Wygrać z outsiderem – zapowiedź spotkania z Levante

Barcelonę po znakomitym spotkaniu z Valecnią czeka pierwsze w tym miesiącu starcie w ramach rozgrywek ligowych. Zwycięstwo powinno być formalnościa, ponieważ naprzeciw drużyny Luisa Enrique statnie zespół Levante, będący w olbrzymim dołku. Początek tego spotkania o bardzo nietypowej porze. Pierwszy gwizdek sędziego Pedro Jesusa Pereza Montero usłyszmy bowiem już o godzinie 12:00.

Levante już po raz szósty z rzędu występuje na najwyższym szczeblu hiszpańskich rozgrywek. Walecncki zespół przed trwającym właśnie sezonem za cel postawił sobie przedłużenie tej passy, ale wyniki pokazują, że o jego realizację będzie bardzo trudno. Gra ekipy ze wschodu kraju jest bowiem daleka od ideału, podobnie jak miejsce zajmowane przez nią w ligowej tabeli. Popularne Żaby plasują się obecnie na ostaniej pozycji ze zgromadzonymi siedemnastoma punktami. W wykaraskaniu się ze strefy spadkowej nie pomogła nawet zmiana szkoleniowca, jakiej w klubie dokonano w październiku zeszłego roku, kiedy to po niezadowalających wynikach z drużyną rozstać się musiał Lucas Alcarez. Zastąpił go wówczas trener z niewielkim doświadczeniem, a mianowicie Rubi. Hiszpan ten znany jest przede wszystkim przez kibiców Barcelony, ponieważ swego czasu znajdował się on w sztabach trenerskich Tito Vilanovy, jak również Gerardo Martino.

Na skutek tak słabej dyspozycji zespołu, zarząd w poprzednim miesiącu przeprowadził transferową ofensywę. Na Estadio Ciudad de Valencia sprowadzono obrońcę Lucasa Orbana, znanego z występów w barwach lokalnego rywala, pomocników Carla Medjaniego i Mauricio Cuero, a także napastnika Giuseppe Rossiego. Właśnie ostatni z tych transferów może okazać się kluczowym w walce o pozstanie w Primera Division. Włoski snajper co prawda w ostatnich latach nie imponował formą, ale w przeszłości pokazywał, że na hiszpańskich boiskach potrafi zdobywać bramki. Czynił to chociażby wtedy, gdy w latach 2007-2013 występował w barwach Villarrealu, dla którego zdobył pięćdzisiąt cztery gole.

Jutrzejszy mecz będzie jubileuszowym dla Luisa Enrique, ponieważ zanotuje on swoje setne oficjalne spotkanie na ławce trenerskiej Blaugrany. Asturyjski szkoleniowiec może pochwalić się bardzo dobrymi statystykami, przemawiającymi na jego korzyść. Drużyna pod wodzą Hiszpana wygrała bowiem siedemdziesiąt dziewięć spotkań, jedenaście zremisowała i przegrała zaledwie dziewięć razy. Co ciekawe, tak dobrymi wynikami po takiej ilości meczów nie może szczycić się żaden z byłych trenerów katalońskiej ekipy. Mówimy tutaj o takich osobistościach, jak chociażby Pep Guardiola, Frank Rijkaard, Johan Cruyff, Helenio Herrera czy Louis van Gaal.

Ostatni raz obie ekipy mierzyły się ze sobą dwudziestego dnia września poprzedniego roku. Tamtego wieczoru Barcelona całkowicie zdominowała spotkanie, co świetnie odzwierdziedlał wynik końcowy. Pierwszego gola zdobył wówczas Marc Bartra, a chwilę później wynik podwyższył Neymar. Duma Katalonii nie spuszczała jednak z tonu i wciąż naciskała na rywali, dzięki czemu dwie bramki dołożył jeszcze Leo Messi. Ekipa Levante między trafieniami Argentyńczyka zdołała jeszcze uratować swój honor za sprawą Victora Casadesusa, ale na niewiele się to zdało, bowiem trzy punkty i tak zostały na Camp Nou.

07.02.2016, godzina 12:00, Estadio Ciudad de Valencia
23. kolejka La Liga 
Levante UD – FC Barcelona 

Opinie redaktorów: 
Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Dawno nie oglądaliśmy Blaugrany o godzinie 12 w niedzielę, więc będzie to miła odmiana. Po ostatnim pogromie w meczu z Valencią nie spodziewam się podobnego wyniku z Levante. Kiedyś wyjazdowe potyczki z tym zespołem bywały trudne, ale ten sezon jest zupełnie inny. Aktualnie Levante to typowy ogórek, który po prostu rozegra 90 minut przeciwko Barcelonie. Emocje niegwarantowane. Mój typ to 4:0 dla gości.

Przemysław Kasiura (BlogFCB.com): To musi być pogrom. Levante aktualnie jest cieniem drużyny sprzed chociażby trzech lat i od tamtej pory traktowana jest jako typowy średniak La Liga. Wiele na to wskazuje, że przy takiej grze podopiecznych Rubiego niedługo ekipa z Walencji będzie ponownie silnym… drugoligowcem. Ostatnie miejsce i fatalna gra sugerują, że jeśli nie dojdzie do przełomu w ekipie ze wschodniego wybrzeża Hiszpanii, to wkrótce przywitamy nową drużynę z Segunda, kosztem Levante. Bardzo wątpię w to, aby do tego przełomu doszło w niedzielę.