazylijczyk miał miejsce na oddanie strzału.

fourfourtwo.com

Leo Messi w meczu z PSG (fourfourtwo.com)

 Podsumowując całe spotkanie. Lucho, jak i cała drużna mają sporo do przemyślenia. Duet Messi-Neymar nie zagwarantuje Barcelonie tryumfu w Lidze Mistrzów. W meczu z PSG niemiłosiernie ogrywany był Alba, Busquets notował piekielnie groźne straty przed własnym polem karnym, Pedro chyba został w szatni; Iniesta i Rakitić znowu za mało dali w ofensywie, również Ter Stegen się nie popisał. 25 października mecz z Realem Madryt na wyjeździe. Niespełna miesiąc czasu żeby poprawić to co funkcjonowało źle w meczach z AOEL-em, Malagą i Paris Saint Germain.