Wywiad z Fabregasem

Przed kilkoma dniami dziennikarze Mundo Deportivo przeprowadzili wywiad z Ceskiem Fabregasem, który minionego lata powrócił do FC Barcelony po ośmiu latach pobytu w Arsenalu Londyn. Teraz tworzy część zespołu, który podbija serca kibiców na całym świecie. Poniżej prezentujemy wywiad, w którym Cesc przyznaje, że “było warto” wrócić do Barcelony.

Mundo Deportivo: Jeśli wygracie w niedziele, możecie jeszcze marzyć o Lidze?
Cesc Fabregas: Sądzę, że tak. Marzenia są darmowe, ale z tą drużyną możliwe. Jesteśmy w najlepszym momencie, żeby przyjechać na Calderón i zagrać. Granie z herbem Barçy na piersi obliguje do grania na najwyższym poziomie i wygrywania wszystkiego. Jeśli nadal będziemy tak pracować, to nasze zdanie będzie się liczyć.

MD: Czy decyzje sędziów miały wpływ na dziesięciopunktową stratę do Realu?
CF: Nie chcę poruszać takich tematów, gdyż pojawiają się potem niepotrzebne nieporozumienia.

MD: Czy odpowiada Wam nieporuszanie kwestii pracy arbitrów?
CF: Raczej tak. Klub, jak i mister, przyjęli taką formę działania i musimy uszanować tę decyzję. Do innych należy przyglądanie się tej sytuacji, naszą rolą jest granie i wygrywanie.

MD: Miałeś szansę zaznać nieprzyjemnej i bolesnej konfrontacji z Marcelo i Pepe…
CF: Taki jest futbol. Nie powinniśmy się tym przejmować, to Komitet powinien się takimi sprawami zajmować.

MD: Spotykałeś się z Mourinho w Premier League. Czy wywierał wtedy presję na sędziach?
CF: Zawsze, kiedy chciał coś powiedzieć, robił to bez zawahania.

MD: I uważasz, że wychodzi mu to na dobre?
CF: Każdy jest inny, Pep i Mourinho różnią się bardzo, ale trzeba szanować każdego.

MD: Czy wyobrażasz sobie jakiegokolwiek trenera z Premier League, który czekałby na sędziego na parkingu?
CF: Nigdy czegoś takiego nie widziałem. W Anglii wszyscy starają się szanować sędziów.

MD: Płakałeś, kiedy przegraliście z Barçą w Lidze Mistrzów?
CF: Byłem smutny, ale nie płakałem.

MD: A po jakiejś innej porażce Arsenalu?
CF: Nie pamiętam. Tak, płakałem po przegranej z Francją na Mundialu w 2006.

MD: Obiecałeś coś sobie, jeśli wygracie Ligę Mistrzów w Monachium?
CF: Nie, nie patrzę tak daleko. Moi koledzy są przyzwyczajeni do robienia zakładów, ale ja po prostu od dawna marzyłem o wygraniu Ligi Mistrzów.

MD: Honor Anglii leży w rękach Chelsea, ale również oni mogą odpaść.
CF: Tak, są mocni przeciwnicy, którzy odpadają, ale nie można nikogo nie doceniać. Został jeszcze Madryt, Milan, także Chelasea jeszcze nie umarła.

MD: Madryt jest dobrym przeciwnikiem do rozegrania dwumeczu?
CF: Nie wiem. Nie jestem tu wystarczająco długo, żeby móc to powiedzieć. To zależy.

MD: Dlaczego Guardiola powinien pozostać?
CF: Ponieważ jest najlepszy. Stworzył tę drużynę, jest tym, w kogo cała drużyna wierzy. Nie widzimy nikogo innego na tym miejscu, poza tym cała drużyna go uwielbia.

MD: Widzisz go któregoś dnia jako trenera w Anglii?
CF: Czemu nie? Na pewno. Jest młody i osiągnął niesamowicie wiele. Nie zostanie tutaj na
wieczność.

