Wiele rzeczy mówiliśmy o Victorze…

Bramkarz Barcelony ogłosił, że ostatecznie podjął decyzję i postanowił zmienić otoczenie już tą zimą. Minęło od tego trochę czasu, a zimowe okienko transferowe dopiero się zbliża, mnie jednak naszła ochota na rozważenie tego tematu akurat teraz.  

Oglądając Blaugranę raczej nie skupiam się na żadnym konkretnym zawodniku, ale ostatnio stosunkowo często w oczy rzuca mi się właśnie Victor. Niewątpliwie jest teraz w świetnej dyspozycji. Stwierdziłam, że wobec tego Barca ma się czym chwalić i przypomniałam sobie, że w sumie – w tym przypadku już niedługo. Zastanówmy się więc:  będziemy tęsknić?

W tej sprawie, jak zresztą w sprawie każdego transferu, mieliśmy zaszczyt usłyszeć wiele, wiele różnych ciekawostek. Sam Victor również miewał czasami dziwne wymagania, jeśli pamiętacie, o co chodzi. Oczywiście wiadomo, że z różnych perspektyw możemy na to spojrzeć i w efekcie zrozumieć chęci Valdesa lub nie. Ale, z drugiej strony, każdy ma czasem pomysły, które później bywają krytykowane, żeby nie powiedzieć, że głupie.

Victor też nieraz budził w nas mieszane uczucia. Jak każdy człowiek z krwi i kości miał lepsze i gorsze okresy i, jak na ironię, akurat teraz przyszedł czas na jego fantastyczną formę. W ostatnich meczach był bardzo skuteczny i czujny, czyli taki właśnie, jaki powinien być każdy bramkarz wielkiego klubu. Przeważnie byłam do niego neutralnie nastawiona, czasami bardziej negatywnie, ale teraz wydaje mi się, że może być niezbyt łatwo wypełnić lukę w składzie, gdy Valdes odejdzie.

Z  Barceloną jest on związany od 20 lat, a przez ten czas nazbierał pokaźną kolekcję trofeów, takich, jak mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla czy Superpuchar. Wiadomo, zdarzało mu się popełniać proste i niepotrzebne błędy, a czasami strzelał fochy, jednak bezsprzecznie Barca sporo mu zawdzięcza. Victor, przynajmniej dla mnie, jest charakterystycznym zawodnikiem w ekipie Blaugrany, dlatego sądzę, że szkoda, iż odchodzi, nawet pomijając jego zasługi, a trochę ich było. Przez sam sentyment jest trochę szkoda. Naturalnie nie wiem, jak z tym przywiązaniem u Victora, bo wydawać by się mogło, że z tego klubu zawsze wynosi się choć „garść” pozytywnych uczuć, David Villa na przykład jest z kolei idealnym kontrargumentem tej tezy – może sobie wspomina lata w Barcelonie od czasu do czasu, ale kiedy trzeba było, nie cykał się. Wobec tego nie będę słodzić o tym, jak bardzo Valdes będzie tęsknił do Katalonii. Przez te dwie dekady, mówiąc poetycko, ma cięższy bagaż wspomnień, niż taki El Guaje, o którym wspomniałam, więc pewnie będzie długo je wspominał, ale jak długo?

Nie da się lubić wszystkich w drużynie, będąc kibicem, ale wydaje mi się, że Cules zgodzą się, jeśli powiem, że my też o Victorze tak szybko nie zapomnimy. Może nie jest najlepszy w historii, ale wydaje mi się, że gdy już zmieni barwy klubowe, będziemy mogli powiedzieć, iż szatnię Barcelony opuścił naprawdę dobry zawodnik. Był przecież częścią drużyny tak długo, więc sam ten fakt czyni go świetnym graczem, a jeśli dołączymy tego jego dobytek pucharowy, setki minut z tak zwanym „czystym kontem” czy wyjątkowe interwencje, które ratowały drużynie życie, z pewnością popadniemy w zadumę. Takiego bramkarza najzwyczajniej w świecie szkoda oddawać, ale jeśli on sam tego chce, jedyne, co nam pozostaje, to życzyć mu powodzenia.