Wywiad z Danim Alvesem

Kilka dni wolnego, których Pep Guardiola udzielił Brazylijczykowi, Dani Alves wykorzystywał intensywnie. Spędzał czas w górach, promował swoją stronę internetową. Znalazł również chwilę czasu, aby udzielić wywiadu dziennikowi Mundo Deportivo, którego treść zamieszczamy poniżej.

Mundo Deportivo: Liga się bardzo skomplikowała.
Dani Alves: Pojmujemy to jako wyzwanie. Zobaczymy, czy uda nam się dogonić Madryt. Jesteśmy tak daleko za nimi tylko dlatego, że źle graliśmy.

MD: Uczciwa jest różnica dziesięciu punktów?
DA: Z punktu widzenia gry, nie. Są dwie możliwości gry, obydwie akceptowalne, ich jest bardziej efektywna. Różnica jest bardzo widoczna, bo chodzi o dwie drużyny. Jednak nie byliśmy w stanie oszacować takiego przebiegu wydarzeń, dlatego teraz nie ma miejsca na błędy.

MD: Analizowaliście powody?
DA: Analizowaliśmy wszystko i wyniki okazały się dziwne. Do tej pory kontuzje nigdy nie nękały nas z taką częstotliwością. To nie wymówki, jednak w jakiś sposób cię dotykają.

MD: Czemu tak źle Wam idzie na wyjeździe?
DA: Na to, co w poprzednich latach osiągaliśmy łatwiej, teraz musimy pracować trzy razy mocniej. W poprzednim sezonie nie mieliśmy takiej nierówności pomiędzy meczami rozgrywanymi w domu, czy na wyjeździe. Musimy jednak walczyć aż do końca. Nie ma rzeczy niemożliwych. Musimy zrobić to, co do nas należy. Jeśli się uda, to dobrze, jeśli nie, pogratulujemy Madrytowi tytułu mistrza.

MD: Ligowy Klasyk należał do Was.
DA: Wygrywamy w meczach ważniejszych, ale nie udaje nam się to w spotkaniach o teoretycznie mniejszym znaczeniu.

MD: Czy uważasz, że Real się wzmocnił?
DA: To zawsze była drużyna, której zależało na zwycięstwach. Dobra gra ich nie interesuje. My musimy grać dobrze, żeby wygrywać, cieszyć się z tego i sprawiać przyjemność naszym fanom. To nasza filozofia.

MD: Czy szukacie wymówek, twierdząc że sędziowie mają wpływ na sytuację w tabeli?
DA: Trener stara się wybić nam to z głowy. Nie ma sensu rozmawiać o arbitrach. Trzeba ich zostawić w spokoju, niech wykonują swoją pracę.

MD: Czy lepiej się Wam gra w Lidze Mistrzów? Czy nie czujecie takiej presji?
DA: Czujemy się dobrze grając i ciesząc się z tego. Nie ma znaczenia, w których rozgrywkach. Liga Mistrzów jest bardziej spektakularna, jednak Liga jest również ważna.

MD: Czy Liga Mistrzów jest teraz głównym celem?
DA: Naszym głównym założeniem jest próba wygrania Ligi. To zadanie najtrudniejsze i wymagające najwięcej pracy. Liga Mistrzów również jest ważna, ale teraz nie możemy decydować co jest ważniejsze. Będziemy się starać powalczyć o obydwa trofea.

MD: Dla kibiców, Barça i Madryt, jako najlepsze drużyny w Europie, są pewniakami. Kiedy się spotkają? W finale czy wcześniej?
DA: Obecnie, najlepszymi drużynami w Europie jesteśmy my i Manchester United, zeszłoroczni finaliści. Madryt bardzo dobrze się stara i jeśli będzie naszym przeciwnikiem, przygotujemy się do tego spotkania.

MD: Czemu finał Puchar Króla jest tak ważny?
DA: To będzie trudny mecz. Athletic zrobił niesamowite postępy. Bardzo chcemy rozegrać wspaniały finał, ponieważ dużo nas kosztowało zajście tak daleko i mamy zamiar zdobyć tytuł, którego nie udało się zdobyć rok temu. To niesamowita szansa i zamierzamy z niej skorzystać.

MD: Jaki jest prywatnie Dani Alves?
DA: Jestem widowiskowy. Jeśli zdarzy się, że w którymś meczu mi coś nie wyjdzie, ludzie od razu zaczynają o mnie mówić. Podejmujesz jakąś decyzję, a oni zaczynają mówić rzeczy, które nijak się mają z rzeczywistością. Jednak mimo krytyk, ja nadal wykonuję swoją pracę. Żyję dla mojej drużyny, trenera, klubu.

