Zameldować się w ćwierćfinale – zapowiedź rewanżu z Arsenalem

Ostatnie dwa tygodnie minęły w zastraszająco szybkim tempie. Nim zdążyliśmy zapomnieć o ostatnim triumfie Barcelony w Londynie, już czeka nas rewanż, który przesądzi o tym, kto dopełni skład ćwierćfinalistów Ligi Mistrzów. Faworyt wydaje się być jasny, jednak futbol nie raz i nie dwa udowadniał, że potrafił nas zaskakiwać. Jak będzie tym razem? Pierwszy gwizdek sędziego Sergeia Karaseva usłyszymy o godzinie 20:45. 

Fani londyńskiego zespołu minionych dwóch tygodni z pewnością nie zaliczą do udanych. Kanonierzy bowiem w ciągu poprzednich dziesięciu spotkań odnieśli aż cztery porażki. Ostatnia z nich miejsce miała zaledwie trzy dni temu. Wówczas podopieczni Arsene’a Wengera musieli uznać wyższość teoretycznie słabszej drużyny Watfordu, żegnając się z marzeniami o obronie Pucharu Anglii. Sytuacja w klubie z tego też powodu zrobiła się bardzo nieciekawa, ponieważ stracił on możliwość na zdobycie jakiegokolwiek trofeum w tym sezonie. Teoretycznie stołecznemu zespołowi została jeszcze gra w Premier League oraz w Lidze Mistrzów. Na triumf jednak w obu tych rozgrywkach kibice liczyć co nie mają, a wszystko to za sprawą Leicester, jak również Barcelony, z którą się dzisiaj zmierzą.

Do tego też starcia zespół z Emirates Stadium podejdzie bardzo osłabiony. Na liście zawodników nieobecnych dzisiaj w stolicy Katalonii widnieją bowiem takie nazwiska jak Petr Cech, Aaron Ramsey, Santi Cazorla, Alex Oxlade-Chamberlain, Tomas Rosicky i Jack Wilshere. Do kadry powrócili natomiast Per Mertesacker, a także Laurent Koscielny, który co do dzisiejszego spotkania podchodzi w niezwykle sceptyczny sposób. “Nie mamy kompletnie nic do stracenia. Wielu mówi o statystykach, dlatego też sądzę, że mamy pięć procent szans na awans” – wypowiedział się w jednym z ostatnio udzielonych wywiadów francuski defensor.

Trudno się tym słowom dziwić, ponieważ Blaugrana ostatni raz w Lidze Mistrzów przegrała we wrześniu… 2014 roku. Nic również nie zapowiada się na to, by ta passa kolejnych meczów bez porażki w jednym z najbardziej prestiżowych turniejów piłkarskich świata miała się nagle zakończyć. Dowodem na to są statystyki, pokazujące, że Barcelona nigdy nie odpadła z kontynentalnych rozgrywek po tym, jak w pierwszym spotkaniu na wyjeździe odniosła zwycięstwo, strzelając dwie bramki i nie tracąc ani jednej. “Wynik z pierwszego meczu ma wypływ na rewanż, ale w żaden sposób nie zmienia on naszego nastawienia. Wieczorem musimy rozegrać wspaniałe spotkanie i jesteśmy tego świadomi” – skomentował na dzisiejszej konferencji Luis Enrique.

Asturyjski szkoleniowiec dzisiaj do dyspozycji będzie miał wszystkich swoich podopiecznych, za wyjątkiem pauzującego za kartki Gerarda Pique, a także kontuzjowanych Sandro i Rafinhii. Z powodu decyzji trenera natomiast publiczności na Camp Nou nie będą mogli zaprezentować się Jordi Masip, Douglas i Adriano. Co cieakwe, do gry w europejskich pucharach wreszcie powróci Arda Turan. Turecki pomocnik w ostatnim spotkaniu w stolicy Anglii wystąpić nie mógł, a wszystko to z powodu kary, jaką ten otrzymał jeszcze za czasów gry w Atletico Madryt.

16.03.2016, godzina 20:45, Camp Nou
1/8 finału Ligi Mistrzów
FC Barcelona – Arsenal FC

Składy:
FC Barcelona: Ter Stegen – Alves,  Mascherano, Mathieu, Alba – Busquets, Rakitić, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar

Arsenal FC: Ospina – Bellerin, Koscielny, Gabriel, Monreal – Iwobi, Flamini, Elneny, Alexis, Ozil – Welbeck

Opinie redaktorów: 
Wojciech Olszowy (DumaKatalonii.pl): Po dwóch tygodniach czekania, czas na rewanżowe spotkanie z Arsenalem. Rewanż to jest jednak z nazwy. Dzisiejszy mecz powinien być raczej dobiciem rywala. Arsenal oczywiście nie odpuści, lecz dwubramkowa zaliczka z Emirates sprawia, że odpadnięcie obrońców tytułu wydaje się wizją science – fiction. Jedyne, czego Leo Messi i spółka potrzebują, to koncentracja. Faworytem są gospodarze, którzy prezentują ostatnio wyborną formę. Mój typ: 2:0 dla Barçy.

Marysia Wyrzykowska (BlogFCB.com): Przyszedł czas na mecz, który zdecyduje, jaka ekipa wejdzie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Barcelona wygrała pierwsze spotkanie w Londynie, ale Arsenal powinien jeszcze powalczyć o swoje, bo przewaga Katalończyków nie jest aż tak duża. Oczywiście za zespołem Luisa Enrique przemawia gra na własnym boisku i zaliczka dwóch bramek, więc stawiam na zwycięstwo Barcelony, niech będzie 3-1.