MD: Wróciłeś do Barçy, ponieważ on tu jest?
CF: Podstawowym powodem była Barça. I pośród innych, to oczywiste, że jego obecność była również decydująca. Przed transferem dużo z nim rozmawiałem i pamiętam, że mu powiedziałem: „Pep, obyś tu został wiele lat”.

MD: I uspokoił Cię Pep swoją odpowiedzią?
CF: Tak, bo powiedział, że Barça zawsze będzie Barçą. To prawda, ale to pewne, że Barca z Guardiolą zawsze będzie lepsza, niż Barça bez Guardioli.

MD: Czy zanim przyszedłeś, Pep mówił Ci, na jakiej pozycji będziesz grał?
CF: Nigdy nie rozmawialiśmy o taktyce. Obdarzył mnie dużą ilością zaufania i wiem, że to człowiek słowny.

MD: Wolałbyś strzelać mniej bramek na rzecz bycia lepszym pomocnikiem?
CF: Zawsze chcę być lepszy, ale w ostatnich trzech, czterech meczach, czułem się bardzo dobrze. Przeciwko Valencii rozegrałem swój najlepszy mecz w Barçy.

MD: Czujesz się lepiej w ustawieniu 3-4-3?
CF: Na początku lepiej mi się grało w ustawieniu 3-4-3, grając blisko Leo, jako że podobnie grałem w Arsenalu. Ale ostatnio, grając w 4-3-3 czułem się bardzo dobrze. W Leverkusen byłem bardzo zadowolony. Alves wychodził do przodu, ja zostawałem z tyłu. Ludzie myślą, że to łatwe, ale w Arsenalu grałem inaczej. Teraz gram lepiej taktycznie.

MD: Strzelasz mniej sprzed pola karnego niż to miało miejsce w Arsenalu.
CF: To prawda, czasami, ponieważ boję się, że na Camp Nou mogą cię wygwizdać, jeśli strzelasz niecelnie. Przejdzie mi po pierwszym roku, nabiorę więcej pewności siebie.

MD: Czujesz się uprzywilejowany?
CF: Oczywiście. Zawsze to powtarzam.

MD: Czy pięć milionów, które musiałeś potrącić ze swojego wynagrodzenia to mało?
CF: Nie wiem. Wszystko co zrobiłem, żeby tu przyjść i wszyscy, którzy mi pomogli- Barça, mister, prezydent i moi koledzy, to wszystko było tego warte.

MD: Bolało Cię, że zostałeś wygwizdany grając z Arsenalem na Camp Nou?
CF: Nie, sądziłem, że to było spowodowane wystarczająco dobrą grą.

MD: Zdarzało Ci się w przeszłości rozmawiać z madryckimi mediami?
CF: Tak, występując w reprezentacji, jednak niezbyt często. Nigdy nie mówiłem nic, co mogłoby kogokolwiek urazić.

MD: Podczas swojej prezentacji mówiłeś o Twoim najważniejszym celu życiowym. Czy strzelone bramki pozwoliły zniwelować presję?
CF: Pomogły mi przetrwać. Pierwszy rok jest bardzo trudny. W Arsenalu zdarzyło mi się o tym przekonać wiele razy. Barça jest drużyną perfekcyjną, idealną, dlatego wszystko idzie coraz lepiej i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

MD: O czym rozmawiasz z Robinem van Persim?
CF: O wszystkim, tylko nie o Barçy.

MD: Lepiej by mu było w Barcelonie, czy w Madrycie?
CF: Jest zawodnikiem Arsenalu, wie co dla niego najlepsze, ja mogę mu jedynie życzyć szczęścia, niezależnie jakąkolwiek decyzję podejmie.

MD: Arshavin pytał Cię o Barçę?
CF: Tak, był fanem Barcy znim przeszedł do Arsenalu. Zawsze mi to powtarza.

Źródło: mundodeportivo.com