MD: Koledzy z drużyny Cię wspierają?
DA: Oni znają moje poświęcenie. Jakkolwiek gramy, staramy się wspierać się równomiernie. Nie ma sensu nikogo wyróżniać spośród nas. Ja jestem zadowolony z mojej pracy.

MD: Pep pozwolił Ci wyjechać na pięć dni…
DA: Taki już jest mister. Zawsze ma wszystko pod kontrolą. Powiedział mi: „jedź, jeśli potrzebujesz trochę odpocząć”. Wydawać by się mogło, że przez ten czas nie obchodziło mnie co się dzieje w Barçy. Wręcz przeciwnie!

MD: Zdziwiła Cię Twoja nieobecność w wyjściowej jedenastce w meczu Pucharu Króla przeciwko Valencii?
DA: Kiedy przechodziłem do Barçy, nikt mi nie obiecywał, że będę grał w każdym meczu. Darzę moich kolegów szacunkiem i sympatią, więc jeślibym się doszukiwał jakiś spisków, byłoby to okazanie braku owego szacunku. Jestem pracownikiem, a pracownicy szanują decyzje swoich przełożonych.

MD: Masz na koncie dużo asyst.
DA: Tak na dobrą sprawę moje statystyki, jeśli chodzi o obecny i zeszły sezon, są praktycznie identyczne.

MD: Twoja asysta przy golu Messiego w meczu z Leverkusen była bardzo mocno przez Ciebie celebrowana.
DA: Ja się zawsze tak zachowuję, z tą różnicą, że jeśli ja strzelam, mój ojciec jest szczęśliwszy. Zawsze mi powtarza, żebym więcej strzelał. Ale ja wolę, żeby inni to robili. Taka jest ich praca i kibice są bardziej zadowoleni, jeśli to inni zawodnicy trafiają do bramki. Moją rolą jest asystowanie, a ich strzelanie, co sprawia, że wszyscy są szczęśliwi.

MD: Messi potrzebuje aż tylu strzelonych goli?
DA: Messi żyje tymi bramkami. Oczywiście również asystuje, gra fenomenalnie, ale jest najszczęśliwszy, jeśli uda mu się strzelić gola.

MD: Jego gol w meczu Pucharu Króla, przeciwko Madrytowi, był najlepszym w jego karierze?
DA: Tak, ze względu na trudność, na to jak została mu podana piłka. Także ze względu na presję danego spotkania, na rywala, no i na stawkę meczu.

MD: Zmartwiła Was choroba Tito Vilanovy?
DA: Oczywiście, ale bardzo optymistycznie nas nastroiła jego siła, z jaką podjął się walki z chorobą. Cieszę się, że czuje się coraz lepiej.

MD: Wyraźnie zaznaczasz to, że Guardiola jest niezbędny w Barcelonie.
DA: Taka jest prawda. Bez Pepa, nie będziemy tak silni i on wie, jak ważny jest dla nas. Potrzebujemy go. To on wprowadza harmonię i porządek w drużynie, a także uczy nas szacunku do wszystkich.

MD: Powiedzieliście mu wprost, że chcecie, żeby został?
DA: Nie będziemy się wtrącać, to jego decyzja, jego praca. Trzeba dać mu czas, żeby podjął decyzję, która będzie najlepsza dla niego i jego rodziny. Wszyscy powinni być szczęśliwi. Jeśli coś cię nie uszczęśliwia, trzeba to zmienić i zacząć robić coś innego.

MD: Czy to trudne zrozumieć jego niezdecydowanie, jeśli wszyscy chcą, żeby został?
DA: Nikt z nas nie może postawić się w jego sytuacji. Ja osobiście go doceniam i chcę, żeby został, ponieważ tylko on może maksymalnie motywować mnie, abym grał na najwyższym poziomie.

MD: Czy zawodnicy będą pierwszymi, którzy dowiedzą się o jego decyzji?
DA: To nie ma znaczenia. Najważniejsze jest, aby został.

MD: Jak długo Alves będzie w Barçy?
DA: Tak długo, jak mnie będą tu chcieli! Uważam, że nie ma sensu być w klubie, jeśli któraś ze stron tego nie chce. Uczucie jakim darzę Barçę, bez względu na to, czy zakończę tu swoją karierę, czy nie, zawsze będzie takie samo. To jak gram zawdzięczam Barçy i Sevilli.

Źródło: mundodeportivo.es