Czas na mistrzowski odpoczynek. Zapowiedź spotkania FC Barcelona – Benfica Lizbona

Dziś czeka nas spotkanie kończące zmagania w fazie grupowej Ligi Mistrzów, w której dla Barçy wszystko jest już jasne. Katalończycy mają zapewniony awans do 1/8 finału z pierwszego miejsca i na ich łasce będzie dziś Benfica Lizbona, która musi walczyć o punkty do samego końca i teraz już sama zadecyduje o tym czy zostanie w Lidze Mistrzów, czy zagra w Lidze Europy.

Na samym początku warto przypomnieć sobie drogę obu drużyn przez fazę grupową Ligi Mistrzów. Barça rozpoczęła ten turniej trudnym meczem ze Spartakiem Moskwa i po ciekawym spotkaniu wygrała 3-2 na Camp Nou, podczas gdy Benfica wywiozła z Glasgow jeden punkt po bezbramkowym remisie. W drugiej kolejce Barça i Benfica zmierzyły się ze sobą w Lizbonie, a górą byli goście, którzy wygrali 0-2, podczas gdy Celtic wywalczył komplet punktów w Moskwie. Oba spotkania trzeciej kolejki zakończyły się wynikami 2-1, ale Benfica zanotowała kolejną stratę punktów (tym razem ze Spartakiem), a Barcelona szczęśliwie wygrała u siebie z Celtikiem. Sytuacja odwróciła się w kolejnym meczu: Celtic wygrał z Barçą, a Benfica dokonała zemsty na Spartaku. W przedostatnim meczu fazy grupowej Barcelona odniosła zwycięstwo w Moskwie zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie, a Benfica wygrała z Celtikiem zachowując nadal szansę na awans z drugiej pozycji.

Jak można było się spodziewać, Tito Vilanova postanowił dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom swojego zespołu, ale w kadrze na Benfikę nie mogło zabraknąć Messiego, który rekord Müllera ma już na wyciągnięcie ręki. Z Portugalczykami nie zagrają jednak na pewno Xavi, Mascherano, Pedro, Alba i Cesc, z kolei w osiemnastoosobowej kadrze znalazło się miejsce dla sześciu zawodników Barçy B: Tello, Deulofeu, Planasa, Rafinhi, Sergi Gómeza i Sergi Roberto. Od początku spotkania na bramce powinien stanąć José Manuel Pinto, podstawowy portero Barcelony w rozgrywkach pucharowych.

Mimo rezerwowego składu niech nikt nie myśli, że Barça odpuści ten mecz. Spotkanie to będzie świetną sposobnością do nałapania minut w pierwszym zespole, zwłaszcza dla Planasa, który niedawno debiutował pod wodzą Vilanovy, czy Deulofeu, który ostatnim razem pokazał się z bardzo dobrej strony. Dodatkowo rywalem nie będzie żaden zespół z Segunda División B, a jeden z najlepszych klubów Portugalii, więc przed canteranos stoi całkiem ciekawe wyzwanie.

Na swoją szansę liczyć też będzie z pewnością Jonathan dos Santos, który na przekór wszystkiemu i wszystkim chce pozostać zawodnikiem Blaugrany. Latem miał już oferty przejścia do Mallorki i Sevilli, jednak odrzucił je zdecydowanie. Meksykanin wie, że Tito Vilanova nie jest w stanie zapewnić mu regularnych występów, bo oprócz niego do gry w środku pola jest też innych sześciu zawodników – zdecydowanie lepszych. W tym sezonie Jonathan zagrał jedynie w końcówce meczu ligowego z Rayo (5-0) i nieco ponad kwadrans w rewanżu z Alavés. Mówiło się niedawno o propozycjach transferu dla niego podczas zimowego mercato, ale zawodnik odmówił. Chce grać dla Barçy i wykorzystać każdą okazję jaką otrzyma od trenera.

O klasie naszego dzisiejszego rywala niech świadczy sytuacja w Primeira Liga. Po dziesięciu rozegranych spotkaniach Benfica zajmuje drugie miejsce z ośmioma zwycięstwami i dwoma remisami na koncie. Taką samą statystyką może pochwalić się lider tabeli, FC Porto, któremu Encarnados ustępują jedynie bilansem bramkowym. Porto zdobyło do tej pory 26 goli i straciło 6, a Benfica ma tylko zdobytego jednego gola mniej. A pozostałe zespoły? Różnica między Benfiką a trzecią w tabeli Bragą wynosi dziewięć punktów.

Nasz przeciwnik jest wyraźnie w formie, bo jeśli spojrzymy na pięć ostatnich meczów, wszystkie zostały wygrane przez drużynę z Lizbony. 20 listopada Portugalczycy wygrali też w Lidze Mistrzów mecz z Celtikiem Glasgow, dzięki czemu mają jeszcze szansę na awans do 1/8 finału z drugiego miejsca, chociaż sytuacja jest tutaj podobna do tej z ligi portugalskiej. I Celtic i Benfica mają po siedem punktów i zerowy bilans bramkowy (7-7 5-5 odpowiednio), chociaż lepsze wyniki meczów bezpośrednich dają wyższą pozycję Portugalczykom (0-0 i 2-1).

Benfica przybędzie na Camp Nou mocno osłabiona – nie będą mogli zagrać Pablo Aimar, Carlos Martins, Enzo Perez i Salvio. Trener Jorge Jesus na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział, że rozumie, że “nie jesteśmy w pełni sił, ale wierzymy we wszystkich graczy. Wszyscy są tak samo ważni, najważniejsi zawodnicy są tutaj i to oni rozpoczną mecz z Barceloną. Mamy ogromną wiarę w siebie”. Zapewnił też walkę o dobry wynik, jednak nie ukrywał, że liczy także na szczęście grając przeciwko “najlepszej drużynie świata”.

Aleksandra Jesionek (DumaKatalonii.pl): Dzisiejsze spotkanie będzie ostatnim meczem w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Barcelona ma już zapewniony awans do kolejnej rundy, więc na boisku zapewne pojawią się “nowe” twarze. Fakt, że na liście powołanych znalazł się Messi świadczy o tym, że zapewne zechce już dziś pobić rekord Gerda Müllera. Sądzę, że możemy być świadkami niezapomnianego widowiska z udziałem Argentyńczyka.

Szymon Ludowski (BlogFCB.com): Wydaje się, że ten mecz będzie dla Barcelony formalnością. Portugalczycy raczej nie powinni stanowić wielkiego zagrożenia dla Katalończyków. Oczy całego świata są zwrócone na Leo Messiego, który jest o krok od rekordu. Myślę, że pobije go już podczas meczu z Benfiką, bo taka presja to dla niego chleb powszedni i udowadniał już, że właśnie wtedy potrafi zagrać genialne spotkanie.

Źródło: Własne/DumaKatalonii.pl