Wyrównać rekord – zapowiedź spotkania z Sevillą

Weekend powoli dobiega końca. Niektórzy z tego powodu się pewnie cieszą, większość raczej nie bardzo. Naszczęście zakończyć będzie można go w bardzo dobrym stylu. I nie chodzi tutaj o oscarową galę. Przed nami bowiem starcie dwóch ekip znajdujących się w pierwszej piątce tabeli. Każda z nich pragnie wygrać, zważając na rozstrzygnięcia pozostałych spotkań. Niewątpliwie ciekawie zapowiadające się widowisko już o 20:30 rozpocznie sędzia Santiago Jaime Latre.

Sevilla na początku właśnie trwającego sezonu zanotowała mały falstart. Andaluzyjska ekipa nie przypominała bowiem samej siebie i w ciągu pierwszysch dziesięciu spotkań ligowych zanotowała zaledwie trzy zwycięstwa. Podopiecznym Unaia Emery’ego z biegiem czasu gra zaczęła się jednak układać, co poskutkowało awansem na piątą pozycję w tabeli ligowej. Mało tego, wciąż liczą się oni na pozostałych dwóch fronatach. W Lidze Europy, pokonując w dwumeczu norweskie Molde, awansowali do 1/8 finału, natomiast w Pucharze Króla po raz pierwszy od sześciu lat dotarli do finału, w którym spróbują przeciwstawić się… broniącej trofeum Barcelonie. – “Nasi rywale bardzo się poprawili od tamtego okresu, kiedy to byli w o wiele gorszym położeniu” – skomentował na wczorajszej konferencji Luis Enrique.

Drużyna z południa kraju w tym sezonie w staricah z podopiecznymi asturyjskiego szkoleniowca udział brała już dwukrotnie. Pierwsze z nich odbyło się w Tbilisi na początku sierpnia zeszłego roku. Tamtego wieczoru obie drużyny mierzyły się o Superpuchar Europy, który w ostateczności trafił do rąk piłkarzy Blaugrany, triumfujących po znakomitym widowisku 5:4. Następną potyczka tych zespołów mogliśmy oglądać już dwa miesiące później. Wtedy to żądni reważnu Nervionenses na Ramon Sanchez Pizjuan triumfowali 2:1. Co ciekawe, w meczu rozgrywanym w stolicy Gruzji dwie bramki zdobył Leo Messi, dla którego Sevilla jest jedną z ulubionych ofiar. Argentyńczyk w dwudziestu czterech starciach właśnie z tą ekipą strzelił… dwadzieścia cztery gole i zaliczył pięć asyst. Imponujące? Mało powiedziane.

12784293_1233585346668931_556598574_n

Dzisiejsze spotkanie odbędzie się jednak na Camp Nou. Twierdzy, na której Barcelona po raz ostatni klęskę poniosła ponad rok temu. Z pewnością nie jest to dobra wiadomość dla piłkarzy Sevilli. Podopieczni Unaia Emery’ego w rozgrywakch ligowych na wyjeździe ostatnie zwycięstwo odnieśli bowiem… 23 maja 2015 roku. Bardzo blisko przełamania tej niechlubnej passy byli oni podczas ostatniego spotkania ligowego przeciwko Rayo Vallecano. Wówczas piłkarze z południa Hiszpanii po pierwszych dwudziestu minutach prowadzili już 2:0 po bramkach strzelonych przez Stevena N’Zonziego i Vincente Iborrę. Przed przerwą gola kontaktowego zdołał strzelić jednak Manucho. Taki obrót spraw zdecydowanie podniósł morale stołecznego zespołu, który już po przerwie, imponując o wiele lepszą grą niż rywal, ustalili wynik końcowy za sprawą Miku.

12784510_1233585396668926_577669210_n

W piłkarzach Barcelony motywacja wieczorem powinna być wieczorem ogromna, bowiem staną oni przed szansą wyrównania rekordu dotyczącego passy meczów bez porażki, który został ustanowiony w sezonie 1988/1989 przez Real Madryt prowadzony wówczas przez doskonale znanego dla polskich kibiców Leo Beenhakkera. Remis jednak tutaj nikogo satysfakcjonować nie będzie, ponieważ wczoraj w hitowym meczu wygraną odniosło Atletico, zbliżając się do Blaugrany na odległość pięciu punktów. Sytuacja w czołówce zrobiła się teraz o tyle ciekawa, że do rywalizacji włączył się jeszcze Villarreal, tracjąc do trzeciej pozycji już tylko dwa oczka. Na szczycie jednak do zmian dojść nie powinno. Według statystyk, żadna drużyna, która miała aż taką przewagę nad resztą stawki, nigdy nie wypuściła z rąk mistrzostwa na trzynaście kolejek przed końcem zmagań ligowych.

Luis Enrique w dzisiejszym spotkaniu będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich kluczowych zawodników za wyjątkiem wciąż kontuzjowanego Rafinhi. Gorszą sytuację pod względem kadrowym ma Unai Emery, który do stolicy Katalonii nie miał prawa zabrać zawieszonego za kartki Evera Banegę. Ponadto z problemami zdrowotnymi zmagają się Nicolas Pareja, Grzegorz Krychowiak i Marco Andreolli.

28.02.2016, godzina 20:30,Camp Nou
26. kolejka La Liga
FC Barcelona – Sevilla FC

Przewidywane składy:
FC Barcelona: Claudio Bravo – Aleix Vidal, Gerard Pique, Javier Mascherano, Jordi Alba – Sergio Busquets, Arda Turan, Andres Iniesta – Lionel Messi, Luis Suarez, Neymar

Sevilla FC: Sergio Rico – Coke, Adil Rami, Daniel Carrico, Benoit Tremoulinas – Sebastian Cristoforo, Steven N’Zonzi, Vitolo, Vicente Iborra, Michael Krohn Dehli – Kevin Gameiro

Opinie redaktorów:
Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Passo trwaj! Przed Katalończykami trudne zadanie, bo Sevilla to zespół walczący, jak mało który. Myślę jednak, że chęć rewanżu za porażkę w Andaluzji jest na tyle duża, że gospodarze pragną zwycięstwa tak samo, jak ostatnio na Emirates Stadium. Ekipa Grzegorza Krychowiaka awansowała do kolejnej fazy Ligi Europy, natomiast w lidze ciągle nie może zmniejszyć strat do czwartego Villarrealu. Mój typ na to spotkanie, to 3:1 dla FCB!

Hubert Bochyński (BlogFCB.com): Znając wynik derbów Madrytu, Barca może podejść do rywalizacji z Sevillą ze spokojem. W lidze sytuacja wydaje się być nie do przegrania, choć cały czas należy zachować czujność. Mimo że Sevilla jest jedyną drużyną w stawce, która nie wygrała na wyjeździe, to wciąż pozostaje ostatnią, która dała radę Blaugranę pokonać. Obstawiam jednak, że gospodarze powinni sobie poradzić z tym zadaniem, wygrywając 4:1.