Wróżenie z faktów

Na każdy sezon sztab szkoleniowy klubów wielkich i rozsądnych wyznacza określone zadania do zrealizowania. Cele wyznaczane są zarówno w kontekście wyników sportowych oraz perspektywie przyszłości, zapewnienia bytu i stabilizacji projektu sportowego. O ile cel sportowy na sezon 2012/2013, na co wszystko wskazuje, zostanie zrealizowany w stopniu co najmniej poprawnym, o tyle drugie zadanie – stabilizacji przyszłości zostało totalnie oblane, a termin poprawkowy będzie znacznie trudniejszy do zaliczenia.

Thiago, Busquets i Pedro to młodzi zawodnicy, którzy zostali wprowadzeni przez Guardiolę do pierwszej drużyny.  W 2008/2009 roku byli nowicjuszami, a teraz stanowią oni (poza Thiago) trzon i rdzeń drużyny oraz są gwarancją stabilizacji i spokoju na kolejne lata.  Podane zmiany pojedynczych ogniw nie zachodzą jednak raz na parę lat. Mają one w większym lub mniejszym stopniu miejsce każdego sezonu.  Xavi, Puyol, Villa mają już swoje lata i systematycznie dają oznaki wyczerpania ich zasobów fizycznych. Klub, aby przygotować się na płynną i efektywną  zmianę warty bez utraty jakości musi podejmować systematycznie starania w celu wprowadzania zastępców. W sezonie obecnym zdaje się, że zadanie to zostało zapomniane lub totalnie zbagatelizowane. Jest to dziwne  - przecież to jest klub, który na własną młodzież stawiał od zawsze. Gdy masz 13 punktów przewagi w lidze, to większego znaczenia nie ma czy skończysz rozgrywki z przewagą punktów 20 czy 5. Liczy się trofeum.

Tym, co po czasie ma wielką wagę, są minuty młodych graczy w spotkaniach, których waga jest stosunkowo niewielka. Takie spotkania w lidze Barcelona rozgrywa od momentu uzyskania 18 punktowej przewagi nad Madrytem. I co? Bardziej skupiła się na szlifowaniu przewagi, niż na inwestowaniu w rozgrywki 2013/2014 i 2014/2015. Guardiola takiej sytuacji w lidze nigdy nie miał. Wygrywał ją z przewagą wydawałoby się minimalną. Robił to świadomie. Podejmował ryzyko mądre, które stanowiło swego rodzaju inwestycję, z której klub przez kolejne 5-7-10 lat będzie czerpał korzyści. Tito i Jordi o tym nie myślą. Nie wiem, czy w Barcelonie popsuły się kalkulatory, czy zdolności analityczne i rozsądek Vilanova zostawił w Nowym Jorku. Nie rozumiem, dlaczego Puyol gra czując dyskomfort, Xavi na blokadach, a na ławce lub poza kadrą meczową znajdują się Bartra i Thiago. Oni muszą grać.

Często skutki decyzji pojawiają się dopiero po paru latach od jej podjęcia. Życzę nam oczywiście sukcesów, szczęścia i gdy będzie to niezbędne ingerencji sił boskich. Mimo że jestem optymistą, przyszłość widzę jednak w kolorach odbieranych na telewizorach w latach 80. Bartra, Montoya, Thiago, Tello obecny sezon zaliczą do niezmiernie nieudanych. Każdy z nich poza Thiago wykonał co najwyżej ruch w czasie, który zupełnie nie zmienił jego położenia na osi zaawansowania umiejętności piłkarskich i doświadczenia. Przyrost nie nastąpił, a powinien. Rezultatem tego błędu będzie w przyszłości moment, gdy Ci zawodnicy do wyjściowej jedenastki będą musieli wskoczyć, a nie będą na to po prostu gotowi – mentalnie oraz sportowo. Kolejnym dalszym wynikiem podjętych działań będzie konieczność kupna zawodnika obcego, co do których jakości i przydatności w naszych specyficznych warunkach zdążyliśmy się już wielokrotnie przekonać. Hleb, Ibrahimovic, Czyhryński – kosztowali w sumie około 100 mln euro. Busquets, Pedro, Thiago, Tello, Cuenca będąc naszymi wychowankami obciążyli budżet zapewne 50 razy mniej niż trójka zawodników z zewnątrz klubu.

My, kibice Barcelony, raczej sceptycznie podchodzimy do zakupów nowych zawodników, na szczęście dzięki wspaniałej filozofii Pepa obecnie nie musimy tego robić, gdyż wychowaliśmy i wykształciliśmy graczy fantastycznych. Jeśli jednak nie będziemy kontynuować podjętej drogi,  za 2-3-5 lat będziemy zmuszeni kupować w ilościach hurtowych, gdyż w magazynach La Masii nie będzie nikogo gotowego „na już” do wskoczenia w trykot pierwszej ekipy. Póki co jest to tylko alarm. Ostrzeżenie.  Obawa lekko podrasowana i podkolorowana świadomością postawy innych klubów. W rękach Tito leży nasza przyszłość. Nie tylko mecz z Vigo ale też mecz z Realem w sezonie 2014/2015. Póki co mamy do wykonania plan (wprowadzanie młodych) , który jest ważny. W naszym interesie jest to, by nie przeszedł on do rubryki tych zadań, które nie cierpią zwłoki.