Wraz z odejściem Pepa kończy się coś, ale też zaczyna się coś nowego

Wszyscy się już chyba wypowiadali na temat odejścia Guardioli i objęcia przewodnictwa nad drużyną przez Tito Vilanovę. Każdy piłkarz, przy każdym wywiadzie jest wałkowany o opinię w tej sprawie. Co oni jednak mają mówić? Mają wybór, mogą być albo mili, albo szczerzy. Nikt nie ujmuje Tito jego zasług dla klubu, ani nie przekreśla go na dzień dobry. Ale żal, jaki ich przepełnia po „stracie” Guardioli i obawa przed początkiem końca najlepszej Barçy wszechczasów, są zrozumiałe. Tym, kto może mówić co mu się żywnie podoba jest Johan Cruyff. Jest legendą klubu, zna go od podszewki, widział na własne oczy jak rodził się Pep Team i ma coś w tej kwestii do powiedzenia.

Porównywanie Guardioli i Tito nie ma sensu. Trzeba poczekać, aż zacznie pracować z drużyną, zacznie podejmować decyzje i potem będziemy mogli oceniać jak mu idzie. Cruyff z niesmakiem zauważył, że od chwili ogłoszenia decyzji o objęcia posady trenera Barçy przez Tito, pojawiało się wiele osób, które sieją zamęt i niepokój. Nie są to osoby w żadnym stopniu kompetentne do wyrażania opinii na temat jakości Barcelony. Według Holendra, drużyna ma wszelkie zadatki, by pozostać wielką, niezależnie od trenera, który będzie nią kierował. Głupotą jest także pytanie zawodników o to, czy Tito będzie odpowiednim następcą Pepa i czy jest w stanie unieść brzemię na nim spoczywające.

Odejście Guardioli jest według Cruyffa końcem pewnego cyklu w życiu klubu. Nie chodzi tu o zmianę na boisku, ale o środowisko, o to co się dzieje wokół klubu. Zamyka się cykl, który został zapoczątkowany przez Laportę i jego ludzi, z Txiki, z Rijkaardem, mną oraz z Guardiolą na czele. Wraz z odejściem Pepa kończy się coś, ale też zaczyna się coś nowego. Nie mówię, że to negatywna zmiana. Pep pokazywał, że to on rządzi swoją drużyną. Kto teraz będzie rządził? Zobaczymy.

Źródło: sport.es